Kredyt dużego zaufania

Redakcja
Po ukazaniu się ogłoszenia oferującego kredyt budowlano-mieszkaniowy, oprocentowany w skali 2,5 proc. rocznie, rozdzwoniły się w naszej redakcji telefony. Opinie Czytelników były krańcowo różne, ale jednoznacznie domagały się więcej informacji na temat nowego zjawiska.

Nie można porównać tego typu pożyczek z kredytem bankowym jako sposobem finansowania inwestycji mieszkaniowej

 Na jednym biegunie znalazła się grupa popierająca nową inicjatywę. Mówiono, że to nauczka dla banków, które wznoszą wspaniałe siedziby, a ich pracownicy pobierają świetne pensje dzięki patologicznie wręcz wysokiemu oprocentowaniu kredytów. Kredyt bankowy stał się niedostępny dla średnio zarabiającego Polaka, dlatego należy pomagać nowym programom - słyszeliśmy od naszych rozmówców. Z drugiej strony oburzano się na sam fakt zamieszczenia ogłoszenia w gazecie, przywołując przypadki Bezpiecznej Kasy Oszczędności L. Grobelnego czy Galicyjskiego Trustu Kapitałowego. "To nie może być uczciwa oferta i nie powinna znaleźć się w gazecie" - dowodzili Czytelnicy.

Kasa zapomogowo-pożyczkowa

 Wzbudzający emocje I Program Budowlany powstał w lipcu br. Pierwsze środki finansowe mają być przydzielone 30 września. Działa na zasadach, jakie są dość dobrze znane dzięki systemom Auto-Tak czy Auto-System. Grupa uczestników wpłaca comiesięczne raty tworzące fundusz samofinansującego się programu. Raz na dwa miesiące około 20 uczestników ma otrzymać z tej puli kredyt. Zestawom kwotowym od 10 tys. do 100 tys. zł, zostały przypisane określone, stałe raty.
 Plan ratalny obejmuje 112 miesięcy, ale jeśli ktoś chce szybko otrzymać gotówkę, może go skrócić. Kredyt można otrzymać w terminie od 2 miesięcy do 2 lat po przystąpieniu do funduszu, ale im krótsza deklaracja spłaty, tym wcześniejsza kolejność przydziału kredytu. Decyduje o niej licytacja. Program funkcjonuje więc jak typowa kasa zapomogowo-pożyczkowa, tyle że skupia nie znanych sobie ludzi i oferuje wysokie, a więc obarczone ryzykiem, pożyczki. Zysk firmy stanowią sumy wniesione przez uczestników: 3 proc. wartości oczekiwanego kredytu jako wpisowe i 4 proc. jako opłata asygnacyjna. Koszty administracyjne wynoszą 2,5 proc. w skali roku.
 Zabezpieczeniem funkcjonowania programu ma być, zdaniem przedstawicieli zarządu firmy, Fundusz Gwarancyjny oraz jedna z trzech form asekuracji. Fundusz Gwarancyjny tworzą zyski z lokowania pieniędzy klientów w obligacje skarbu państwa, bony skarbowe i lokaty terminowe. Zabezpieczenie kredytu tworzą: poręczenie, hipoteka lub akt przewłaszczenia. Po otrzymaniu kredytu należy w ciągu 12 miesięcy przedstawić w firmie rachunki potwierdzające wydanie pożyczonych pieniędzy na cele budowlano-mieszkaniowe. Jak nas zapewnili przedstawiciele zarządu firmy, klienci nie są drobiazgowo sprawdzani, jak to robią banki. Wg przedstawiciela programu działalność firmy nie podpada pod przepisy prawa bankowego.
 Tyle suchych faktów. Laikowi nie znającemu zasad, jakich należy się trzymać pożyczając środki finansowe, trudno je ocenić. W imieniu naszych Czytelników o komentarz co do funkcjonowania tego typu systemów poprosiliśmy specjalistę, naczelnika Wydziału Budownictwa Mieszkaniowego PKO BP, Ryszarda Sikorskiego. Opinia bankowca jest tym ważniejsza, że sformułowania zawarte w reklamie ("oprocentowanie 0,21 proc. miesięcznie, czyli 2,5 proc. rocznie") narzucają skojarzenie z oprocentowaniem kredytów bankowych.

Zupełnie różne systemy

 Przedstawiony przez panią program przypomina nieco system funkcjonowania członkowskich grup wspólnie finansujących zakup określonych dóbr na rzecz poszczególnych członków grupy, na bazie regulaminu zaakceptowanego przez wszystkich członków, określającego między innymi zasady wnoszenia środków finansowych, nabywania dóbr oraz ich dystrybucji pomiędzy członków grupy.
 System taki winien mieć jasno określone reguły oraz podstawy kapitałowe. Brak szczegółowych informacji w tym zakresie wyklucza możliwość jego oceny tak pod wzgledem wiarygodności, jak i zachowania prawidłowych proporcji finansowania. Nie można przy tym porównywać kredytu bankowego jako sposobu finansowania inwestycji mieszkaniowej z instrumentem tego rodzaju, a w szczególności tak enigmatycznie opisanym "kredytem" czy "pożyczką". Nie można odnosić też opłaty 2,5 proc. uiszczanej, jak rozumiem w takim systemie, do ceny kredytu i nazywać tej opłaty "stopą procentową". Pojęcie to ma ścisłą treść ekonomiczną oznaczającą, w pewnym uproszczeniu, cenę za korzystanie z obcych środków pieniężnych. Koszt ich pozyskania na rynku jest znacznie wyższy i ten, kto podejmuje się przedsięwzięć gospodarczych wymagających zaangażowania kapitału, musi się z tym liczyć.
 Jeżeli tym "rozprowadzanym" pomiędzy członków grupy dobrem byłby kredyt na cele mieszkaniowe udzielany członkom grupy, to należy zadać sobie także pytanie o zgodność takiej działalności z przepisami prawa, zastrzegającymi działalność kredytową dla wyspecjalizowanych, licencjonowanych instytucji finansowych.
 Odnosząc się do poruszonego problemu weryfikacji potencjalnych kredytobiorców, muszę bronić banków, które w ten sposób chronią z jednej strony wkłady depozytariuszy, interes instytucji zaufania publicznego, jaką jest bank, a wreszcie samego klienta przed błędną decyzją. Brak takiej weryfikacji, złe oszacowanie przez niego własnych możliwości przy podejmowaniu nieraz życiowych decyzji o zrealizowaniu zamierzeń mieszkaniowych może doprowadzić kredytobiorcę do katastrofy i niewypłacalności. Odpowiedzialny bank powinien powstrzymać go przed czasem pochopną decyzją. System weryfikacji klientów może być czasami odbierany jako nieprzyjazny, ale w istocie chroni interesy wszystkich stron. Rezygnacja z niego naraża na szwank zarówno kredytobiorcę, jak i klienta.
 System finansowania inwestycji mieszkaniowej kredytem ma ponadto szereg zalet całkowicie niedostępnych innym sposobem pozyskiwania przez inwestora środków obcych. Przede wszystkim daje przejrzyste i jasne zasady korzystania z kredytu i jego spłaty, możliwość szybkiego pozyskania środków, ustalenia dowolnej długości okresu kredytowania, wyboru różnych formuł obsługi kredytu, elastycznego dopasowania kwoty kredytu i modelu jego spłaty do preferencji klienta. Cena kredytu wyraża przy tym rzeczywisty, w danych warunkach ekonomicznych, koszt pozyskania kapitału lub inwestora.
 I Polski Program Budowlany na razie jest promowany w Małopolsce i na Podkarpaciu, od przyszłego tygodnia jego reklamy będą ukazywać się w Łodzi i w Warszawie. Na bardzo podobnych zasadach działają także dwie inne firmy: jedna z siedzibą w Tychach, druga w Warszawie. Specjaliści rynku budowlanego bacznie obserwują te trzy nowe podmioty. Przeniesienie doświadczeń systemów Auto-Tak i Auto-System do finansowania budownictwa jest obciążone sporym ryzykiem, wynikającym z obracania znacznie wyższymi kwotami. Zarówno uczestnicy, jak i pomysłodawcy programu muszą wykazać się uczciwością i lojalnością wobec siebie. Kto może to zagwarantować?

(EP)

Protokoły sanitarne pomogą otworzyć biznes?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie