Kraków. Sprawa odzyskania Domu Piłsudskiego utknęła w Sądzie Najwyższym, a "legioniści" domagają się od miasta milionów

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Dom Piłsudskiego to jeden z najważniejszych w Polsce symboli walki o niepodległość Anna Kaczmarz
W styczniu w 2019 r. w krakowskim sądzie zapadł prawomocny wyrok: Związek Legionistów Polskich nie ma prawa do zasiedzenia Domu Piłsudskiego na Oleandrach. Wydawać by się mogło, że takie orzeczenie przyśpieszy przejęcie budynku przez miasto. Okazało się jednak, że ZLP złożył od tego wyroku skargę kasacyjną, a to spowodowało zawieszenie innego procesu, na etapie odwoławczym, w sprawie wydania nieruchomości miastu. Wszystko wskazuje na to, że postępowanie to szybko nie zostanie odwieszone. Co najciekawsze, w ubiegłym roku ZLP pozwał miasto, od którego domaga się kilku milionów złotych.

FLESZ - Czym jest Fundusz Odbudowy i Krajowy Plan Odbudowy?

Maraton sądowy

Proces o odzyskanie Domu Piłsudskiego przy al. 3 Maja w Krakowie to sądowy maraton, który trwa już kilkanaście lat i nie widać jego końca. Przed sądem toczy się kilka procesów, jedne są zawieszane w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie innych, a międzyczasie "rodzą" się nowe postępowania - i tak od wielu lat.

Najnowszą i najbardziej istotną informacją w całej tej zawikłanej sprawie jest fakt, że rozprawa apelacyjna, która w marcu miała ostatecznie rozstrzygnąć, czy "legioniści" powinni wydać Dom Piłsudskiego miastu, może się odbyć prawdopodobnie dopiero w przyszłym roku.

Sąd Najwyższy i skarga kasacyjna

To następstwo skargi kasacyjnej złożonej przez Związek Legionistów Polskich od wyroku, według którego organizacja, której przewodzi Krystian Waksmundzki, nie ma żadnych praw do zabytkowej nieruchomości. ZLP poskarżył się do SN, mimo że wcześniej dwukrotnie przegrał przed sądem rejonowym i okręgowym. Sąd Najwyższy nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy, na której sprawdzi, czy skarga ma jakiekolwiek uzasadnienie.

Zawieszenie apelacji

Oczekiwanie na działania SN wykorzystali "legioniści", którzy złożyli wniosek o zawieszenie innej sprawy, w której miasto domaga się od nich wydania Oleandrów. Termin rozprawy apelacyjnej został wyznaczony na 24 marca tego roku, ale wniosek ZLP został uwzględniony i z apelacją musimy poczekać do czasu podjęcia decyzji przez SN.

- Z tego powodu do sierpnia 2021 r. sprawa o wydanie nieruchomości nie zostanie prawomocnie rozstrzygnięta, również niewielkie są szanse, że w ogóle zostanie rozstrzygnięta w tym roku - mówi Dariusz Nowak, rzecznik urzędu miasta Krakowa.

Podsumowując: sąd prawomocnie udowodnił przed sądem iż miasto ma prawo do Domu Piłsudskiego, a do tego zapadł wyrok pierwszej instancji nakazujący wydanie budynku miastu. Mimo to urzędnicy wciąż nie mają prawa odebrać nieruchomości legionistom. ZLP z Krystianem Waksmundzkim na czele pokazuję, że mimo niepomyślnych wyroków nie zamierza składać broni. Co więcej, Związek postanowił pozwać miasto i zażądać kilku milionów złotych. Najprawdopodobniej kwota ta, to wycena rzekomych nakładów jakie ZLP poniosło w utrzymywanie Oleandrów i remonty, które według "legionistów" zostały tam przeprowadzone i opłacone z ich kieszeni.

"Bezczelne domaganie się milionów"

Pozew przeciwko miastu bulwersuje Jerzego Bukowskiego, przewodniczącego Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego.

- Całkowitą bezczelnością jest domaganie się pieniędzy od miasta. Każdy kto był w środku tego budynku, wie w jakim opłakanym jest on stanie. Z pewnością nie widać milionów rzekomo zainwestowanych w remonty - mówi Bukowski.

Przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przypomina, że od dawna sugerował prezydentowi Krakowa wyrzucenie z Oleandrów dzikich lokatorów.

- Skoro sądy uznały, że ZLP nie jest spadkobiercą legionistów, ani dom nie jest ich własnością, to urzędnicy powinni pozbyć się nieproszonych gości. Wtedy sytuacja byłaby odwrotna, miasto byłoby właścicielem i zarządcą budynku, a rzekomi legioniści mogliby słać pozwy, ale z ulicy. W obecnej sytuacji na odzyskanie Domu Piłsudskiego przyjdzie nam czekać kilka, a może nawet kilkadziesiąt lat. Upór i zła wola są w stanie zablokować odzyskanie tak ważnego z punktu historycznego budynku. To przerażające. Dom Piłsudskiego jest symbolem walki o niepodległość, tak jak Stocznia Gdańska jest symbolem walki o odzyskiwanie niepodległości podczas komunizmu. Stocznia jest w doskonałym stanie, a Oleandry popadają w ruinę - nie kryje żalu Jerzy Bukowski.

Minister czeka aż skończy się pandemia

W 2018 roku minister kultury Piotr Gliński, zaniepokojony alarmującymi informacjami, podjął decyzję o przeprowadzeniu kontroli, mającej na celu ustalenie stanu faktycznego muzeum zlokalizowanego w Domu im. Józefa Piłsudskiego na krakowskich Oleandrach. Kontrola została przeprowadzona w dniach 5-7 marca 2018 r. i wykazała szereg poważnych uchybień w funkcjonowaniu muzeum.

W efekcie przeprowadzonej kontroli Piotr Gliński zakazał dalszej działalności Muzeum Czynu Niepodległościowego w Domu im. Józefa Piłsudskiego na krakowskich Oleandrach. Eksponaty zgromadzone przez Związek Legionistów Polskich mają zostać przekazane do Muzeum Narodowego.

Okazuje się jednak, że wyegzekwowanie decyzji ministra utrudnia pandemia, która nie pozwala na bezpieczne przetransportowanie eksponatów do Muzeum Narodowego.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Sprawa odzyskania Domu Piłsudskiego utknęła w Sądzie Najwyższym, a "legioniści" domagają się od miasta milionów - Gazeta Krakowska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pandemia nie pozwala na bezpieczny transport? Żarty. Dawać kulsonów niech popracują zamiast ochraniać Kacząwillę.

Dodaj ogłoszenie