Kraków traci Tesco i nieśmiało wita Netto. Duński czarny koń zmieni układ sił na konkurencyjnym rynku dyskontów? Co z pracownikami Tesco?

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Znad Wisły ostatecznie znika brytyjska sieć handlowa Tesco, której polska siedziba mieściła się przez lata w Krakowie, przy Kapelance. Ponad trzysta obiektów przejęła od niej duńska sieć Netto. Ostateczną i bezwarunkową zgodę na sfinalizowanie tej transakcji wydał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kraków traci w ten sposób jednego z najpotężniejszych pracodawców i podatników w regionie – siedziba Netto znajduje się daleko, w gminie Kobylanka koło Stargardu w Zachodnopomorskiem. Małopolska może natomiast liczyć na duże inwestycje Duńczyków: jeden z pierwszych sklepów Netto najnowszej (trzeciej) generacji ruszył niedawno w Oświęcimiu, nieopodal Synthosu. Większych problemów z zatrudnieniem w Netto nie powinni mieć także byli pracownicy sklepów Tesco.

FLESZ - Opłata cukrowa to miliony dla państwa

Tesco było w Polsce od dwóch dekad, ale od kilku lat nie potrafiło znaleźć swego miejsca na zdominowanym przez dyskonty rynku. Przynajmniej od 2018 r. przebąkiwano o możliwości całkowitego wycofania się Brytyjczyków z naszego kraju. Ostatecznie, po kolejnym niepowodzeniu programu naprawczego, w czerwcu 2020 r. Tesco dogadało się z Salling Group, duńskim właścicielem sieci dyskontowej Netto. Od tej chwili obie firmy oczekiwały na ostateczną zgodę UOKiK i sfinalizowanie transakcji. Teraz Urząd zakończył procedury i Netto może przejąć 301 sklepów i dwa centra dystrybucyjne objęte umową.

Sieć Netto działa w Polsce od ponad ćwierćwiecza (ekspansja zaczęła się od Pomorza) i należy do największych sprzedawców detalicznych w naszym kraju. Ma u nas ok. 400 sklepów (po przejęciu Tesco stan posiadania wzrośnie do 700) i trzy magazyny dystrybucyjne, zatrudnia ponad 5,5 tys. osób. To zapewnia detaliście trzecie miejsce na podium w kategorii dyskontów (po Biedronce i Lidlu). Duńczycy inwestują głównie na ludnych osiedlach lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie. W obszarze zaopatrzenia Netto realizuje podobną politykę jak Biedronka, zamawiając zdecydowaną większość produktów od polskich dostawców. Poza Polską sieć obecna jest w Danii i Niemczech.

Co dalej z pracownikami sklepów Tesco?

W zeszłym roku, po zawarciu wartej 819 mln zł umowy z Duńczykami, Tesco zgłaszało do Grodzkiego Urzędu Pracy w Krakowie zamiar grupowego zwolnienia – najpierw 427, a potem kolejnych 899 pracowników. Wypowiedzenia były wręczane do końca roku i mały związek z likwidacją sklepu internetowego, biura głównego w Krakowie oraz sześciu hipermarketów. Było to największe od lat grupowe zwolnienie załogi w stolicy Małopolski.

Tuż przed pandemią Tesco Polska – z zatrudnieniem rzędu 20 tys. osób w całym kraju – znalazło się na czele naszego zestawienia największych pracodawców w Małopolsce. Polska siedziba brytyjskiej sieci handlowej od początku mieściła się w Krakowie (Kapelanka 56). Tesco Polska figurowało także regularnie w czołówce rankingu małopolskich firm o największych przychodach: w 2019 r. z kwotą 11,7 mld zł ustąpiło tylko BP Europa SE (13,5 mld zł), a wyprzedziło Philip Morris Polska Distribution (10,6 mld zł). Trzeba jednak dodać, że w przeciwieństwie do tych dwóch koncernów, handlowy gigant nie przynosił zysków, tylko dotkliwe straty.

Spółka ta zarządzała w naszym kraju siecią niemal 350 supermarketów i hipermarketów kompaktowych i była długo drugim krajowym pracodawcą w branży handlowej – po portugalskiej Biedronce. Od kilku lat mówiło się o jej finansowych kłopotach i chęci wycofania znad Wisły. Pod koniec października 2019 r. w reprezentującym Tesco banku inwestycyjnym Barclays złożone zostały oferty na zakup spółki Tesco Polska. Jako powód sprzedaży majątku podano utrzymywanie się wysokich strat – mimo głębokiej restrukturyzacji. Polacy nigdy nie pokochali hipermarketów, preferują dyskonty i mniejsze sklepy. Dyskonty (Biedronka, Lidl, ostatnio polskie Dino…) grają bardzo ostro, w Brytyjczycy podjęli nad Wisłą kilka błędnych decyzji, m.in. o centralizacji biznesu. Ich sytuację pogorszył jeszcze zakaz handlu w niedziele, na którym skorzystała m.in. sieć Żabka.

Netto przejęło większą część biznesu Tesco, w tym 301 marketów, centra dystrybucyjne oraz biura. Ogłosiło przy tym zamiar zatrudnienia ok. 7 tys. dotychczasowych pracowników Tesco.

- Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na zatwierdzenie transakcji i rozpoczęcie tego historycznego w swej skali procesu transformacji przejętych sklepów w nowe, nowoczesne sklepy Netto 3.0, a także wdrożenia nowych kolegów z Tesco do ich obsługi

– mówi Janusz Stroka, prezes Netto Polska. Jak wyjaśnia, wszystko to ma potrwać półtora roku.

W nowym formacie: 3.0

W 2018 roku sieć wprowadziła zupełnie nową koncepcję sklepu: Netto 3.0. Jak czytamy w materiałach firmy, „celem jest poprawa doświadczeń zakupowych klientów i sprawienie, aby zakupy w Netto były szybsze, łatwiejsze i przyjemniejsze”. Klientom spodobały się nowe sklepy i format został zastosowany już w ponad 160 sklepach Netto w Polsce. Całkiem nowe Netto można zobaczyć m.in. w Oświęcimiu. Wszystkie sklepy Tesco po transformacji mają się stać obiektami Netto 3.0.

Główną cechą tego formatu jest udoskonalony, bardziej nowoczesny i estetyczny układ sklepu. Strefa ze świeżymi produktami, w szczególności dział warzyw i owoców, a także działy mięsny i dań gotowych, zostały wręcz zrewolucjonizowane, by klienci lepiej widzieli produkty i mieli zdecydowanie większy wybór. Podobne zmiany wprowadzili w ostatnich latach dwaj główni gracze na polskim rynku dyskontów, czyli Biedronka i Lidl.

Jak podkreślają szefowie polskiego Netto, „w ambitnym założeniu, wszędzie, gdzie to możliwe, personel nowych sklepów Netto będą stanowić pracownicy byłego Tesco”. Wraz z przekształcaniem kolejnych przejętych placówek Tesco w format Netto 3.0 ich pracownicy przejdą program szkoleniowy, który ma ich przygotować do pracy zgodnie ze standardami obowiązującymi w nowym miejscu pracy.

– Jesteśmy gotowi na powitanie wielu nowych, świetnych pracowników z Tesco, którzy znają swoich klientów i potrafią obsługiwać ich na poziomie, który oferujemy także w Netto

– zapewnia Janusz Stroka.

Czarny koń?

Dotychczasowy układ sił na polskim rynku handlu detalicznego był jasny: portugalska Biedronka i długo, długo nic, a potem – tłok. Pełne dane (za rok 2019, bo 2020 nie został jeszcze ostatecznie podliczony) pokazują miejsce w szeregu. Przychody Biedronki wyniosły prawie 58 mld zł, a drugiego – niemieckiego Lidla - 18,5 mld zł. Na trzecim miejscu podium znalazła się francuska sieć hipermarketów Auchan z obrotami na poziomie 11,5 mld zł.

Kolejne miejsca zajęły: Kaufland (należący do tej samej firmy, co Lidl) – 10,6 mld zł, francuski Carrefour - 9,6 mld zł, Rossmann - 8,8 mld zł, Żabka - 8,3 mld zł, polskie supermarkety Dino (dominujące w mniejszych miejscowościach) - 7,9 mld zł sprzedaży, Tesco - 7,8 mld zł, Intermarche - 4,08 mld zł, Stokrotka - 4 mld zł i wreszcie Netto - 3,5 mld zł. Duńska sieć wyprzedziła m.in. E.Leclerc - 3,1 mld zł, Polomarket - 1,97 mld zł i Aldi - 1,5 mld zł. Reszta firm miała przychody poniżej 1 mld zł.

Jaką pozycję może wywalczyć nowe Netto? Odkupione od Tesco sklepy położone są przeważnie w bardzo dobrych lokalizacjach, więc Netto 3.0 może spokojnie przebić ich dotychczasowe przychody. Wynik całej sieci na poziomie 10 mld zł rocznie wydaje się zdecydowanie realny, a to oznaczałoby, że Duńczycy mogą awansować do czołówki ekstraklasy, w okolice podium, gdzie trwa zażarta walka między Kauflandem, Carrefourem, Żabką i Dino o odebranie trzeciego miejsca Auchanowi. Wiele zależy jednak nie tylko od rozwoju stacjonarnych sklepów, ale i od nowych, cyfrowych kanałów sprzedaży, które w pandemii zyskują błyskawiczną popularność. W internetowy sklep mocno inwestuje zwłaszcza Lidl, ale w tym kierunku idą także Carrefour i (w nieco innej kategorii) Rossmann.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KJ
16 marca, 17:51, Zbigniew Rusek:

Byłbym szczęśliwy, gdybym doczekał grupowych zwolnień w krakowskich biurowcach - zarówno urzędowych, jak i korporacyjnych. Praca biurowa to zakała Krakowa (i w ogóle naszych czasów). Precz z biurowcami!!!

Dawno nie czytałem tak głupiej i prymitywnej wypowiedzi zakompleksiony i niedowartościowany chłopcze z ciemnogrodu

E
Ehh
16 marca, 17:51, Zbigniew Rusek:

Byłbym szczęśliwy, gdybym doczekał grupowych zwolnień w krakowskich biurowcach - zarówno urzędowych, jak i korporacyjnych. Praca biurowa to zakała Krakowa (i w ogóle naszych czasów). Precz z biurowcami!!!

Biurowce to często siedziby central ,logistyki duzych,gigantycznych firm,urzędów i będą z nami dopóki takowe bede istnieć,czyli zapewne zawsze.

G
Gość
16 marca, 17:51, Zbigniew Rusek:

Byłbym szczęśliwy, gdybym doczekał grupowych zwolnień w krakowskich biurowcach - zarówno urzędowych, jak i korporacyjnych. Praca biurowa to zakała Krakowa (i w ogóle naszych czasów). Precz z biurowcami!!!

Naprawdę tak życzysz zatrudnionym w biurowcach ludziom? Czy tylko jesteś nieszkodliwym idiotą?

Z
Zbigniew Rusek

Byłbym szczęśliwy, gdybym doczekał grupowych zwolnień w krakowskich biurowcach - zarówno urzędowych, jak i korporacyjnych. Praca biurowa to zakała Krakowa (i w ogóle naszych czasów). Precz z biurowcami!!!

Dodaj ogłoszenie