Krakowianin pod chmurką

WAK
Cieszy, że do tych miejsc dołączył i Barbakan. Pamiętam, jak jeszcze w połowie lat 60. chodziłem tam jako "małolat" na tańce, a grały legendarne krakowskie Szwagry, których konferansjerem (i autorem tekstów) był sam Wiesław Dymny. Potem uznano, że "fajfy", jak się wonczas mawiało, w takim miejscu nie uchodzą - w czym i "Dziennik Polski" miał swój udział, ale jeszcze w latach 70. gościł tam Teatr STU ze swoim pięknym spektaklem "Exodus", potem rozmaite koncerty, no a później nastąpił długi remont, czyli, jak to się w odniesieniu do szacownych zabytków mawia, Barbakan był restaurowany.

Artystyczne lato na dziedzińcach, czyli...

Sobotni koncert bardów - Llacha, Kaczmarskiego, Wójtowicza zakończy tegoroczne artystyczne lato w ogrodach Krakowa, które to jako "Era na dziedzińcach" (TOProduction), to jako "Scena przy pompie" (Teatr im. Słowackiego), a to występy na Plantach (jazzmani tradycyjni) organizowano z większym lub mniejszym szczęściem, zwłaszcza jeśli idzie o pogodę. Bywało, że "Scenę przy Pompie" (raz jeszcze pochwalmy dyr. Orzechowskiego za pomysł) zalewała ściana deszczu i np. duet śpiewających aktorów Marty Bizoń i Rafała Dziwisza (od tego sezonu aktora właśnie Teatru im. Słowackiego) musiał przenieść się do przyteatralnej kawiarni "Pod Chochołem", a to Marek Grechuta w Ogrodach Muzeum Archeologicznego występował przy strugach deszczu, niemniej tradycja ostatnich lat oddawania pięknych krakowskich zakątków muzom wrosła już w miasto na dobre.
 I faktycznie, teraz wypiękniał i warto, by częściej udostępniał swe wnętrze na takie koncerty, jak ostatni Anny Marii Jopek, która kołysała, usypiała i koiła słuchaczy swymi piosenkami. "Przez życie nie chcę gnać bez tchu" - wyznaje w jednym ze swoich przebojów, choć w przypadku tej artystki nie wiem, czy to odpowiednie słowo. Ona jakby nie zabiega o przeboje, a raczej o słuchacza, który pragnie dzięki piosence się zatrzymać, przystanąć, zasłuchać. Już tytuły jej kolejnych albumów - "Szeptem", "Jasnosłyszenie" - wskazują aurę, jaką roztacza ta artystka. Jest na scenie muzycznej raptem trzy lata, a już jest kimś wyjątkowym. I to nie dlatego, że w tle wulgarna Kayah, że agresywna Chylińska, itp. Anna Maria Jopek urzekającym głosem, muzyczną kulturą, sposobem bycia przywraca piosence szlachetny ton - jak niegdyś Starsi Panowie w swym kabarecie, jak Ewa Demarczyk, Edyta Geppert, jak damy jazzowej ballady... Czyż można się dziwić, że "tak się trudno rozstać" było publiczności z tą artystką...? Na szczęście pojawia się jej nowa płyta "Bosa" i znów nas pewnie zaczaruje swym klimatem...
 A i niebiosa musiały zasłuchać się w śpiew Anny Marii, skoro zaczęło padać dopiero gdy bezpiecznie zeszła ze sceny po kolejnym bisie - a może i dlatego były tak łaskawe, że artystka - co wyznała (a i dało się zauważyć) jest w błogosławionym stanie...?
 Cóż, na co dzień aura bywa kapryśna; dyr. Sonik przemyśliwał nawet, czy w związku ze wspomnianym już koncertem bardów nie rezerwować awaryjnie sali filharmonii. Niestety, każdy koncert w plenerze wiąże się z ryzykiem i niekończącymi się telefonami do meteorologów, których np. zamęczała Halina Bisztyga z TOProduction w czasie występu Marka Grechuty i Anawa... Cóż, Kraków pod względem sal ubożuchny, zatem na koncerty pod chmurką będzie skazany jeszcze przez lata. Warto więc poszukiwać nowych pomysłów w tej mierze, czego dowód dał Instytut Sztuki, gdy rok temu zaprosił na koncert muzyki Chopina w wykonaniu m.in. Krzysztofa Jabłońskiego na Rynku Głównym. I co? Było tak pięknie, że nawet sceptycy (Chopin pod ratuszem?!!) zamilkli zasłuchawszy się głęboko...
 Nic za to wciąż nie wskazuje, by straciły na aktualności opinie sceptyków w sprawie budowy w Krakowie sali widowiskowej, że o operze nie wspomnę. I ani chybi, gdy przyjdzie za kilka miesięcy sumować efekty szumnego miana "europejskiego miasta kultury", poczucie zmarnowanej szansy i zaprzepaszczonej okazji ujawni się z całą bezwzględnością. I znów się okaże, że mądry Polak... Nie; że mądry krakowianin - pod chmurką.

WACŁAW KRUPIŃSKI

 PS Polecaliśmy już w "Dzienniku" występy (dzisiaj i jutro, Teatr im. Słowackiego) Batsheva Ensamble The Junior Company z Izraela, który to zespół zamknie tegoroczną, VII już Krakowską Wiosnę Baletową. Pisaliśmy, że są wspaniali, cenieni itp. Widziałem zapis ich występu z tym programem w Pradze. Opisywał nie będę. Powiem tylko, że wieńczy go 12 minut szaleńczej owacji. Zatem i my nie przegapmy okazji do spotkania z zespołem Ohada Naharina, a są bilety! (wak)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie