Kraków. "Rosja jest zdolna do wszystkiego". Jakub Maciejewski spotkał się z krakowianami, by opowiedzieć im o swoim pobycie na froncie

Ewa Wacławowicz
Ewa Wacławowicz
Czy to się zdarzyło naprawdę? - tym pytaniem swoją najnowszą książkę pt. "Wojna. Reportaż z Ukrainy" rozpoczyna red. Jakub Maciejewski. Autor książki dotarł na front jako jeden z pierwszych i spędził tam - z przerwami - ponad 150 dni, w trakcie których widział rzeczy i słyszał historie, które większości z nas nie mieszczą się w głowie. O swoich doświadczeniach opowiedział krakowskim czytelnikom w środę, 11 stycznia, w dziennikarskim klubie "Pod Gruszką".

"Czy to się zdarzyło naprawdę? Kiedy o 2.00 w nocy biegłem przez ostrzeliwane rosyjskimi rakietami miasto Słowiańsk w Donbasie w asyście grupki ukraińskich żołnierzy z pewnej doborowej jednostki, myślałem, że to okropny sen. Po prawej stronie płonęły budynki, ogień skwierczał i łopotał płomieniami, a ze środka dobywały się ludzkie krzyki bólu i przerażenia. Gdzieś dalej słychać było eksplozje, my zresztą przed chwilą zostaliśmy zbudzeni wielkim wybuchem, przez który szkła wyleciały z okien, a nasz budynek zadrżał od fundamentów po sam dach. Zmierzaliśmy szybko w stronę potężnego schronu zlokalizowanego, na szczęście, całkiem niedaleko. Później wojskowi kompani opowiadali z uznaniem, że „dziennikarz Polak się nie bał”, ale nie wiedzieli, że ja po prostu nie wierzyłem w to, co widzę. Czułem się, jakbym oglądał film, który zaraz wyłączę jednym kliknięciem na klawiaturze komputera. Czy to możliwe bowiem, by w 2022 roku na europejskie miasta bomby spadały tak jak na Warszawę w 1939 roku czy Londyn w 1940 roku?(...)" - to zaledwie fragment, ale jakże wymowny najnowszego reportażu red. Jakuba Maciejewskiego pt. "Wojna. Reportaż z Ukrainy".

Sam autor spotkał się z krakowskimi czytelnikami w środę, 11 stycznia, w dziennikarskim klubie "Pod Gruszką". Chętnych wysłuchać jego opowieści i do dyskusji o wojnie na Ukrainie znalazło się tego wieczora wielu. Sala dosłownie pękała w szwach. Starsi, młodsi z śmiertelnie poważnymi minami słuchali relacji dziennikarza z frontu na którym spędził ponad 150 dni.

- Widać w Donbasie, tam gdzie nie ma drzew, zagajników - łyse pola usiane kraterami po wybuchach. jakbyśmy byli na innej planecie. Śpi się w ziemiankach, jadą czołgi, wybiega z nich nagle rosyjska piechota i krzyczy "Ura!". Który mamy rok? A to przecież dzieje się tuż za rogiem, u naszego sąsiada - rozpoczął Jakub Maciejewski

Pierwszym wrażeniem Ukrainy, którego doświadczył autor zaraz po wybuchu wojny była, jak mówi, nierealność tego co się stało, co jak przyznał towarzyszyło również większości ukraińców.

- Wyobraźcie sobie Państwo pobudkę o 3 w nocy w Słowiańsku bo właśnie w budynek obok uderzyła rakieta. Natychmiast pod obstawą żołnierzy biegniemy do schronu. Jest noc, płoną budynki, ludzie krzyczą a nad głowami rozbłyskują nam rosyjskie pociski. Który mamy rok? Ukraińcy, z którymi rozmawiałem również nie mogli uwierzyć, że wojna faktycznie wybuchła i muszą walczyć lub uciekać - tłumaczył Jakub Maciejewski

Publicysta i korespondent opowiedział również o wywózkach ludności ukraińskiej, której z samego południa kraju Rosjanie wywieźli ponad milion, w tym ponad 100 tys. dzieci. Jednej z bohaterek reportażu Maciejewskiego udało się wywózki uniknąć.
Kobieta wiedząc, że będzie bitwa o Chersoń postanowiła przekupić Rosjan, by ewakuowali ją z miasta przez Krym i dalej aż do Gruzji. Siedząc już w autobusie nie zdziwiła się początkowo nawet gdy zobaczyła w środku same matki z dziećmi.

- To wszystko wyglądało wiarygodnie. Zepsuł się most, był korek autokarów i wtedy przyszedł oficer rosyjski, który oświadczył że pojadą objazdem ale wcześniej muszą się przesiąść do mniejszych autokarów. Ludzie wysiedli i wtedy oficer oświadczył, że dzieci pojadą osobno. Wtedy tę kobietę coś tknęło i zawróciła z dzieckiem do domu. Potem w rozmowie z innymi matkami z tego autokaru dowiedziała się, że gdy kobiety się przesiadły do innego auta, to busy z dziećmi odjechały natychmiast w inną stronę. Prawdopodobnie te matki nigdy więcej swoich dzieci nie zobaczą - relacjonował Jakub Maciejewski

Największe wrażenie i niedowierzanie dziennikarza wywarło jednak odkrycie 400 masowych grobów ludności cywilnej w lesie pod Iziumem.

-Otwarte jamy, w nich skrępowane ciała cywilów, również zabijanych strzałem w tył głowy i niebywale nieznośny zapach tych ciał. Dopiero jak wróciłem, wywołałem zdjęcia i odpocząłem zrozumiałem co jeszcze tam widzieliśmy. A mianowicie ślady rosyjskiego obozowiska w tym jam w ziemi wykopanych obok ciał zabitych czy też kuchni polowej. Tak było trzy miesiące! Niech mi państwo powiedzą jak coś takiego jest możliwe w samym centrum Europy? -pytał Maciejewski

Na koniec do głosu doszli mieszkańcy, w tym obecny na sali krakowski artysta Leszek Długosz, który wprost zapytał dziennikarza o to co Ukraińcy sądzą o rzezi wołyńskiej. Jak mogliśmy usłyszeć istnieje marginalne uznanie dla wyobrażonego dorobku Stepana Bandery, z racji że jak mówił dziennikarz współczesny banderyzm został sztucznie wygenerowany przez polityków i tym karmi się m.in. ukraińska młodzież. Druga sprawa jak mówił Maciejewski to kwestia zrozumienia różnic w pojmowaniu tego tematu przez wschód i zachód ukrainy.

- Nacjonalizm ukraiński obejmował wschodnie tereny II Rzeczypospolitej i tylko tam. Dziś one stanowią ok. dwadzieścia kilka procent powierzchni kraju. Ale większość Ukraińców nie miała najmniejszej styczności i odpowiedzialności za nacjonalizm bo była po sowieckiej stronie, gdzie panował wielki głód, wywózki itp. To tak jakby małopolska miałaby przepraszać za działania pomorza - tłumaczył Maciejewski

Po trzecie, zdaniem dziennikarza, piłka jest również po naszej stronie w tej kwestii.

-Tę falę ukraińskiego entuzjazmu i wdzięczności Polakom można by teraz przekuć np. w instytucję czy choćby media, które mogłyby działać na terenie Ukrainy, a były sfinansowane przez Polskę - zaznaczył Jakub Maciejewski

Polska pierwsza w rankingu CNN

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kraków. "Rosja jest zdolna do wszystkiego". Jakub Maciejewski spotkał się z krakowianami, by opowiedzieć im o swoim pobycie na froncie - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie