Kraków. Do pacjentów, u których doszło do nagłego zatrzymania krążenia, jeżdżą strażacy. Powód? Brak wolnej karetki

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Z powodu alarmującego wzrostu zakażeń koronawirusem zaczyna brakować wolnych karetek, które dojeżdżają do "niecovidowych" zdarzeń Andrzej Banas / Polska Press
Krakowscy strażacy tylko w marcu dziesięć razy wyjeżdżali do pacjentów, u których doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Na miejscu wcielali się w rolę ratowników medycznych. Powodem takich sytuacji jest rosnąca liczba zdarzeń medycznych, szczególnie covidowych. Efekt jest taki, że nieraz brakuje karetek. Dlatego wojewoda małopolski Łukasz Kmita co jakiś czas zwiększa liczbę zespołów ratownictwa medycznego, które jeżdżą do pacjentów w całym regionie. Od czwartku 1 kwietnia działa dodatkowych pięć.

FLESZ - Rewizja podręczników. Będą zmiany?

Do pacjentów zamiast ratowników jeżdżą strażacy. Brakuje karetek?

Tylko w marcu br. krakowscy strażacy dziesięć razy wyjeżdżali do tzw. izolowanych zdarzeń ratownictwa medycznego. W każdym z tych przypadków działo się to na polecenie dyspozytora. Powód? Brak dostępnej karetki pogotowia. Strażacy jechali na pomoc pacjentom, których życie było zagrożone - wszystkie interwencje dotyczyły nagłego zatrzymania krążenia. Musieli wyręczyć ratowników medycznych w resuscytacji krążeniowo-oddechowej z użyciem AED, czyli automatycznego defibrylatora zewnętrznego.

Jak przekazuje st. bryg. Paweł Knapik, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, czynności z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej strażacy zawsze prowadzą do momentu, aż na miejscu zjawi się karetka pogotowia. - Nie realizujemy transportu poszkodowanych do szpitali - informuje Knapik. Wszyscy funkcjonariusze PSP mają kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy. - Posiadają jednocześnie tytuł ratownika, a uprawnienia te są odnawiane co trzy lata - przekazuje komendant.

W Komendzie Miejskiej PSP w Krakowie służbę pełni 30 strażaków-ratowników medycznych, którzy w ramach dodatkowego zatrudnienia równocześnie poza służbą są pracownikami Zespołów Ratownictwa Medycznego.

Pandemia koronawirusa wiąże się ze zwiększoną liczbą wyjazdów karetek, dlatego czasami ich brakuje. Efekt jest taki, że do potrzebujących jeżdżą strażacy. Jak przekazał ostatnio wojewoda małopolski, w oparciu o jego rekomendacje minister zdrowia od 22 marca zwiększył liczbę karetek, funkcjonujących w Małopolsce.

- To 17 ZRM-ów, które już wsparły system Państwowego Ratownictwa Medycznego. Nowe ZRM-y pojawiły się w następujących lokalizacjach: Biecz (wydłużenie godzin pracy), Nowy Targ, Wadowice, Oświęcim, Niepołomice, Zakopane, Chrzanów, Miechów, Myślenice, Kraków (dwie lokalizacje), Tarnów, Dąbrowa Tarnowska, Brzesko, Limanowa, Bochnia, Nowy Sącz - czytamy w komunikacie.

To może jednak nie wystarczyć, z dnia na dzień potrzeby rosną, karetek potrzeba jeszcze więcej. - W związku z tym wojewoda podjął decyzję o kolejnym zwiększeniu liczby karetek. Od 1 kwietnia będzie to 5 dodatkowych ZRM-ów (w Krakowie, Wieliczce, Zakopanem, Proszowicach i Gorlicach), a w pięciu przypadkach nastąpi wydłużenie godzin pracy (w Krakowie, Libiążu, Mszanie Dolnej, Lisiej Górze) - przekazuje MUW w Krakowie.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Do pacjentów, u których doszło do nagłego zatrzymania krążenia, jeżdżą strażacy. Powód? Brak wolnej karetki - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Firmy karetkowe zaczęły stawiać wygórowane warunki

Dodaj ogłoszenie