Kraków. Prokurator bada, czy za pożarem archiwum stoi błąd człowieka, wadliwy system przeciwpożarowy, a może podpalacz?

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Strażacy leją 7 tys. litrów wody na minutę z działek wodnych Andrzej Banas
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pożaru hal archiwum urzędu miasta. Do tej pory zabezpieczono monitoring zewnętrzny budynku, przesłuchano osoby odpowiedzialne za stan techniczny obiektu i instalację przeciwpożarową. Śledczy prowadzą postępowanie, biorąc pod uwagę trzy możliwości przyczyny pożaru: wadliwy system przeciwpożarowy, błąd człowieka, albo umyślne podpalenie.

FLESZ - Szczepienia przeciw COVID-19 dla nauczycieli

Do tej pory śledczy ustalili, że w sobotę ok. godz. 20.05 pracownik archiwum w pomieszczeniu technicznym usłyszał alarm uruchomionej czujki przeciwpożarowej. Następnie uruchomiły się kolejno alarmy dla innych czujek umieszczonych w halach archiwum.

- Gdy otworzył on jedne z pierwszych drzwi wejściowych do magazynu, zauważył dym, który uniemożliwił wejście do wnętrza hali oraz ograniczał widoczność. Następnie pracownicy wezwali służby ratunkowe. Wszyscy pracownicy zostali bezpiecznie ewakuowani. Na miejsce przybył prokurator, ale z uwagi na trwającą akcję gaśniczą nie było możliwe przeprowadzenie oględzin - mówi prok. Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Po czterech dniach od wybuchu pożaru oględziny wciąż nie są możliwe, ponieważ ogień i ogromne zadymienie wciąż nie pozwalają nikomu wejść do środka archiwalnego bunkra.

Strop zaczął się uginać

W jednym z dwóch płonących budynków archiwum urzędu miasta po czterech dniach pożaru zaczął się już uginać strop. Strażacy wybili kilka dziur w ścianach hali i leją przez nie 7 tys. litrów wody na minutę z trzech działek. Mimo to ogień wciąż trawi papierową dokumentację i metalowe regały. W akcji bierze udział ok. 110 strażaków z całego województwa. Większość z nich przyznaje, że nigdy nie gasili pożaru w tak niedostępnym budynku.

Przez wybite dziury w ścianach strażacy mogą dojrzeć jedynie skrawek wnętrz płonącego archiwum.

- Jest mnóstwo dymu, ale widać, że jak tylko powietrze dostanie się do środka, to pojawiają się języki ognia. Metalowe regały są poprzewracane, wszędzie leżą dokumenty, część spalona - mówi Sebastian Woźniak, rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej.

W akcji strażacy wykorzystują też swojego drona z kamerą termowizyjną, aby określić miejsca w hali, gdzie pożar rozwija się najbardziej intensywnie. W tej chwili służby koncentrują się na działaniach w hali numer dwa, gdzie pożar jest bardziej intensywny.

Ciężki sprzęt czeka w gotowości

We wtorek strażacy planowali wyburzyć jedną ze ścian hali tak, żeby mógł się tam zmieścić ciężki sprzęt, który zacznie wydobywać regały z dokumentami na zewnątrz.

- Taka operacja musi jednak zostać przeprowadzona z dużą ostrożnością. Trzeba pamiętać, że przez te cztery dni na konstrukcję budynku miały wpływ wysokie temperatury pożaru. W strefie podsufitowej wynosi ona około kilkaset stopni. W niektórych miejscach strop zaczął się już uginać - mówi Sebastian Woźniak.

W zasobie archiwum Urzędu Miasta Krakowa przechowywana była dokumentacja archiwalna wszystkich komórek organizacyjnych urzędu (w sumie 40) i zlikwidowanych miejskich jednostek organizacyjnych (w sumie 72 jednostki). Oznacza to, że zniszczeniu uległy np. dokumenty związane z wydanymi pozwoleniami na budowę. W archiwum nie było natomiast dokumentów Urzędu Stanu Cywilnego, o które mieszkańcy najczęściej proszą.

- Wciąż nie wiemy, co zostało zniszczone, a co nie, bo akcja gaśnicza trwa. Mamy natomiast spis elektroniczny tematów, jakie znajdują się w archiwum - jakiej sprawy dotyczą, z którego roku jakich nazwisk. Dokumenty będzie można odtworzyć w całości, bo mamy korespondencję z innymi instytucjami. Do tego część dokumentacji znajduje się w wydziałach, które je wytworzyły - mówi nam Dariusz Nowak, rzecznik magistratu.

Nie wszystkie dokumenty da się odtworzyć

Urzędnicy nie wykluczają jednak, że są dokumenty, których odtworzyć się nie będzie dało. Jakie to może rodzić problemy dla mieszkańców? Różne. Jeśli na przykład zniszczeniu uległo jakieś pozwolenie na budowę czy przebudowę, a nie było ono realizowane przez wiele lat i, dajmy na to, mieszkaniec je zgubił, to teraz może być problem z jego odtworzeniem.

Inny przykład to dokumenty dotyczące spraw osobowych, np. pracowników UMK, którzy pracowali w instytucjach, których już nie ma. Jeśli ktoś będzie potrzebował dokumentacji o przebiegu swojej pracy (np. do nowej pracy), to również może mieć problem z odzyskaniem takiego dokumentu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie