Kraków. Co dalej z "nową zakopianką"? Gminy i mieszkańcy sprzeciwiają się proponowanym wariantom przebiegu S7

Klaudia Warzecha
Klaudia Warzecha
Plany budowy "nowej zakopianki" zostały już wielokrotnie oprotestowane. Na zdjęciu marcowa pikieta mieszkańców Mogilan i Świątnik Górnych
Plany budowy "nowej zakopianki" zostały już wielokrotnie oprotestowane. Na zdjęciu marcowa pikieta mieszkańców Mogilan i Świątnik Górnych Andrzej Banas
Mieszkańcom nie odpowiadają proponowane warianty przebiegu S7. W czwartek odbyło się posiedzenie zespołu zadaniowego, podczas którego miał zostać wypracowany wariant społeczny - takiego jednak nie udało się uzyskać. Według władz Krakowa dotrzymanie terminu wypracowania kompromisu (data graniczna to 30 września) może okazać się niemożliwe. Wiceprezydent Jerzy Muzyk zaznacza, że miastu zależy na opracowaniu rozwiązania, które będzie odpowiadało wszystkim gminom. To jednak może być bardzo trudne. W związku z planowanymi obradami na temat węzła Tuchowska swoje zaniepokojenie wyrażają także mieszkańcy Kurdwanowa.

Podczas spotkania zaprezentowano dwa warianty. Pierwszym z nich był wariant wschodni, określany jako modyfikacja wariantu szóstego, który miał rozpoczynać się w węźle autostrady A4 Kraków Bieżanów, następnie prowadzić przez gminy takie jak Wieliczka, Biskupice, Dobczyce, Siepraw, Myślenice, natomiast po wschodniej stronie Miasta Myślenice do istniejącej drogi S7 w okolicy miejscowości Stróża. Drugi proponowany wariant to wariant zachodni, który miał rozpocząć się w węźle autostradowym Kraków Kryspinów, prowadzić przez gminy Liszki, Skawina, Sułkowice, Myślenice po zachodniej stronie Myślenic do istniejącego zakończenia drogi ekspresowej S7 w miejscowości Stróża.

- Prace zespołu absolutnie wykluczyły, możliwość kontynuowania prac nad którąkolwiek z koncepcji od 1 do 5 jaką przedstawiła Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Równocześnie z przyczyn związanych z dotychczasowymi projektami inwestycyjnymi, jakie już są w fazie praktycznie fazie bardzo zaawansowanej, czyli przebudowy węzłów w Głogoczowie, Jawornikach, Myślenicach Opatkowicach, wykluczyliśmy możliwość przebiegu nowej zakopianki w starym korytarzu.

Sprzeciwy mieszkańców

Okazało się jednak, że prezentowane propozycje zostały wyraźnie odrzucone przez gminy, przez które miała przebiegać trasa. Wiceprezydent Jerzy Muzyk podkreślał, że miastu trudno jest dostosować się do gmin, które twierdzą, że nie potrzebują trasy S7, bo według miasta Krakowa budowa S7 jest niezbędna, a także że Kraków nie zgodzi się na zatrzymanie prac nad kontynuacją budowy drogi S7.

- Dla Krakowa kwestią fundamentalną jest doprowadzenie do końca realizacji S7. Nie możemy pozwolić sobie na bierną postawę i przyjęcie do wiadomości faktu, że nikt nie chce wyprowadzenia S7 z Krakowa - mówił Muzyk podczas konferencji prasowej, która odbyła się w piątek (23 września).

W związku z problemami związanymi z osiągnięciem tzw. wariantu społecznego do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad skierowano pismo z informacją o napotkanych problemach, dotychczasowym przebiegu prac nad wariantem społecznym oraz prośbą o wstrzymanie się z dalszym procedowaniem prac nad tym zadaniem do czasu osiągnięcia kompromisu między zainteresowanymi samorządami. Aktualnie miasto oczekuje na odpowiedź.

Posiedzenia zespołu zadaniowego

Muzyk poinformował, że kolejne spotkanie składu zadaniowego odbędzie się tylko i wyłącznie w składzie stałych członków, którymi w tym przypadku nie są wójtowie i burmistrzowie gmin ościennych. Wyjaśnił także, że w okresie wakacyjnym, posiedzenia zespołu zadaniowego, powołanego przez prezydenta Krakowa nie odbywały się ze względu na czas urlopowy. - Odbywały się jednak spotkania z przedstawicielami samorządów gmin, przez które planowana droga S7 mogłaby prowadzić - wyjaśniał.

Co z węzłem Tuchowska

Zaniepokojenie poczuli także mieszkańcy Kurdwanowa, którzy także obawiają się planów zagospodarowania przestrzennego, w których uwzględniany jest węzeł Tuchowska. Po publikacji porządku obrad na najbliższą sesję rady miasta Krakowa mieszkańcy zauważyli, że jeden z punktów dotyczy właśnie tego węzła. "Czy Kraków po cichu chce poprowadzić S7 przez Kurdwanów?!" - pytają zaniepokojeni mieszkańcy, którzy skarżą się, że wiceprezydent Jerzy Muzyk unikał z nimi spotkania.

- Dla nas to bardzo niepokojąca sytuacja, że dwa dni przed końcem terminu składanie wariantów samorządowych i społecznych, odbędzie się na sesji miasta głosowanie w sprawie zagwarantowanie rezerwy terenów pod węzeł Tuchowska –mówi Miłosława Strzelec-Gwóźdź, przedstawicielka protestujących mieszkańców.

Mieszkańcy podkreślają, że przez tereny, na których mieszkają przebiega już autostrada A4. - Dodatkowa droga ekspresowa zniszczy naszą dzielnicę. Nie zgadzamy się, żeby droga szła. Jeżeli ta trasa zostanie poprowadzona przez miasto, to zniszczy tereny zielone, których jest tak mało. Nastąpi też degradacja Uzdrowiska Swoszowice. Ta droga planowana jest od lat 60. ubiegłego wieku, ale we wcześniejszych planach nigdy nie miała przechodzić przez tereny Swoszowic, Kurdwanowa czy Woli Duchackiej. Jesteśmy tym zdumieni, że próbuje się ją tam wyznaczyć, bo to obszary historyczne ze szlakiem Twierdzy Kraków i fortyfikacjami – mówi Strzelec-Gwóźdź.

Muzyk wyjaśnił, że pojawienie się punktu na temat obrad dotyczące węzła Tuchowska, wynika z faktu, że każdy plan miejscowy, zanim trafi do rady, musi zostać zaopiniowany pozytywnie przez określone instytucje zewnętrzne niezależne od prezydenta, a takim podmiotem jest także GDDKiA, która uwarunkowała wprowadzenie węzła tuchowskiego jako koniecznego.

- My mówimy „Tak” dla węzła tuchowskiego jako elementu czwartej obwodnicy Krakowa, ale absolutnie „Nie” jako obejście na południe w kierunku S7 - podsumował wiceprezydent.

Bogaci w Rosji nie idą do wojska. Komentarz G. Kuczyńskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kraków. Co dalej z "nową zakopianką"? Gminy i mieszkańcy sprzeciwiają się proponowanym wariantom przebiegu S7 - Gazeta Krakowska

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
alex
23 września, 16:35, Zbigniew Rusek:

"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).

23 września, 16:41, alex:

Już Panu to pisałem. S7 to nie jest zakopianka.

23 września, 16:50, Pytam się!:

Ja chciałbym zauważyć, że sprawa jest naprawdę prosta: wystarczy tylko zapytać tych wszytkich ludzi np. „a jakiej wysokości odszkodowania zażyczylibyście sobie?”. Przy określonej wysokości sumy — gwarantującej w miarę gładkie zagospodarowanie się na „nowym miejscu” — przypuszczam (a wręcz jestem pewien), ze sprawa byłaby do załatwienia. Ludzie wyprowadziliby się z „zagrożonego” terenu po prostu dokądś indziej.

Tymczasem (nie)rząd warszawski — jak zwykle — chciałby sprawę załatwić ot, „decyzją administracyjną” i ew. cisnąć „czapkę śliwek” na otarcie łez.

Widocznie jednak ludzie nie chcą być traktowani jak pętaki jakieś.

Przecież to samo jest z tym CPK pod Baranowem; też chcą to załatwić „ukazem” na zasadzie: „wszyscy won, teraz tu lotnisko będzie”.

23 września, 17:03, alex:

To jest inna kwestia. Takie odszkodowanie oraz pomoc w zmianie jak najbardziej się należy. I to w wysokości pozwalającej na przenosiny bez spadku jakości życia.

23 września, 17:25, Pytam się!:

Ależ to jest kwestia ŚCIŚLE ZWIĄZANA z budową czegoś „sporego” — mającego duży wpływ na miejscowe warunki — tam zwłaszcza, gdzie jest taka gęstość zaludnienia, jak właśnie w Małopolsce!

Przecież dosłownie od wieków właśnie tu było raczej przeludnienie; dlatego to „góral” ze znanej pieśni emigrował do „Hameryki”, a nie np. Kaszub gdzieś z Pomorza.

Ja jestem zdania, że sprawę można załatwić — ale NIE traktując ludzi jak gnojków jakichś, którzy „mają się podporządkować, i już” (bo „przecież były konsultacje”).

Konsultacje były, ludzie WIELOKROTNIE wyrazili brak zainteresowania „ofertą” — można ich przekonać, ale trzeba ich traktować po partnersku i przygotować się na koszta ze sprawą związane. A nie nadużywać władzy poprzez wymuszanie na nich czegokolwiek.

Próbuję sobie wyobrazić, co oznacza występowanie jednocześnie przeludnienia oraz braku dróg.

I wyobraźnia mi mówi, że będzie to konieczność "emigracji do Hameryki".

To ślepota i brak umiejętności wiązania przyczyn ze skutkami jest przyczyną biedy.

P
Północ Krakowa
To może odetnijmy te gminy od drogi i niech sobie żyją w swoim sosie? Nikt nie chce drogi obok, ale każdy chce jeździć...
P
Pytam się!
23 września, 16:35, Zbigniew Rusek:

"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).

23 września, 16:41, alex:

Już Panu to pisałem. S7 to nie jest zakopianka.

23 września, 16:50, Pytam się!:

Ja chciałbym zauważyć, że sprawa jest naprawdę prosta: wystarczy tylko zapytać tych wszytkich ludzi np. „a jakiej wysokości odszkodowania zażyczylibyście sobie?”. Przy określonej wysokości sumy — gwarantującej w miarę gładkie zagospodarowanie się na „nowym miejscu” — przypuszczam (a wręcz jestem pewien), ze sprawa byłaby do załatwienia. Ludzie wyprowadziliby się z „zagrożonego” terenu po prostu dokądś indziej.

Tymczasem (nie)rząd warszawski — jak zwykle — chciałby sprawę załatwić ot, „decyzją administracyjną” i ew. cisnąć „czapkę śliwek” na otarcie łez.

Widocznie jednak ludzie nie chcą być traktowani jak pętaki jakieś.

Przecież to samo jest z tym CPK pod Baranowem; też chcą to załatwić „ukazem” na zasadzie: „wszyscy won, teraz tu lotnisko będzie”.

23 września, 17:03, alex:

To jest inna kwestia. Takie odszkodowanie oraz pomoc w zmianie jak najbardziej się należy. I to w wysokości pozwalającej na przenosiny bez spadku jakości życia.

Ależ to jest kwestia ŚCIŚLE ZWIĄZANA z budową czegoś „sporego” — mającego duży wpływ na miejscowe warunki — tam zwłaszcza, gdzie jest taka gęstość zaludnienia, jak właśnie w Małopolsce!

Przecież dosłownie od wieków właśnie tu było raczej przeludnienie; dlatego to „góral” ze znanej pieśni emigrował do „Hameryki”, a nie np. Kaszub gdzieś z Pomorza.

Ja jestem zdania, że sprawę można załatwić — ale NIE traktując ludzi jak gnojków jakichś, którzy „mają się podporządkować, i już” (bo „przecież były konsultacje”).

Konsultacje były, ludzie WIELOKROTNIE wyrazili brak zainteresowania „ofertą” — można ich przekonać, ale trzeba ich traktować po partnersku i przygotować się na koszta ze sprawą związane. A nie nadużywać władzy poprzez wymuszanie na nich czegokolwiek.

a
alex
23 września, 16:35, Zbigniew Rusek:

"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).

23 września, 16:41, alex:

Już Panu to pisałem. S7 to nie jest zakopianka.

23 września, 16:50, Pytam się!:

Ja chciałbym zauważyć, że sprawa jest naprawdę prosta: wystarczy tylko zapytać tych wszytkich ludzi np. „a jakiej wysokości odszkodowania zażyczylibyście sobie?”. Przy określonej wysokości sumy — gwarantującej w miarę gładkie zagospodarowanie się na „nowym miejscu” — przypuszczam (a wręcz jestem pewien), ze sprawa byłaby do załatwienia. Ludzie wyprowadziliby się z „zagrożonego” terenu po prostu dokądś indziej.

Tymczasem (nie)rząd warszawski — jak zwykle — chciałby sprawę załatwić ot, „decyzją administracyjną” i ew. cisnąć „czapkę śliwek” na otarcie łez.

Widocznie jednak ludzie nie chcą być traktowani jak pętaki jakieś.

Przecież to samo jest z tym CPK pod Baranowem; też chcą to załatwić „ukazem” na zasadzie: „wszyscy won, teraz tu lotnisko będzie”.

To jest inna kwestia. Takie odszkodowanie oraz pomoc w zmianie jak najbardziej się należy. I to w wysokości pozwalającej na przenosiny bez spadku jakości życia.

P
Pytam się!
23 września, 16:35, Zbigniew Rusek:

"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).

23 września, 16:41, alex:

Już Panu to pisałem. S7 to nie jest zakopianka.

Ja chciałbym zauważyć, że sprawa jest naprawdę prosta: wystarczy tylko zapytać tych wszytkich ludzi np. „a jakiej wysokości odszkodowania zażyczylibyście sobie?”. Przy określonej wysokości sumy — gwarantującej w miarę gładkie zagospodarowanie się na „nowym miejscu” — przypuszczam (a wręcz jestem pewien), ze sprawa byłaby do załatwienia. Ludzie wyprowadziliby się z „zagrożonego” terenu po prostu dokądś indziej.

Tymczasem (nie)rząd warszawski — jak zwykle — chciałby sprawę załatwić ot, „decyzją administracyjną” i ew. cisnąć „czapkę śliwek” na otarcie łez.

Widocznie jednak ludzie nie chcą być traktowani jak pętaki jakieś.

Przecież to samo jest z tym CPK pod Baranowem; też chcą to załatwić „ukazem” na zasadzie: „wszyscy won, teraz tu lotnisko będzie”.

a
alex
23 września, 16:35, Zbigniew Rusek:

"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).

Już Panu to pisałem. S7 to nie jest zakopianka.

Z
Zbigniew Rusek
"Zakopianka" powinna iść po dotychczasowym korytarzu, z pewnymi korektami tam, gdzie jest niekorzystna rzeźba terenu i zbyt ostre zakręty (wpływ rzeźby terenu mozna w dużej mierze wyeliminować poprzez budowę tuneli lub estakad).
a
alex
23 września, 14:40, Pytam się!:

Mieszkańcy po raz kolejny mówią, że NIE CHCĄ tej drogi. Że jest im zupełnie do niczego niepotrzebna.

Czy władze państwa — i samorządy — są po to, aby działać na rzecz mieszkańców, czy też po to, aby postępować WBREW ich oczekiwaniom i nie licząc się zupełnie z ich zdaniem?

Tu nie chodzi o żadne „wypracowywanie kompromisu”; ludzie po prostu NIE ŻYCZĄ SOBIE TEJ DROGI, czy wy tego nie rozumiecie?

A jeżeli rozumiecie, to jakim prawem jednak chcecie im to narzucać? Za kogo się uważacie? Za „udzielnych władców” Polski, czy jak?

Trzeba zapytać WSZYSTKICH mieszkańców.

Całe 38 mln obywateli RP.

P
Pytam się!
Mieszkańcy po raz kolejny mówią, że NIE CHCĄ tej drogi. Że jest im zupełnie do niczego niepotrzebna.

Czy władze państwa — i samorządy — są po to, aby działać na rzecz mieszkańców, czy też po to, aby postępować WBREW ich oczekiwaniom i nie licząc się zupełnie z ich zdaniem?

Tu nie chodzi o żadne „wypracowywanie kompromisu”; ludzie po prostu NIE ŻYCZĄ SOBIE TEJ DROGI, czy wy tego nie rozumiecie?

A jeżeli rozumiecie, to jakim prawem jednak chcecie im to narzucać? Za kogo się uważacie? Za „udzielnych władców” Polski, czy jak?
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie