Krakowska firma pracuje w pandemii w odległych zakątkach świata. Jak tam dociera? Jak sobie radzi w ekstremalnych warunkach? [WIDEO]

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Rok temu o Wiesławie Nowaku, przedsiębiorcy z Krakowa, mówiły media na całym świecie: oto średniej wielkości przedsiębiorca, a nie jakiś krezus, wynajął prywatnie samolot odrzutowy, by bezpiecznie przetransportować do Polski pracowników – swoich i z firm podwykonawczych – z Hiszpanii, gdzie wtedy był szczyt zachorowań i zgonów. Jego firma, Novmar, słynie ze świetnej roboty we wszystkich zakątkach globu – i nie może jej wykonać zdalnie. W tym tygodniu Nowak, założyciel i prezes Novmaru, a zarazem znany pod Wawelem społecznik, mecenas kultury i… fraszkopisarz, wyprawił ponad 70-osobową ekipę do Urugwaju. To dzisiaj nie lada wyzwanie, także logistyczne. Zwłaszcza, że dla Wiesława Nowaka pracownicy są częścią rodziny. Rozmawiamy o tym w kolejnym odcinku Barometru. Serdecznie zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia!

Rok temu mówiły o panu media na całym świecie: oto średniej wielkości przedsiębiorca, a nie jakiś krezus, wynajął prywatnie samolot odrzutowy, by bezpiecznie przetransportować do Polski pracowników – swoich i z firm podwykonawczych – z Hiszpanii, gdzie wtedy był szczyt zachorowań i zgonów…
To jest sens mojego życia jako przedsiębiorcy: wydam ostatni grosz, sprzedam wszelakie posiadłości firmy, żeby tylko zadbać o pracowników. Kapitałem dla mnie jest mądry człowiek. W tej chwili, gdy rozmawiamy, dostałem informację z Urugwaju, że ponad 70 moich ludzi doleciało tam bezpiecznie. Są po testach, mają dobre warunki. To jest dla mnie najważniejsze. My jesteśmy firmą rodzinną w sensie dosłownym, czyli pracownicy są częścią mej rodziny.

Pana firma jest z Krakowa, ten Kraków i resztę Małopolski pan ukochał, tutaj pan inwestuje w artystów, teatry, tu angażuje się pan charytatywnie. Jednak pracę ma pan na całym świecie i tej pracy nie da się wykonać zdalnie. Jak sobie radzicie w sytuacji, gdy załoga musi dojechać do odległych zakątków globu, a granice są zamykane, podróże utrudnione, wchodzą obostrzenia, kwarantanny…
To jest dla nas ogromna – dodatkowa i kosztowna – praca organizacyjna. Wykonuje ją sprawnie moje biuro w Balicach. Cieszymy się, że w świecie nas chcą. W Urugwaju nie chcą widzieć nikogo poza naszą firmą. Jak dobry chirurg zna ludzkie ciało i wie, co trzeba wyciąć, a co oszczędzić, by człowiek przeżył w najlepszej formie, tak moi pracownicy znają kotły i inne instalacje w różnych zakątkach Ziemi i wiedzą, jak sprawić, by działały one niezawodnie, a wraz z nimi wielkie zakłady. Zaufanie do moich ludzi jest w świecie ogromne. Jak sobie radzimy? W przypadku Urugwaju trzeba było wynająć trzy autokary zamiast dwóch…

Przez wymogi sanitarne?
Tak. Tymi autokarami załoga dotarła do Frankfurtu. Stamtąd poleciała do Madrytu i dalej. Czeka ją tydzień kwarantanny. Oczywiście, wszyscy musieli mieć wykonane testy, to jest koszt ponad 500 zł od osoby. No i na miejscu w krótkim czasie będą musieli wykonać bardzo złożone prace. Ale my istniejemy dzięki temu, że podejmujemy się najtrudniejszych zadań i potrafimy je wykonać. Urugwaj to bardzo przyjazny kraj, współpraca jest świetna, warunki dobre, zarobki także. Więc moi ludzie chcą tam pracować. Ja dziś nie wszędzie bym ich posłał. Np. do Afryki nie latamy, choć też nas tam chcą. Bezpieczeństwo ludzi jest kluczowe.

Czyli pracy mimo pandemii wam nie brakuje?
Ten rok mamy już właściwie zapełniony zleceniami i będziemy je realizować, o ile ta podstępna choroba i zmieniające się przepisy nam nie przeszkodzą.

Zachował pan wszystkie miejsca pracy?
Co do jednego. Negocjujemy duży kontrakt w Danii, na przyszły rok, i jest duże prawdopodobieństwo, że go otrzymamy. To zapewni pracę nie tylko nam, ale i naszym polskim podwykonawcom, firmom od dźwigów czy rusztowań. Moglibyśmy zatrudnić dużo więcej osób, ale to nie jest łatwe, bo sukces naszej firmy opiera się na renomie, jakości, rzetelności, więc każdy pracownik musi spełnić standardy. Uruchomiliśmy Szkołę Novmarowską; Chcemy uczyć praktycznych umiejętności tych, którzy mają odpowiednie nastawienie, chęć i kompetencje.

Pracownikom Novmaru udało się uniknąć zakażenia?
Niestety, nie. Nawet teraz kilku nie poleciało do Urugwaju, bo wykryto u nich wirusa. Oni w tej chwili są na kwarantannie, my im w tym czasie płacimy, jak za pracę. Ich nieobecność trochę nam komplikuje życie, ale byliśmy przygotowani na perturbacje i dajemy radę. Trzeba pamiętać, że covid nie jest jedyną chorobą w Polsce. Mam w tej chwili dwóch pracowników cierpiących na inne poważne schorzenia, strasznie jestem tym przejęty, na wszelkie sposoby staram się im pomóc. Bo to przecież rodzina.

Na początku prezydentury Andrzeja Dudy przyjął pan zaproszenie do jego rady doradców. Jako przedsiębiorcy mieliście wiele pomysłów, skierowaliście do prezydenta i jego Kancelarii wiele uwag i projektów. Czy cokolwiek z tego wynikło?
Nie. Politycy, a mam nieprzyjemność mieć kontakty zarówno z wójtami, jak i z ministrami oraz premierem i prezydentem, nie słuchają przedsiębiorców. Bardziej otwarci bywają może tylko zaraz przed wyborami. Ja do prezydenckiej rady poszedłem razem z kolegą, Romanem Kluską, jako przedstawiciel polskich firm rodzinnych, które rozsławiają naszą ojczyznę w świecie, płacą w Polsce gigantyczne podatki tworząc miliony miejsc pracy. Brak szacunku władzy do nas jest straszny, bo przecież to, że polska gospodarka się kręci nie jest zasługą polityków, tylko nas, przedsiębiorców, i naszych pracowników. Jest permanentnym cudem nad Wisłą, że my istniejemy mimo tylu barier i zmieniających się przepisów.

Cała rozmowa do obejrzenia i wysłuchania na wideo - w najnowszym BAROMETRZE BARTUSIA.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek

Taka praca to jest coś, natomiast p...dzenie w stołki, przybijanie pieczątek czy przekładanie papierów to jest nonsens. Powinno się poważnie ograniczać liczbę stanowisk BIUROWYCH. Z pracy biurowej nie ma pozytku.

Dodaj ogłoszenie