Kraków. Jerzy S. usłyszał prokuratorskie zarzuty. Znany aktor odpowie jedynie za jazdę po pijanemu

Marcin Banasik
Marcin Banasik
PAP/Łukasz Gągulski
Po około dwóch godzinach składania wyjaśnień znany aktor usłyszał zarzut prowadzenia samochodu po pijanemu za co grozi mu grzywna, ograniczenie wolności lub do 2 lat więzienia. Biegli lekarze, którzy badali potrąconego przez artystę motocyklistę uznali, że mężczyzna doznał obrażeń, które nie trwały dłużej niż 7 dni. Wyniki opinii biegłych były głównym argumentem przemawiającym za tym, że śledczy nie mieli podstaw aby rozpatrywać sprawę wypadku i ucieczki z miejsca potrącenia. Do potrącenia motocyklisty doszło 17 października na al. Mickiewicza w Krakowie. Aktor miał 0,7 promila alkoholu we krwi.

Dwie godziny wyjaśnień

Jerzy S. opuścił siedzibę krakowskiej prokuratury we wtorek ok. godz. 15.

- Podejrzany przyznał się do zarzutu, złożył wyjaśnienia i opisał całe zdarzenie. Mówił, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że potracił człowieka. Kiedy ktoś zaczął na niego krzyczeć powoli zaczął odjeżdżać. chwilę później poszkodowany zablokował mu drogę, więc zatrzymał się - mówi o zeznaniach Jerzego S. prok. Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Śledczy tłumaczą, że tak długo czekali na postawienie zarzutów kierowcy ponieważ czekali na pełną opinię medyczną na temat obrażeń, jakich doznał motocyklista Kluczowe w całej sprawie było to, ile dni spędził w szpitalu poszkodowany. Jeśli poniżej 7 dni prokurator nie bada sprawy pod kątem wypadku i ucieczki z miejsca zdarzenia. To z kolei przekłada się na wymiar kary, który w tym przypadku oznacza maksymalnie 2,5 roku więzienia. Gdyby poszkodowany spędził w szpitalu więcej niż tydzień sprawcy wypadku groziłoby kara do 4,5 lat więzienia.

Sprawę tego, czy doszło do ewentualnej kolizji będzie wyjaśniała policja.

Potrącenie na al. Mickiewicza

Przypomnijmy. 17 października, 75-letni kierujący lexusem potrącił na al. Mickiewicza w Krakowie 44-letniego motocyklistę. Doszło do tego po tym, jak aktor, chcąc skręcić w lewo wjechał na pas, który zajmował już motocyklista. Uderzył go przy tym autem w łokieć, ale motocyklista utrzymał równowagę. Kierowca jednośladu zaczął gonić odjeżdżającego aktora. Próbował go zatrzymać. Ostatecznie 44-latek zszedł z motocykla i podszedł do kierowcy lexusa, który znów chciał odjechać.

Jerzy S. tłumaczył, że nie zauważył kolizji. Kiedy został zatrzymany, policja zbadała, że ma 0,7 promila alkoholu we krwi.

Oświadczenie Jerzy S.

"Bardzo żałuję i przepraszam, że wczoraj podjąłem tę najgorszą w moim życiu decyzję o prowadzeniu samochodu. Deklaruję pełną współpracę z organami powołanymi do wyjaśnienia wczorajszego incydentu. Jednocześnie chciałem zapewnić, że wbrew doniesieniom medialnym, nie zbiegłem z miejsca zdarzenia, lecz zatrzymałem się na życzenie jego uczestnika (motocyklisty - red.) i razem oczekiwaliśmy na przyjazd policji" – napisał S. w opublikowanym dzień później oświadczeniu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Bilans polskiej akcji poszukiwawczo-ratowniczej w Turcji.

Materiał oryginalny: Kraków. Jerzy S. usłyszał prokuratorskie zarzuty. Znany aktor odpowie jedynie za jazdę po pijanemu - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie