Kraków. Spór o białe maserati warte 237 tys. zł. Sylwia P. twierdzi, że dostała je w prezencie. Sąd na razie przyznaje jej rację

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Sąd Apelacyjny w Krakowie zajmuje się sporem o białe masserati warte 237 tys. zł
Sąd Apelacyjny w Krakowie zajmuje się sporem o białe masserati warte 237 tys. zł Artur Drożdżak
Krakowski sąd uznał, że 40-letnia krakowianka Sylwia P. nie przywłaszczyła luksusowego białego maserati o wartości 237 tys. zł i uniewinnił ją od tego zarzutu. Hojny biznesmen z Francji przekonuje, że jednak nie podarował kobiecie samochodu i padł ofiarą przestępstwa i dlatego chce powtórki procesu. Sąd Apelacyjny w Krakowie odroczył rozprawę w tej sprawie do 2 czerwca, bo poprosił o to pokrzywdzony obywatel Francji Carmine V. Mężczyzna przeszedł operację w Nicei, jest na rekonwalescencji, a chciał być uczestnikiem procesu.

FLESZ - Polacy boją się utraty pracy

Z ustaleń sądu I instancji wynika, że Polka i Francuz byli parą w 2014 r. Zakochany mężczyzna robił wybrance drogie prezenty, pomógł wyposażyć jej salon kosmetyczny w Krakowie, zezwolił także, by korzystała z jego kont bankowych. Sylwia P. miała do tego stosowne pełnomocnictwa. Chcieli wyprowadzić się na stałe z Francji do Polski.

Kobieta nie kryła, że jej największym marzeniem jest posiadanie białego maserati - mężczyzna postanowił spełnić to marzenie. Auto zostało kupione w styczniu 2014. r. za pośrednictwem belgijskiej firmy CSD Motors, która nabyła pojazd od obywatela Monaco. Finalnie na fakturze zakupu samochodu widniało nazwisko Sylwii P., ale to Carmine V. uiścił zapłatę w kwocie 56 tys. euro (237 tys. zł).

Sylwia P. przyjeżdżała z Francji do Polski, tu użytkowała pojazd za wiedzą i zgodą Carmine V. Zarejestrowała go w urzędzie, ale przedłożyła wtedy podrobioną umowę kupna auta, oryginał był w posiadaniu Francuza. W podrobionej umowie zawarto informację, że nabywcą pojazdu była ona i jej matka, a wartość samochodu to 17 tys. euro. W urzędzie skarbowym kobieta zgłosiła nabycie auta o wartości 68 tys. zł.

W związku z niższą kwotą transakcji, niższa była również do zapłacenia suma podatku akcyzowego. Kobieta za to przestępstwo usłyszała wyrok sądu w Wieliczce, pogorszyły się też jej relacje z Francuzem i para się rozstała.

Pod koniec 2014 r. mężczyzna wystąpił z pozwem przeciwko dawnej sympatii i domagał się zwrotu samochodu, ale ten proces cywilny przed krakowskim sądem przegrał. Kobieta sprzedała maserati za 161 tys. zł za pośrednictwem jednego z salonów samochodowych.

Carmine V. wystąpił więc w sprawie karnej z subsydiarnym aktem oskarżenia przeciwko Sylwii P. i twierdzi, że przywłaszczyła jego samochód. Sąd Okręgowy w Krakowie w wyroku nie przyznał mu racji i uznał, że mężczyzna podarował samochód oskarżonej. Stąd wyrok uniewinniający Sylwię P. i nakaz skarżącemu zapłaty na jej rzecz 3800 kosztów wynajęcia adwokata.

Zdaniem sądu Francuz czuł się rozżalony sytuacją rozstania i zainwestowania w ten związek uczuć i pieniędzy, stąd jego późniejsze wystąpienie z prywatnym aktem oskarżenia.

Adwokat Carmine V. w złożonej apelacji przekonuje, że gdyby jego klient chciał obdarować ukochaną, to sporządziłby akt darowizny, a nic takiego się nie zdarzyło. Sfałszowanie umowy przy rejestracji pojazdu w Polsce miało za to wyeliminować nazwisko z dokumentów.

Zdaniem adwokata Sylwia P. nie chciała się wiązać z Francuzem i zerwała z nim pod pretekstem, że zaczął się spotykać z inną kobietą, a faktycznie sama go do niej zawiozła i tam porzuciła. Co więcej, to ona była równocześnie w związku z innym mężczyzną.

Adwokat Sylwii P. replikuje, że nie ma wątpliwości, iż to Carmine V. zapłacił za maserati, ale jednak to Polka była od początku właścicielem pojazdu. Dlatego chce teraz utrzymania w mocy wyroku uniewinniającego od zarzutu przywłaszczenia auta.

Sąd Apelacyjny w Krakowie w poniedziałek ( 29 marca) nie rozpoznał sprawy, bo poprosił o to Francuz, który chce przyjechać na proces, ale na razie leczy się po operacji. Dlatego też rozprawa została odroczona do czerwca br.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Spór o białe maserati warte 237 tys. zł. Sylwia P. twierdzi, że dostała je w prezencie. Sąd na razie przyznaje jej rację - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kawaler

Dzieki 7 zmyslowi wyczuwam na kilometr "polki kalkulantki" i gonie te nieroby.

:D

Można skmentować to tak:

"Panią Lulę (nazwisko i adres znane redakcji) odwiedził w jej apartamentach znany miliarder amerykański, Po tej wizycie gość opuścił nasz kraj jako milioner".

Dodaj ogłoszenie