Kraków. Zagraniczne wojaże kosztowały miasto ponad 350 tys. zł. A w planach jeszcze Andong, Dubaj i Las Vegas

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Urzędnicy podróżowali m.in. do Dubaju, planują lecieć tam znowu
Urzędnicy podróżowali m.in. do Dubaju, planują lecieć tam znowu delcreations, 123RF.com
W dobie kryzysu gmina Kraków wydała ponad 350 tysięcy złotych na zagraniczne podróże m.in. miejskich urzędników. Radni komentują, że wyjazdy trzeba ograniczyć do minimum, tym bardziej że czasami przedstawiciele magistratu traktują je po prostu jako wycieczki, a nie możliwość załatwienia czegoś konkretnego dla miasta. Tymczasem krakowski magistrat ma zaplanowanych na ten rok jeszcze dziesięć podróży, w tym do Las Vegas, Andong oraz Dubaju.

Kryzys energetyczny zmusza samorządy do szukania oszczędności. W tym celu małopolskie miasta i gminy rozważają m.in. nocne wyłączenia latarni ulicznych, żeby ograniczyć zużycie prądu.

Nad wprowadzeniem takiego rozwiązania zastanawia się też Zarząd Dróg Miasta Krakowa. - ZDMK analizuje, w kontekście drożejącej na giełdzie towarowej kilkukrotnie energii elektrycznej, ale z zachowaniem bezpieczeństwa w ruchu drogowym i pieszych, ewentualne wyłączenia nocne, dotyczące oświetlenia ulicznego - informuje magistrat.

Radni miejscy nie mają wątpliwości, że Kraków powinien rozważyć nie tylko ograniczenie zużycia prądu, ale również wydatki na niektóre zadania, które nie są kluczowe dla funkcjonowania miasta w dobie kryzysu. Wśród nich wymieniają m.in. promocję stolicy Małopolski podczas zagranicznych konferencji oraz targów, w których rokrocznie biorą udział miejscy urzędnicy.

- W kryzysowych sytuacjach prywatne firmy w pierwszej kolejności ograniczają wydatki, związane z promocją swojego wizerunku. Miasto powinno zrobić to samo. Kraków to marka sama w sobie. Ograniczenie jej promocji nie zaszkodzi miastu - komentuje radny Mariusz Kękuś z Prawa i Sprawiedliwości, członek Komisji Budżetowej Rady Miasta Krakowa.

Urzędnicy: podróżujemy mniej

W krakowskim magistracie przekonują co prawda, że w tym roku zagranicznych podróży jest mniej niż w 2019 r. (trudno się odnosić do pandemicznych lat 2020 i 2021), jednak i tak tegoroczne wojaże przedstawicieli miasta Krakowa (nie tylko urzędników; podróżowali też m.in. kierowcy UMK oraz radni) kosztowały już gminę ponad 350 tys. zł.

Tymczasem to nie koniec podróżowania, ponieważ zgodnie z aktualnym terminarzem urzędu miasta na ten rok zaplanowanych jest jeszcze dziesięć zagranicznych wyjazdów. W grafiku są m.in. te do Las Vegas (Stany Zjednoczone, targi branżowe IMEX America), Andong (Korea Południowa, Światowa Konferencja Ligi Miast Historycznych) oraz Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Międzynarodowe Targi GITEX GLOBAL).

- Gmina powinna rezygnować z wyjazdów, które nie przynoszą wymiernych efektów gospodarczych dla Krakowa. Jeśli natomiast podróż jest konieczna, można przemyśleć ograniczenie delegacji do paru kluczowych urzędników - podpowiada Mariusz Kękuś.

Dodaje, że w obliczu rosnących cen energii elektrycznej, ale i gazu, miasto powinno przygotować plan oszczędnościowy dla Krakowa, w którym wskaże wydatki, z których można zrezygnować bez szkody dla gminy i jej mieszkańców. - Według mnie na tej liście powinno znaleźć się ograniczenie liczby zagranicznych podróży - komentuje radny Kękuś.

W tym roku najdroższym wyjazdem służbowym był ten do Cannes (Francja), który odbył się w marcu, trwał pięć dni i kosztował ponad 59 tys. zł. Przedstawiciele Krakowa brali tam udział w Międzynarodowych Targach Nieruchomości i Inwestycji MIPIM. Wśród nich był wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider, jak również urzędnicy Wydziału ds. Przedsiębiorczości i Innowacji oraz Wydziału Skarbu Miasta krakowskiego magistratu.

Wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider przekonuje w rozmowie z nami, że podczas wyjazdu do Cannes miejskim urzędnikom udało się nawiązać kontakt z kilkudziesięcioma firmami m.in. inwestującymi w nieruchomości, ale też zainteresowanymi inwestycjami w nowoczesne technologie i tworzącymi sporo nowoczesnych miejsc pracy. Część z nich wizytowało później stolicę Małopolski i prowadzi tutaj prace przygotowawcze.

- Nie jestem upoważniony do podawania ich nazw, ale mogę powiedzieć, że są one zainteresowane realizacją różnego rodzaju inwestycji w mieście, co jest ważne z punktu widzenia rozwoju gospodarczego Krakowa - zapewnia wiceprezydent Kośmider.

Podczas międzynarodowych targów Kraków zaprezentował również duże inwestycje, jakie aktualnie realizuje. Wśród nich budowę nowej dzielnicy na terenie Płaszowa i Rybitw, gdzie mają wyrosnąć biurowce oraz wysokościowce. Powstanie tam również duży, miejski park dla krakowian. - Ten projekt spotkał się z ogromnym zainteresowaniem zagranicznych inwestorów. Było to też widoczne po targach - przekonuje Bogusław Kośmider. Żeby dzielnica powstała, w pierwszej kolejności potrzeba stworzenia i uchwalenia planu miejscowego. Prace nad dokumentem nadal trwają...

Wyjazd do Cannes został też wykorzystany do spotkań z burmistrzami m.in. Frankfurtu, Lipska, jak również miast francuskich i austriackich. - Rozmawialiśmy z nimi głównie na temat pomocy dla uchodźców wojennych z Ukrainy, ale i o działaniach miast w trakcie i po pandemii. Wymienialiśmy się doświadczeniem w tym zakresie. Ale też mówiliśmy o współpracy i działaniach w innym zakresie. Były to bardzo interesujące i przyszłościowe rozmowy - dodaje wiceprezydent Kośmider. Rozmawiał także z władzami miasta Cannes, dziękując za pomoc w sprawach uchodźczych.

Wiceprezydent podkreśla, że na targach - obok Krakowa - były stoiska i przedstawiciele innych polskich metropolii, w tym Warszawy, Poznania, Gdańska, Katowic, Białegostoku, Rzeszowa oraz Wrocławia. - Były tam obecne wszystkie większe miasta Europy. Jako Kraków otrzymaliśmy tam kilka nagród w europejskich rankingach, które odebraliśmy na uroczystej gali. Kilka dni bardzo intensywnej pracy i ogromne ilości kontaktów - podsumowuje Bogusław Kośmider.

Na co przeznaczono ponad 59 tys. zł? - pytamy miejskich urzędników. Okazuje się, że na same noclegi wydano 35 249,20 zł. Do tego trzeba doliczyć koszt przelotu (17 533,51 zł), ubezpieczenia (210 zł) oraz diet ryczałtowych (6 371,87 zł), przeznaczonych na wyżywienie i komunikację miejską w Cannes dla wszystkich pięciu osób, które brały udział w podróży.

W tym roku wiceprezydent Bogusław Kośmider uczestniczył również w uroczystości wręczenia Honorowego Obywatelstwa Miasta Lipska Pastorowi Friedrichowi Magiriusowi, który jest także Honorowym Obywatelem Miasta Krakowa (Lipsk, Niemcy, dwa dni, 165,82 zł) oraz w obchodach święta Joanny d'Arc (Orlean, Francja, cztery dni, 3211,32 zł).

Radny: wyjazdów jest za dużo

Spośród czterech zastępców prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego za granicę służbowo podróżował w tym roku również Jerzy Muzyk. Chodzi o wyjazd do Lipska (Niemcy), który trwał trzy dni i kosztował dużo mniej niż ten do Cannes: 1 528,86 zł. Wiceprezydent Muzyk brał tam udział w Międzynarodowym Forum Simul+. Cel wizyty tak tłumaczył w materiale na miejskim portalu internetowym krakow.pl:

"Na Forum Simul⁺ spotykają się wszyscy, którzy chcą mieć swój wkład w rozwój "inteligentnych miast i inteligentnych regionów", a także podzielić się swoimi doświadczeniami".

Radny miejski Koalicji Obywatelskiej Dominik Jaśkowiec jest przekonany, że urzędnicy zdecydowanie zbyt często wyjeżdżają za granicę. - Dobrze wiemy, że niejednokrotnie są to bardziej wyjazdy towarzyskie niż merytoryczne. Urzędnicy traktują je jako okazję do pojechania na wycieczkę - przekonuje radny.

Dodaje, że zdarzają się oczywiście podróże, których efektem jest nawiązanie dłuższej współpracy z przedstawicielami innych miast, biorących udział w targach czy konferencjach, ale to nie zmienia faktu, że zagranicznych wyjazdów w jego ocenie jest zbyt dużo.

- Ich liczba na pewno powinna zostać zweryfikowana i na przyszłość ograniczona do minimum. Kluczową kwestią jest też liczba osób, jaka bierze udział w takim wyjeździe. Bywa, że jest ich po prostu zbyt wiele - przekonuje Dominik Jaśkowiec. Dla przykładu do wspomnianego już Cannes pojechało aż pięciu przedstawicieli miasta, ale już np. do Lizbony (Portugalia) na targi turystyczne tylko dwie urzędniczki (cztery dni, koszt 9 487,67 zł).

Trzeba oczywiście zauważyć, że podróżują też miejscy radni. W tym roku ich wyjazdy zagraniczne kosztowały gminę ponad 10,5 tys. zł (z zestawień udostępnionych nam przez miasto wynika, że radni, których cytujemy w artykule, nie wyjeżdżali w tym roku służbowo za granicę).

Pytamy miejskich urzędników, czy z któregoś z zagranicznych wyjazdów udało im się przywieźć gwarancje finansowe na realizację gminnych inwestycji. Okazuje się, że nie, ponieważ... nie temu służą takie podróże.

- Gminę obowiązują określone prawem procedury w zakresie pozyskiwania finansowania. Z zasady więc żadnych gwarancji finansowania inwestycji w trakcie targów nie jesteśmy w stanie ze względów prawno-formalnych pozyskać - twierdzi Joanna Dubiel z biura prasowego magistratu. Wynika z tego, że zdaniem miejskich urzędników udział w zagranicznych podróżach służy przede wszystkim promocji Krakowa, a nie przywożeniu z nich pieniędzy dla gminy. A tym samym dla jej mieszkańców.

Bogaci w Rosji nie idą do wojska. Komentarz G. Kuczyńskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kraków. Zagraniczne wojaże kosztowały miasto ponad 350 tys. zł. A w planach jeszcze Andong, Dubaj i Las Vegas - Gazeta Krakowska

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
NADAL CIĄGLE KRADNĄ,BEZCZELNI ZŁODZIEJE!!!
G
Gość
Wycieczki z kieszeni podatnika, samochody dla urzędników… nieźle się żeruje pasożytom wszelakim na biedniejącej ludności Krakowa.

A nie łaska wojażować po świecie za własne — i za własne kupować sobie samochody?
Z
Zbigniew Rusek
Z jednej strony zaprowadza się egipskie ciemności na alejkach pieszych (ciemności to ryzyko napadu, rabunku), zakręca kaloryfery na klatkach schodowych (w razie silnego mrozu grozi to zamarznięciem instalacji i kosztowną awarią), a jednoczesnie trwoni się pieniądze na wojaże ludzi zza biurek (często na inny kontynent). Powinno się radykalnie zmniejszyć liczbę urzędników (jest ich stanowczo za dużo, zwłaszca w stosunku do tych pracowników w Krakowie, ktorzy wykonuja pracę inna niż biurowa), absolutnie zrezygnować z budowy "Manhatanu" na Rybitwach (kraków jest za duży i w końcu musi przestać rosnąć - powinno się zakazać napływu ludności z innych miast kraju i z zagranicy), a tym urzednikom, którzy powinni zostać - trzeba obniżyć pobory. Zarobki nalezy - i to radykalnie - obniżyć korposzczurom. Powinno być tak, że praca za biurkiem ma być najgorzej płatna, a jest - niestety - na odwrót.
E
Ehh
Nie dużo, jak na tylu radnych. WarszaFska elYta na pewno samymi pielrzymkami na Wawel wiecej wydala.Pospotykaja sie z innymi włodarzami,to ci przyjadą na rewizyte i bYznes sie kręci. Artykuł miał zapewne zbesztac Radnych ale 350 000 ?Nie robi wrażenie. Wczoraj tym Persona non grata sie POPiSali ale same koszta delegacji na tylu radnych ,800 000 miasta ,to nie jakis mega wynik.W Las Vegas to jeszcze budzet miejski pomnoza jak w ...Familiadzie.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie