Krakowski sąd chce oddać sprawę kamienicy przy ul. Biskupiej do Warszawy

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Anna Kaczmarz/Dziennik Polski/Polskapresse
Udostępnij:
Podczas wczorajszej rozprawy sąd, po 4 latach postępowania, miał zdecydować kto jest spadkobiercą kamienicy wartej nawet 20 mln zł. Zamiast tego strony sporu usłyszały, że krakowski sąd przekazuje postępowanie do Warszawy. Powodem takiej decyzji jest to, że 5 września w księgach wieczystych wykreślono żydowskie małżeństwo Dory i Bruna Regenstreifowie, jako właścicieli nieruchomości. W to miejsce wpisano Skarb Państwa. To oznacza, że od tej daty miejscem właściwym do prowadzenie postępowania jest sąd w Warszawie.

- To bardzo dobra decyzja dla miasta. Mieszkańcy - przynajmniej przez jakiś czas - mogą czuć się bezpieczni. Przez jakiś czas, bowiem spodziewamy się, że decyzja, będąca podstawą wpisu Skarbu Państwa do księgi wieczystej, może zostać zaskarżona, więc to nie koniec sprawy - tłumaczy w rozmowie z „Dziennikiem Polskim” Justyna Habrajska, dyrektor biura przejmowania mienia i rewindykacji w Urzędzie Miasta Krakowa. Dodaje, że teraz gmina będzie się starała o komunalizację budynku. Jeśli do tego dojdzie, cenna kamienica trafi do zasobów miasta.

Magistrat złożył wniosek do sądu o wpisanie Skarbu Państwa w księdze wieczystej 11 grudnia 2018 r. Była taka możliwość, bo nieruchomość została wywłaszczona w 1953 r. na cel użyteczności publicznej. Po wojnie była tu komenda milicji, a następnie mieszkania dla rodzin milicjantów.

Wobec decyzji sądu sprzeciwu najprawdopodobniej nie ma zamiaru wnosić mec. Sergiusz Szustek, pełnomocnik Silvestru Luttingera, obywatela Rumunii, który uważa się za spadkobiercę żydowskich właścicieli kamienicy.
- W interesie moich klientów jest, żeby ta sprawa zakończyła się szybko i sprawnie - mówi mec. Sergiusz Szustek.
Zabytkowa kamienica przy ul. Biskupiej 2 od wielu lat czeka na swojego prawowitego właściciela. Ostatnimi przedwojennymi byli Dora i Bruno Regenstreifowie, żydowskie małżeństwo. Kuratorem ich spadku, w 2012 r., została Barbara Zarzycka-Rzeźnik. Szukała spadkobierców (sąd też), ale bezskutecznie.

Kiedy ruszyła sądowa sprawa o przejęcie budynku na rzecz Skarbu Państwa, nagle, w 2013 r., w sądzie pojawił się wniosek Silvestru Luttingera, Rumuna, podającego się za bratanka Dory. Krakowski sąd dopuścił go do sprawy o stwierdzenie nabycia spadku. Do dziś nie pojawił się w Polsce, co wzbudza podejrzenia mieszkańców kamienicy, w tym kurator Zarzyckiej-Rzeźnik, która mieszka w jednym z lokali. Śledczy badają, czy sądowi nie zostały przedłożone sfałszowane dokumenty.
Według Zarzyckiej-Rzeźnik, Silvestru teoretycznie ma dziedziczyć spadek po swoim ojczymie, Albercie Luttingerze, bracie Dory. To, w jaki sposób przebiega proces, wzbudza jej podejrzenia, tak samo jak dokumenty, które przedkładają pełnomocnicy obywatela Rumunii.

- Pełnomocnictwo, a właściwie jego kserokopia, nie zawiera danych (numer i seria dokumentu tożsamości). Nie spełnia więc podstawowych wymagań prawnych. Mimo to sędzia przyjął go wraz z kilkoma innymi kserokopiami - twierdzi. - Mimo zapewnień pani pełnomocnik, że oryginały niezwłocznie zostaną dosłane do sądu, nie ma ich do dnia dzisiejszego. A minęły trzy lata - mówi kurator.

Twierdzi, że proces o przejęcie spadku nie powinien opierać się na kserokopiach. Przypomina, że kamienica może być dzisiaj warta nawet ponad 20 mln zł! Kurator przyznaje ponadto, że 30 marca dowiedziała się, że Luttinger 3 listopada 2016 r. złożył zapewnienie spadkowe w Rumunii. - Jest to po prostu skandal! Nie zostałam poinformowana o terminie. Jako kurator mam obowiązek weryfikować dokumenty i osoby pretendujące do spadku - dodaje.

Silvestru reprezentują mecenas Anna Niżankowska oraz Sergiusz Szuster z krakowskiej kancelarii. Twierdzą, że oryginał odpisu pełnomocnictwa notarialnego, zawierającego wszelkie dane identyfikujące Luttingera, wraz z oryginałem tłumaczenia przysięgłego, został okazany sądowi, kurator oraz jej pełnomocnikowi na jednej z rozpraw.

„W aktach sprawy znajduje się jego uwierzytelniona kopia, a oryginał jest w naszym posiadaniu i może być w każdym momencie okazany” - twierdzi w e-mailu do naszej redakcji Szuster. Dlaczego do tej pory go nie okazał, tego nie wiadomo. „Przedłożyliśmy wszystkie posiadane oryginały dokumentów, które w naszej ocenie są potrzebne, aby potwierdzić prawa spadkowe wszystkich 5 spadkobierców”. W sprawie rozprawy w Rumunii tłumaczy: „Odbyła się w drodze pomocy prawnej zgodnie z rumuńskimi przepisami postępowania cywilnego. Zakładam, że sąd w Bacau nie miał obowiązku informowania uczestników postępowania o tym fakcie, gdyż także nas o tym fakcie nie poinformował”.

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie