Kradli podczas mszy. Włamali się do samochodu na przykościelnym parkingu w gminie Kocmyrzów-Luborzyca

(BCA)
Fot. KPP Kraków
Dwójka przyjezdnych złodziei pojawiła się w gminie Kocmyrzów-Luborzyca. Zatrzymali się przy jednym z kościołów i podczas mszy św. włamali się do hondy zaparkowanej na przykościelnym parkingu. Ukradli telefon i portfel z pieniędzmi i dokumentami. Okazało się też, że poruszali się kradzionym fiatem. Mężczyzna był poszukiwany przez organy ścigania. Grozi im nawet do 10 lat więzienia.

WIDEO: Krótki wywiad

O przestępcach dowiedzieli się mundurowi z Komisariatu Policji w Słomnikach, gdy poszkodowany zgłosił włamanie do hondy w gminie Kocmyrzów-Luborzyca. Skierowani na miejsce policjanci dowiedzieli się, że całe zdarzenie zarejestrowała kamera monitoringu.

Na nagraniu widać jak młody, zakapturzony mężczyzna najpierw grubą gałęzią, a następnie kamieniem uderza w boczną szybę drzwi samochodu. Następnie poprzez wybitą szybę otwiera samochód od środka i przez chwilę plądruje jego wnętrze. Mundurowi niezwłocznie przeprowadzili penetrację przyległego terenu i w odległości około 2 km od miejsca zdarzenia, napotkali na stacji benzynowej mężczyznę siedzącego w zaparkowanym fiacie, który na ich widok schował głowę pod kierownicę.

Jego wygląd odpowiadał wizerunkowi włamywacza z nagrania. Okazał się nim 20-latek z Białegostoku. Rozpytany przez stróżów prawa o włamanie do samochody zaprzeczał, aby tego dokonał. W tym czasie z budynku stacji benzynowej wyszła kobieta, która wspólnie z nim podróżowała - to bezdomna 31-latka. Kolejne czynności mundurowych wykazały, że 20-latek jest poszukiwany przez policję z Olsztynka celem ustalenia miejsca pobytu, a samochód, którym się poruszali, został ukradziony dwa dni wcześniej w Krakowie.

Po przeszukaniu auta policjanci znaleźli ukradziony z hondy telefon. Wówczas mężczyzna przyznał, że dwa dni wcześniej ukradł fiata, którym wybrał się na przejażdżkę z koleżanką. Kiedy kończyło im się paliwo, zatrzymali się w okolicy przykościelnego parkingu, gdzie mężczyzna włamał się do hondy i ukradł z jej wnętrza telefon i portfel, bo nie mieli pieniędzy na zatankowanie.

Sprawca twierdził, że z portfela wyciągnął jedynie 100 złotych, a z całą pozostałą zawartością wyrzucił go gdzieś po drodze. Oboje zostali zatrzymani i trafili do policyjnej celi. Odzyskany pojazd i telefon policjanci zwrócili ich właścicielom.

Dwa dni później podejrzani usłyszeli zarzuty, dokonania wspólnie i w porozumieniu, włamania do hondy i kradzieży telefonu oraz portfela z pieniędzmi i dokumentami. Dodatkowo 20-latek usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem do fiata. Za popełnione przestępstwa grozi im do 10 lat więzienia. Oboje mają policyjne dozory.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Przeginiak

"Po przeszukaniu auta policjanci znaleźli ukradziony z hondy telefon. Wówczas mężczyzna przyznał, że dwa dni wcześniej ukradł fiata, którym wybrał się na przejażdżkę z koleżanką. Kiedy kończyło im się paliwo, zatrzymali się w okolicy przykościelnego parkingu, gdzie mężczyzna włamał się do hondy i ukradł z jej wnętrza telefon i portfel, bo nie mieli pieniędzy na zatankowanie. " tak niektórzy lekkomyślnie żyją...

K
Krakauer

Brawo policja ! Ten szxzur niech odpocznie w szufladzie pare lat.

Dodaj ogłoszenie