Kraków. Koronawirus w natarciu. Co dalej z najnowocześniejszym szpitalem w Polsce?

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Anna Kaczmarz
Szpitale "jednoimienne" wróciły jako koordynacyjne. W Małopolsce taką placówką jest Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Jego dyrektor jakiś czas temu mówił wprost, że przyznanie takiego statusu jego placówce oznacza jej koniec. SU to najnowocześniejszy szpital w Polsce, przyjmujący pacjentów, którzy w innych lecznicach zostali skreśleni. Końcem ubiegłego roku placówka przeniosła się do nowej siedziby w Prokocimiu. Pandemii koronawirusa wtedy jeszcze nie było. Gdy wybuchła, szpital stał się wiodącą placówką w Małopolsce, leczącą chorych na COVID-19. Dla SU oznaczało to poważne problemy, z którymi zmaga się do dzisiaj.

FLESZ - Cała Polska w strefie żółtej

Co by się stało, gdyby Szpital Uniwersytecki w Krakowie został przeznaczony tylko pod pacjentów z COVID-19? Na tak postawione pytanie jakiś czas temu Marcin Jędrychowski, dyrektor placówki, odpowiedział, że byłby to dla niej koniec. Oceniał w ten sposób wprowadzenie szpitali jednoimiennych i konsekwencje ich ewentualnego powrotu.

- Powrót do koncepcji szpitali jednoimiennych wydaje się z jednej strony koniecznością, a z drugiej strony jest powrotem do tego, co było i się nie sprawdziło. Pamiętajmy, że idea szpitali jednoimiennych wydawała się ideą właściwą w momencie, gdy tych zachorowań było kilkadziesiąt. W sytuacji, gdy jest ich więcej, nie ma możliwości, by pacjentami covidowymi obarczyć jedną, dwie czy trzy jednostki - mówił Jędrychowski, cytowany przez portal gazeta.pl.

Czytaj także

Zamiast tworzyć szpitale pod COVID-19, zdaniem Jędrychowskiego trzeba w każdym szpitalu wydzielić 10-20 proc. łóżek dla pacjentów covidowych. To da szansę, że po dłuższym czasie walki z koronawirusem nie dojdzie do katastrofy, zarówno jeśli chodzi o służbę zdrowia, jak i pacjentów.

- W przeciwnym razie lepiej lub gorzej, mniej lub bardziej, przeżyjemy COVID i uda nam się dotrwać do szczepionki lub do momentu, gdy duża grupa osób nabędzie odporność na wirusa, ale straty dla pacjentów, którzy chorują z powodu innych schorzeń, będą już nieodwracalne - mówił dla gazety.pl Jędrychowski.

Dyrektor wielokrotnie podkreślał, że rola takich placówek jak SU jest bardzo ważna: to w nich pracują najlepsi specjaliści, tutaj kształci się studentów i ponad 500 rezydentów. To szpital, który dla wielu jest ostatnią deską ratunku.

Szpital Uniwersytecki w Krakowie to najnowocześniejsza placówka medyczna w Polsce: 925 łóżek, 24 sale operacyjne, 2,5 tys. pracowników medycznych, a także nowoczesny sprzęt. Gdy lecznica przenosiła się z ulicy Kopernika do Prokocimia, nikt nie spodziewał się, że kilka miesięcy później pracujący tam lekarze będą ratować życie głównie zakażonych koronawirusem.

W pewnym momencie SU stał się jedyną placówką w Małopolsce, dedykowaną chorym z COVID-19, czyli szpitalem jednoimiennym. Początkiem września wojewoda małopolski Łukasz Kmita poinformował, że Szpital Uniwersytecki przestanie być niedługo takim szpitalem.

To była bardzo dobra informacja dla pacjentów, cierpiących na inne schorzenia. Oznaczało to koniec części ograniczeń w ich przyjmowaniu i leczeniu (gdy szpital był jednoimiennym, niektóre zabiegi planowe trzeba było przesuwać w czasie). Ale ta radość nie trwała długo. Ostatnio minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że SU stanie się szpitalem koordynacyjnym. Dyrektor Jędrychowski ocenił także ten pomysł, który nazwał "szatańskim".

- Obowiązki w zakresie koordynacji służby zdrowia są od wielu lat w rękach wojewody i specjalnie stworzonego centrum kryzysowego, w rękach wojewódzkiego lekarza dyżurnego, którzy to ludzie, a w zasadzie całe zespoły, zajmujące się tym, są za to odpowiedzialne. Nie widzę najmniejszego uzasadnienia, żeby przerzucać obowiązek zapewnienia miejsca dla pacjenta i koordynowania tymi pacjentami na rzecz szpitala - mówił dla gazety.pl Jędrychowski.

Czytaj także

Ostatecznie od poniedziałku 12 października SU zaczął pełnić rolę szpitala koordynującego. Natychmiast pojawiły się obawy, że w związku z tym 1500 pacjentów, leczonych obecnie na oddziale onkologicznym, może stracić możliwość kontynuowania leczenia. Sprawę nagłośniły media i ostatecznie zapadły decyzje, które zapewniają kontynuację leczenia chorym na nowotwory.

"Pomimo pełnienia funkcji szpitala koordynującego w zakresie Covid-19, Szpital Uniwersytecki uzyskał zgodę na udzielanie także innych świadczeń medycznych, w tym przede wszystkim dla pacjentów onkologicznych, udarowych czy w zakresie Centrum Urazowego. W praktyce oznacza to, że nasi pacjenci w stanach nagłych i onkologicznych nie zostaną pozbawieni opieki" - napisali w wydanym oświadczeniu przedstawiciele Szpitala Uniwersyteckiego.

Co będzie dalej, trudno powiedzieć. Obecnie w SU jest 308 łóżek dla osób zakażonych koronawirusem, z czego w poniedziałek 12 października ponad 270 było zajętych.

16 szpitali koordynacyjnych

W związku z rosnącą liczbą zachorowań, baza łóżek dla pacjentów z COVID-19 zostanie powiększona. Decyzjami wojewodów powstało 16 szpitali koordynacyjnych.

- Szpitale trzeciego poziomu zostaną przekształcone w szpitale koordynacyjne. Dzięki temu liczba łózek zwiększy się o blisko 4 tys. miejsc - zapowiadał minister zdrowia Adam Niedzielski.

Szpitalami koordynacyjnymi będą główne szpitale w danym województwie ukierunkowane na opiekę nad pacjentem z COVID-19. Taka placówka wspólnie z wojewódzkim zespołem zarządzania kryzysowego będzie koordynować ruch objawowych pacjentów zakażonych SARS-CoV-2.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Koronawirus w natarciu. Co dalej z najnowocześniejszym szpitalem w Polsce? - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

dziękuję

pozdrawiam

G
Gość

Proszę pomóżcie

Kraków 11.10.2020 r.

Do wszystkich Ludzi Dobrej Woli!

Odnośnie leczenia „zarazy” w Szpitalu Akademickim w Krakowie i zablokowanie całego programu leczniczego tego szpitala.

Nie mogę zrozumieć decyzji pana Wojewody, czy Ministerstwa Zdrowia, aby wyznaczyć Szpital Uniwersytecki w Krakowie do leczenia „zarazy”.

Szpital który posiada 41 Oddziałów do leczenia intensywnego wielu ludzi z róż­nymi chorobami.

Szpital, który posiada 71 Poradni, a w których się leczyło lub mogło leczyć wielu chorych ludzi na niemal wszystkie jednostki chorobowe.

Jak można podejmować taką decyzję, aby zablokować dostęp ludzi chorych do jednostki, która zgromadziła doskonałą kadrę medyczną, ma olbrzymie doświadczenia i dokonania w dziedzinie leczenia ludzi chorych.

A przecież na terenie Krakowa funkcjonuje wiele jednostek szpitalnych o mniejszym programie leczenia i można było te mniejsze szpitale wyznaczyć jako jed­nostki zobowiązane do leczenia ludzi dotkniętych tym wielkim nieszczęściem jakim jest panująca zaraza przywleczona spoza granic mojej Ojczyzny.

Czy urzędnicy podejmujący taką fatalną decyzję ograniczyli swoje działania do klasycznego myślenia „urzędniczego”, że wyznaczymy ten wielki szpital do leczenia „zarazy”, oni tam zbudują stosowne zabezpieczenia i problem mamy „z głowy”.

Nie można było podjąć bardziej nieodpowiedzialnej decyzji mającej cechy bez­myślności i świadomego skazania na cierpienia, ból, a może i na śmierć wielu ludzi, którzy byli pacjentami Szpitala Uniwersyteckiego.

Nie wypada mi pisać bardziej dosadnie, czy zgryźliwie odnośnie tej najgłupszej decyzji „urzędników” ale wzywam, proszę wszystkich ludzi z Krakowa, z Małopolski, aby wyrażali - każdy, jak potrafi dezaprobatę co do tej decyzji.

Od siebie zapowiadam, że będę przedstawiał decyzję krakowskich wysokich urzędników i urzędników ministerialnych jako najbardziej szkodliwą społecznie i będę żądał publicznie, jako obywatel mojej Ojczyzny, aby zmienili nieprzemyślaną, nie­fortunną decyzję.

Nie przeklinam Was - „urzędnicy” - bo każdy jest człowiekiem, który może się mylić ale mam nadzieję, że dobry Bóg osądzi Was za taką decyzję. A wracając do ziemskich spraw – tzn. jak to się nazywa – wyborcy – wierzę, że będą o tym pamiętać.

Jakub Forystek j-forystek@wp.pl

Kraków - Bronowice