Kraków. Urzędnicy brną w absurdy. Radni będą ratować Ruczaj przed betonowaniem

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Ruczaj przez lata był symbolem betonowania Krakowa. Teraz resztki pozostającej tam zieleni urzędnicy chcą przeznaczyć pod dalszą zabudowę katarzyna prokuska / polskapresse
Po apelach i protestach mieszkańców radni zapowiedzieli, że złożą poprawki, które poprawią powstający miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego "Kobierzyńska". Radni krytykowali pracę urzędników nad planem i zgodnie zapowiadali korekty. Trzeba się jednak śpieszyć, bo dla terenów objętych prawem jest wydawanych dużo "wuzetek", które są podstawą do wydawania pozwoleń na budowę.

FLESZ - Najmłodsi wracają do szkół

Powstający plan miejscowy "Kobierzyńska" obejmuje obszar o powierzchni 78 hektarów, z których tylko niecałe 6 proc. jest przewidziane na zieleń. Reszta, w tym obecnie zielone tereny, jest przewidziana pod zabudowę, w tym ponad 33 proc. pod bloki.

Do obrony terenów zielonych zabrali się mieszkańcy, wśród nich Bohdan Widła, który założył stronę internetową Zielona Kobierzyńska. Mieszkańców wspierali też Aktywiści z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.

Mieszkańcy i aktywiści złożyli ponad 1000 uwag do planu, gdzie apelowali o zachowanie terenów zielonych, aby istniejące tereny zielone planie przeznaczyć m.in. pod zieleń parkową, a nie do zabudowy. Kluczowe postulaty mieszkańców zostały jednak odrzucone przez prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Ostatnią deską ratunku mogli okazać się radni, którzy plan uchwalają. Tak też się stało podczas pierwszego czytaniu projektu uchwały planu w środę 13 stycznia. Radni wszystkich klubów zapowiedzieli wypracowanie kompromisu, aby spełnić postulaty mieszkańców.

Radni będą składać poprawki, aby poprawić plan "Kobierzyńska"

Poprawki zgłosił już m.in. Łukasz Gibała, choć liczy się on z tym, że część będzie trzeba wycofać. - Plan dotyczy terenów, które już są mocno zabudowane, powstało sporo nowych inwestycji, a plan przewiduje dalszą zabudowę i pozostawienie niewiele zieleni. Co ciekawe, chodzi o tereny, które samo miasto określiło jako cenne przyrodniczo – zwracał uwagę Gibała.

Radny poskreślał, że oczywiście jest problem zgodności powstającego planu ze studium zagospodarowania przestrzennego (wszystkie plany miejscowe muszą być z nim zgodne) i jak sam zaznaczył, część jego poprawek jest niezgodna ze studium, ale zgodnie z przepisami, część terenów przeznaczonych pod zabudowę, może w zgodzie z przepisami mieć inne przeznaczenie, np. pod zieleń. - Na pewno część z nich da się przyjąć, tak aby były zgodne ze studium – przekonywał.

Także Grzegorz Stawowy (KO), przewodniczący komisji planowania przestrzennego, zwracał uwagę na kilka problemów planu w wersji przygotowanej przez urzędników. Oprócz zabudowy terenów zielonych to także problem planowanego połączenia ulicy Drukarskiej z Kobierzyńską, efektem czego ruchliwa droga przejdzie tuż pod balkonami bloków.

Stawowy zwracał uwagę, że plan przy terenach pod zabudowę zakłada, że 50 proc. danej działki ma być przeznaczona pod zieleń. Tymczasem wydawane decyzje o warunkach zabudowy (tzw. wuzetki) zakładają zieleń na zaledwie 30 proc. - Trzeba przyjąć więc taki plan, którego nie będzie się dało uchylić, bo wtedy de facto będziemy stratni pod względem terenów zielonych – mówił Stawowy.

Absurdy planu, które popierają urzędnicy

Z Grzegorzem Stawowym zgadzał się Łukasz Maślona z klubu Łukasza Gibały. - Trzeba wypracować kompromis, który umożliwi realizację postulatów mieszkańców, a nie narazi nas na uchylenie planu – dodawał.

Radny Maślona zwrócił też uwagę na pewne absurdy wokół planu. - Część inwestorów przekonuje nas, że zabudowa terenów zielonych poprawi retencję wody. Druga kwestia to łączenie ul. Drukarskiej z Kobierzyńską. Mieszkaniec kiedyś złożył wniosek, aby połączyć i wyznaczyć drogę dojazdową do jego posesji. Urząd miasta zrozumiał to jednak opacznie i wyznaczył na całej długości dwujezdniową drogą, tuż pod oknami bloków. Sam mieszkaniec, widząc dokąd to prowadzi, wycofał swoją prośbę, ale urzędnicy uparcie chcą to realizować – zwracał uwagę.

Również radni Prawa i Sprawiedliwości przychylają się do korekty planu. - Trzeba tylko uważać, żeby nie zrobić większych szkód. Zagrożeniem są wuzetki i pozwolenia budowlane. Jeżeli zdążą wejść w życie przed planem, to będzie źle – mówił radny Włodzimierz Pietrus.

Radni złożyli wniosek, aby wydłużyć czas na składanie poprawek do planu, tak aby jego drugie czytanie odbyło się nie w styczniu, a w lutym.

"Do miasta przyjeżdżają ludzie, aby mieszkać w mieście, a nie na wsi"

W dyskusji głos zabrali także mieszkańcy. Co ciekawe, nie wszyscy postulowali, że zachowanie terenów zielonych jest najważniejsze.

- Uchwalmy ten plan, bo jego założenia odpowiadają mieszkańcom dużych miast. Mieszkańcy liczą też na projekty inwestycyjne, jak remonty dróg i chodników, budowa placów zabaw z przystosowaniem dla osób niepełnosprawnych, czy zielone dachy. Do miasta przyjeżdżają ludzie, którzy chcą mieszkać w mieście, a nie na wsi. Choć trzeba pamiętać o szanowaniu zieleni – mówił Zbigniew Drabik.

Głos zabrał także wspomniany wcześniej Bogdan Widła. Z zadowoleniem stwierdził, że widzi pewną refleksję nad planem, o co apelowali mieszkańcy. - Nasze argumenty były oparte na prognozie oddziaływania na środowisko przygotowanej przez urząd miasta. Stamtąd czerpaliśmy informacje o niekorzystnym wpływie zabudowy. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że są różne interesy, że są deweloperzy, właściciele gruntów, są mieszkańcy, którzy pracują dla deweloperów. Zdajemy sobie sprawy, że nie wszystkie nasze postulaty znajdą uznanie, ale liczymy na kompromis – mówił Bogdan Widła.

Mieszkańcy apelują o zieleń na Ruczaju

- Kiedy władze miasta pracowały nad kierunkami rozwoju zieleni w Krakowie, mieszkańcy zgłosili postulat, żeby zachować istniejące tereny zielone w okolicy ulicy Kobierzyńskiej. Miasto twierdziło wtedy, że zgadza się z mieszkańcami. Propozycja miała zostać wprowadzona w życie przez uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego. Z projektu planu wynika jednak, że zamiast łąk i drzew władze chcą kolejnych osiedli, a miasto przez „zachowanie terenu zielonego” rozumie przeznaczenie go prawie w całości pod inwestycje mieszkaniowe – pisał Bogdan Widła na swojej stronie Zielona Kobierzyńska.

Plan obejmuje tereny wzdłuż ulicy Kobierzyńskiej, m.in. pomiędzy ul. Rostworowskiego, Kobierzyńską, Zalesie, Torfową, Obozową i Zbrojarzy. Od południowego zachodu graniczy z lasem Borkowskim. Lwia część tego terenu jest w projekcie planu przeznaczona pod zabudowę jednorodzinną i wielorodzinną. Na zieleń przypada raptem niecałe 6 proc. powierzchni planu.

Problem w tym, że w studium zagospodarowania przestrzennego większość terenów, które obejmuje plan "Kobierzyńska" jest wskazana pod zabudowę. Zgodnie z przepisami powstające plany muszą być zgodne ze studium. Jednak w oparciu o przepisy dla funkcji podstawowej danego terenu – czyli np. dla zabudowy, funkcje uzupełniające – czyli np. zieleń, mogą stanowić do 49 proc. powierzchni danego obszaru. Choć wiadomo, że na zieleń całe 49 proc. nie byłoby przeznaczone, bo trzeba też uwzględnić chociażby drogi. Z tej opcji urzędnicy jednak nie skorzystali.

- Moim zdaniem i tak ok. 70 proc. terenu pod zabudowę by się zmieściło w tych widełkach, a nie aż tyle, czyli blisko 95 proc. - mówił nam w wakacje Bohdan Widła.

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Urzędnicy brną w absurdy. Radni będą ratować Ruczaj przed betonowaniem - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
14 stycznia, 20:53, Gość:

Znowu zielone oszołomy blokują rozwój miasta. Mieszkam na ulicy Kobierzyńskiej właśnie w tym rejonie, o którym mowa i chciałbym żeby zamiast tego syfu, który jest teraz i o który nikt teraz nie dba, wybudowano tam nowe bloki, sklepy, chodniki i drogi (nic nie stoi na przeszkodzie żeby była tam zagospodarowana zieleń, a nie wielki kawał łąki z chwastami po pas, w środku osiedla jak się niektórym marzy)

Wystarczy żeby osiedle było zaprojektowane i zbudowane tak jak kiedyś budowano w Nowej Hucie, gdzie udało się pogodzić bloki oraz zieleń

G
Gość

Znowu zielone oszołomy blokują rozwój miasta. Mieszkam na ulicy Kobierzyńskiej właśnie w tym rejonie, o którym mowa i chciałbym żeby zamiast tego syfu, który jest teraz i o który nikt teraz nie dba, wybudowano tam nowe bloki, sklepy, chodniki i drogi (nic nie stoi na przeszkodzie żeby była tam zagospodarowana zieleń, a nie wielki kawał łąki z chwastami po pas, w środku osiedla jak się niektórym marzy)

G
Gość

miasto musi mieć tlen...a żeby był tlen muszą być rośliny...a zimą najlepiej iglaste...niech się w końcu neutralnie wypowie ktoś z Ochrony Środowiska jaki wpływ na środowisko ma zabetonowywanie miasta, gdzie wieżowce mają po 10 pięter...może w ogóle zbudować jeden wielki, ogromny budynek w którym będą korytarze do różnych dzielnic i będziemy biegać jak uduszone szczury...bo to jest miasto! a nie wieś...żałosne podejście do środowiska i przyrody

Dodaj ogłoszenie