Krok do ekshumacji szczątków bohaterów

Krok do ekshumacji szczątków bohaterów

Piotr Subik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

SKAZANI NA ŚMIERĆ: Walerian Tumanowicz,
1/4
przejdź do galerii

SKAZANI NA ŚMIERĆ: Walerian Tumanowicz, ©FOT. ARCHIWUM IPN

Kraków. IPN rozważa przeprowadzenie badań genetycznych szczątków działaczy podziemia antykomunistycznego pochowanych na cmentarzu Rakowickim.
Dobiegł końca pierwszy etap prac Instytutu Pamięci Narodowej, mających na celu odnalezienie miejsc pochówku ofiar terroru stalinowskiego z lat 1946–1955 w Krakowie. Chodzi o osoby skazane w tym okresie na karę śmierci przez krakowski Wojskowy Sąd Rejonowy, na których wyroki wykonano w podległym Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego centralnym więzieniu przy ul. Montelupich.

Byli wśród nich działacze II Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: Alojzy Kaczmarczyk, Józef Ostafin oraz Walerian Tumanowicz. Z dokumentów zachowanych w Zarządzie Cmentarzy Komunalnych w Krakowie wynika, że pochowani zostali na cmentarzu Rakowickim. Podobnie jak kilkudziesięciu innych bohaterów, których jedyną „winą” była działalność m.in.
w WiN, Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców, Zgrupowaniu Partyzanckim „Błyskawica” majora Józefa Kurasia ps. Ogień, czy też mniej znanych organizacjach (m.in. „Wolność i Sprawiedliwość”).

– Dokumenty wskazują, że Józefa Ostafina pogrzebano wraz z innymi osobami w nieistniejącej już dziś zbiorowej mogile na skwerze, przy parkanie, za pomnikiem ku czci żołnierzy Armii Czerwonej. Z kolei Alojzy Kacz­marczyk i Walerian Tumanowicz mają wspólny grób, ale teraz to tylko nieopisany i zarośnięty trawą kopczyk – mówi historyk z IPN Marcin Kas­przycki, koordynator akcji poszukiwania grobów ofiar komunistów w Małopolsce. – Podobnie jest w przypadku Jana Rokity i Stanisława Króla, których skazano na śmierć za wysadzenie w powietrze pomnika Armii Czerwonej w Nowym Targu. Niestety, kilkadziesiąt kolejnych grobów przekopano w latach 60. i 70., i nie mamy wiadomości, co stało się ze szczątkami pochowanych w nich bohaterów.

Problem polega na tym, że aby ostatecznie potwierdzić, że mogiły zlokalizowane przez IPN to groby partyzantów podziemia antykomunistycznego, potrzebne są prace ekshumacyjne. Decyzja o ewentualnych ekshumacjach – w celu identyfikacji – szczątków osób zamordowanych przez komunistyczny sąd zapadnie w najbliższych tygodniach. Sprawa będzie konsultowana z prof. Krzysztofem Szwag­rzykiem z IPN, który nadzoruje podobne prace w kwaterze na Łączce Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie.

Na razie oddział IPN w Krakowie czyni starania o pozyskanie materiału DNA od rodzin działaczy pomordowanych na Monte. Trafi on do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, tworzonej dzięki staraniom IPN i Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Dla ustalenia miejsca pochówku Józefa Ostafina konieczne będzie dotarcie do zdjęć lotniczych z lat 50. i 60., które znajdują się w Centralnym Archiwum Wojskowym.

– Lata biegną, nasze pokolenie odchodzi gwałtownie, więc to ostatni czas na takie działania. Na ustalenie, gdzie pochowano bohaterów, czekają w niektórych przypadkach przecież jeszcze ich dzieci. Czy wnuki i prawnuki są zainteresowane? Pewnie tylko w tych rodzinach, gdzie wiedza taka przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Trzeba jednak pamiętać, że w okresie PRL-u ludzie ze strachu woleli zapomnieć o wielu rzeczach, również o komunistycznych mordach na swoich bliskich – mówi Tadeusz Filipkowski, członek Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Z danych zgromadzonych i opublikowanych w 2005 r. przez prof. Filipa Musiała z IPN w Krakowie wynika, że w okresie stalinizmu sędziowie Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie skazali na karę śmierci 392 osoby. Wyroki wykonano na 174. Spośród nich 54 to pospolici kryminaliści, zaś 49 to Ukraińcy sądzeni za współpracę z Ukraińską Powstańczą Armią. Pozostałych 71 straconych to właśnie działacze podziemia antykomunistycznego.

Bezimienne groby kryją ciała polskich bohaterów

Badacze z IPN są przekonani, że udało się zlokalizować mogiły zamordowanych przez komunistów m.in. działaczy Zrzeszenia WiN.

„Byłem wrogi. Byłem wrogi nie do narodu polskiego, bo inaczej nie poszedłbym w jego służbę, ale do tego, co mi się zdawało być końcem niepodległej Polski. Wys­sałem nienawiść do Rosji (…)” – mówił jesienią 1947 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Krakowie Walerian Tu­manowicz.

Kim był? „Z krwi Ormianin, z duszy i przekonań Polak”, rodem z Bukowiny. Żołnierz Legionów Polskich, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, kampanii wrześniowej, organizator ZWZ-AK w okolicach Mielca i Tarnobrzega. Pseudonim „Jagodziński”. Po wojnie zaangażował się w działalność Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, a wreszcie Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W Obszarze „Południe” był kierownikiem akcji „Ż”, oddziaływania propagandowego na Ludowe Wojsko Polskie. 22 października 1946 r. wpadł w „kocioł” zastawiony przez UB w jednym z mieszkań przy ulicy Sta­rowiślnej w Krakowie.

Podczas pokazowego procesu (tzw. krakowskiego), w którym na ławie oskarżonych zasiedli również m.in. prezes II Zarządu Głównego WiN Franciszek Nie­po­kólczycki i dzia­łacz PSL Stanisław Mierzwa, oskarżał Stanisław Zarakowski, późniejszy naczelny prokurator wojskowy. 10 września 1947 r. skład sędziowski na czele z Romualdem Klimowieckim skazał Waleriana Tumanowicza „na karę śmierci, z utratą praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze”.

Tego samego dnia ten sam sąd na karę śmierci skazał także innych działaczy WiN – Józefa Ostafina, powstańca śląskiego, przedwojennego posła, wcześniej uczestnika walk z bolszewikami, a później żołnierza AK, i Alojzego Kaczmarczyka, legionistę, AK-owca, kierownika Doradczego Komitetu Politycznego przy II Zarządzie Głównym WiN. Motywacja sądu dla wyroku na nich była wspólna: „duże napięcie złej woli w ich działalności”.

Także tego samego dnia, 13 listopada 1947 r. zamordowano ich, jednego po drugim, na „Monte”. Ciała trafiły do Zakładu Anatomii Opisowej UJ, a później na cmentarz Rakowicki. Podobnie było w przypadku wielu innych bohaterów podziemia.

– Ale Tumanowicz, Ostafin i Kaczmarczyk byli jedynymi, których pochowano pod fałszywymi nazwiskami. Na szczęście w dokumentach zgadzały się ich imiona i data śmierci, co umożliwiło stwierdzenie, że to właśnie oni – mówi Marcin Kasprzyc­ki, historyk z IPN w Krakowie, który zlokalizował ich groby na cmentarzu Rakowickim.

***

Listy osób skazanych na karę śmierci przez krakowski WSR w 2005 r. opublikował historyk z krakowskiego IPN prof. Filip Musiał. Spośród 174 osób, na których wykonano orzeczone wyroki, z antykomunistycznym podziemiem związanych było 71.

Na Ra­kowicach zadbane groby ma niewielu z nich. To m.in. ksiądz Władysław Gurgacz, kapelan Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowców (pochowany z żołnierzem PPAN Stefanem Balickim ps. Bylina); Stanisław Szajna ps. Orzeł – inny „niepodległościowiec” czy Adam Stoga, Józef Pater i Władysław Pilch, powiązani z Narodową Organizacją Wojskową.

Prócz przypuszczalnych miejsc pochówku Józefa Ostafi­na oraz Waleriana Tumanowi­cza i Alojzego Kaczmarczyka, udało się ustalić, gdzie mogą być pochowane prawie wszystkie ofiary mordów dokonanych po wyrokach WSR w Krakowie. Prawie wszystkie – bo wciąż nie można wskazać mogiły lub mogił, w których spoczywają Franciszek i Stefan Boduchowie, partyzanci oddziału niepodległościowego pod dowództwem Władysława Pudełka ps. Zbroja.

Najtrudniejsze będzie potwierdzenie miejsca pochówku Ostafina – w nieistniejącej już masowej mogile pochowano też około 30 Niemców. Trudne będzie też zbadanie przekopanych grobów – jest ich ponad 20. Nie wiadomo, co stało się ze szczątkami pochowanych tam wcześniej bohaterów, tak samo jak nie wiadomo, w jakim stanie ich ciała przywożono na cmentarz z Zakładu Anatomii Opisowej UJ.

Problem polega też na tym, że na razie IPN dotarł do zaledwie kilku rodzin partyzantów pochowanych na Rakowicach. A bez porównawczego materiału genetycznego ekshumacje wydają się bezcelowe.

***

Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania grobów ofiar terroru stalinowskiego IPN prowadzi w całej Polsce. Najwięcej emocji budzą ekshumacje na tzw. Łączce cmentarza na Powązkach.

Udało się tam zidentyfikować szczątki m.in. ostatniego komendanta Narodowych Sił Zbrojnych ppłk. Stanisława Kasznicy oraz legendarnych dowódców AK mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora i mjr. Zbigniewa Szen­dzie­larza ps. Łupaszka. Stało się to prawie 70 lat od ich śmierci i 25 lat po odzyskaniu przez Polskę wolności. Dlaczego tak późno?

– Umknęło to uwadze nowych władz kraju, choć było to raczej ich zapomnienie, a nie zaniedbanie. Może też nasze środowisko nie umiało się upomnieć o pamięć o współtowarzyszach walk. Skupiliśmy się na ukaraniu katów, co też – jak wiadomo – nie powiodło się – nie ukrywa Tadeusz Fi­lipkowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Marcin Kasprzycki z IPN podkreśla, że jeśli zapadnie decyzja o ekshumacji i badaniach DNA szczątków bohaterów na Rako­wi­cach, odbędą się one nie wcześniej niż w przyszłym roku. Najpierw bowiem trzeba uzyskać zgody nie tylko urzędów, ale też bliskich osób pochowanych w latach 60. i 70. w części grobów ofiar sądów wojskowych i UB.

Napisz do autora:
piotr.subik@dziennik.krakow.pl

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Tytuły i stopnie oficerskie.

80-latek. (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Młodzieży nalezy napisac prawdę, kto mógł być oficerem przed wojną. Rodziny robotnicze nie miały takiej możliwości bardzo nieliczni przy wydatnej pomocy i wyrzeczeń rodziny mógł najwyżej zdać...rozwiń całość

Młodzieży nalezy napisac prawdę, kto mógł być oficerem przed wojną. Rodziny robotnicze nie miały takiej możliwości bardzo nieliczni przy wydatnej pomocy i wyrzeczeń rodziny mógł najwyżej zdać maturę. Przed wojną jeśli miał konekcję rodzinną wysoko postawiona lub był wspierany przez możnego pana mógł być
w średniej klasie społecznej. Jeśli takiego wsparcia nie miał to był nikim. zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo