Kryminalny Kraków w jeden dzień

Kryminalny Kraków w jeden dzień

SYP

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Czy można w Krakowie znaleźć jeszcze nieznaną trasę turystyczną i frapujące historie? Owszem. Ta krótka wycieczka dowiedzie, że Kraków jest nie tylko miastem królów, ale i miastem mroku.
Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Wycieczka w mrok


Chłopiec-morderca


Pochodził z tzw.

porządnej rodziny; ojciec był inżynierem, matka prowadziła dom i udzielała się społecznie, miał młodszą o osiem lat siostrę. Miłośnik broni i militariów, najlepszy strzelec z k.b.k.s. w Krakowie. Przeciętny uczeń klasy maturalnej. A jednak to za jego sprawą zapanowała w Krakowie lat 60. XX w. psychoza strachu.

Wyprawę śladami Karola Kota trzeba zacząć na krakowskim Kazimierzu. Mieszkał w kamienicy przy Meiselsa 2. Karol Szczepan Kot ma sprecyzowane zainteresowania; fascynuje go wszystko, co służy zabijaniu: noże, trucizny, broń palna. Kolekcjonuje noże, od wojskowych po kuchenne. Należy do ORMO. Skrupulatnie studiuje książki medyczne, atlasy anatomii, podręczniki medycyny sądowej. W domu i w szkole traktuje się jego hobby jako niewinne dziwactwo. Gdy jako dziecko przebywa na wakacjach z rodzicami na wsi, z nudów asystuje w rzeźni przy zabijaniu krów. Tam – jak później opowiadał – próbuje smaku krwi. Znęca się nad zwierzętami (w domu są dwa koty siostry), z upodobaniem robiąc sekcje żabom i kretom, co jest lekceważone przez otoczenie i przypisywane zainteresowaniom przyrodniczym. Duże wrażenie robi na nim szkolna wycieczka do Oświęcimia, roi potem, co by zrobił jako... komendant obozu.


Kościół klasztoru sióstr prezentek Fot. Agnieszka Jaskulska

Kiedy popełniał zbrodnie, był uczniem Technikum Energetycznego przy ul. Loretańskiej. Szkoła nigdy nie chwaliła się takim uczniem, ale możemy podziwiać jej imponujący gmach stojący w tym samym miejscu.

Trop prowadzi teraz do kościoła Klasztoru Sercanek, przy ulicy Garncarskiej 2. Karol przyuważa staruszkę klęczącą w ławach i dźga bagnetem. Następną kobietę atakuje w bramie (Skawińska 2), znowu cios nożem w plecy. Nie jest do końca usatysfakcjonowany – później okazuje się, że obie próby zabójstwa były nieudane.

29 września 1964 r., ulica Jana 7, kościół klasztoru sióstr prezentek. Nożem w plecy atakuje staruszkę czytającą klepsydry. Tym razem skutecznie – ofiara umiera. Mordercy o twarzy cherubina napada na kobiety i dzieci – głównie dlatego, że są słabsze fizycznie.

Rok później próbuje otruć koleżankę w barze w Tyńcu. Na szczęście dla niedoszłej ofiary - porażka.

Za to podczas ostrej zimy 1966 r. napada na 11-letniego chłopca, jeżdżącego na sankach pod Kopcem Kościuszki. Mały nie ma szans przeżyć kilkunastu ciosów nożem. W mieście zaczyna panować psychoza strachu, co poniektórzy wychodzą z domu zaopatrzeni w... pokrywkę od garnków na plecach.

Ul. Sobieskiego 2, napada na dziewczynkę, która zeszła do skrzynki po listy. Znowu z nożem. Dziewczynce udaje się przeżyć… Oddalającego się ulicą Kota widzi taksówkarz, opisuje go milicji, ale zeznanie to zostało zlekceważone, i być może jeszcze długo chłopiec-morderca grasowałby po Krakowie, gdyby nie zeznania dziewczyny, z którą sympatyzował. Zaniepokojona obsesyjnymi opowieściami Karola o zbrodniach i okrucieństwach, najpierw prowadzi go do psychiatry, potem sama zgłasza się na milicję.

Karol Szczepan Kot, syn Leopolda. urodzony 18 grudnia 1946 roku w Krakowie został skazany na karę śmierci przez powieszenie 16 maja 1968 roku. Wcześniej pozwolono mu obronić maturę. Dziś prawo uznałoby Karola Kota za osobę niepoczytalną.

Król-zabójca


Przenieśmy się na Wawel, do katedry królewskiej i do średniowiecza. "Ołtarz Ojczyzny" to mauzoleum związane z kultem św. Stanisława ze Szczepanowa. Wg tradycji, doczesne szczątki świętego sprowadzono ze Skałki do katedry dziesięć lat po tragicznej śmierci w 1079 r. z rąk króla Bolesława Śmiałego. A gdzie szukać grobu króla? Dobre pytanie.


Legendarny grób w Ossiach Fot. Agnieszka Jaskulska

Legenda mówi, że król, uchodząc z kraju przed buntem, wywołanym zabójstwem biskupa krakowskiego Stanisława, znalazł schronienie na Węgrzech. Nękany wyrzutami sumienia, odbył pielgrzymkę do Rzymu. Incognito, gdyż miał powody, by obawiać się o życie; ścigała go zemsta wielmożów z Polski, papieska anatema i opinia zabójcy i gwałtownika… Papież zdjął klątwę, ale nałożył pokutę dożywotniego milczenia. Anonimowy pokutnik (w którym nikt by nie poznał Bolesława II Śmiałego, polskiego króla, który złupił Kijów), wracając z Rzymu, trafił do klasztoru benedyktynów w alpejskim Ossiach (w polskich źródłach nazywanym też Osjakiem), gdzie żył w milczeniu, dopiero przed śmiercią wyjawiając królewską tajemnicę. Gdy zmarł (1089 r.), pochowano go w klasztornym kościele. Grób ten istnieje do dziś.

Fakty zaś są takie; król-wygnaniec gościł na dworze węgierskim. Przyczyna śmierci nie jest znana; jedna z wersji mówi, że zginął na polowaniu, inna, że został otruty przez ludzi nasłanych z Polski. Grób w Ossiach (Karyntia, Austria) był kilkakrotnie badany; potwierdzono, że kryje szczątki z XI stulecia, ale nie wiadomo, czy są to prochy polskiego króla.

Miejsce spoczynku króla w Ossiach znajduje się na zewnątrz kościoła. W XV wieku ozdobiono go płaskorzeźbą z marmuru, z wizerunkiem osiodłanego konia i napisem: REX BOLESLAUS POLONIE OCCISOR SANCTI STANISLAI EPI. CRACOVIENSIS (król Bolesław polski zabójca św. Stanisława biskupa krakowskiego). W XIX w. dodano malowidła, przedstawiające sceny z życia króla i biskupa Stanisława oraz rzymską datę śmierci króla. Nagrobek jest zadaszony i otoczony ozdobnym metalowym płotem z napisem: SARMATIS PEREGRINAM – TIBUS SALUS, czyli: sarmacki wędrowiec pozdrawia. Pierwsze pielgrzymki do grobu króla miały miejsce w 1615 roku! Siła osjackiej legendy sprawia, że na grobie zawsze są świeże kwiaty.

Jest i drugi element mitu osjackiego. To opactwo benedyktyńskie w Tyńcu pod Krakowem, którego fundację w 1044 r. przypisują księciu Kazimierzowi Odnowicielowi, ale budowę kościoła - królowi Bolesławowi Śmiałemu. W fundamentach romańskiego kościoła, fundowanego przez króla Bolesława, odkryto grób usytuowany w najbardziej honorowym miejscu świątyni, przez benedyktynów zazwyczaj rezerwowanym dla fundatorów. Domniemywa się, że książę Władysław Herman, brat i następca króla, w 1086 r. sprowadził do kraju zwłoki monarsze i kazał je pogrzebać w Tyńcu. Wbrew czarnej legendzie, benedyktyni zawsze darzyli estymą Bolesława Śmiałego, króla, który przywrócił Polsce rangę królestwa, bo po nim, przez ponad 200 lat, nikomu się to nie udało.

Autor-samobójca


Wracamy na Planty i do bliższych nam czasów. Skromny pomnik z brązu komediopisarza Michała Bałuckiego (autor: T. Błotnicki, 1911 r.) stoi sobie w cieniu teatru Słowackiego, na tyłach kościoła Św. Krzyża.


Pomnik Michała Bałuckiego Fot. Agnieszka Jaskulska

Bałucki był dramatopisarzem i publicystą, autorem popularnym i chętnie wystawianym. Do naszych czasów przetrwały m.in. komedie „Grube ryby” i „Klub kawalerów”. Większość dramatów Bałuckiego jest w duchu Fredrowskich tradycji, na pograniczu komedii i farsy. Ale w świadomość masową zapisał się słowami:

Góralu, czy ci nie żal? / Góralu, wracaj do hal!

Jest to wiersz Bałuckiego właśnie, spopularyzowany jako piosenka.

Pod koniec życia był w ostrym sporze z ruchem młodopolskim. W krytyce Bałuckiego szczególnie wyróżniał się Lucjan Rydel. Osamotniony Bałucki, rozgoryczony niepowodzeniami ostatnich sztuk, czując się zaszczuty przez zjadliwych krytyków, strzelił sobie z rewolweru w skroń. Czas i miejsce dramatu: wieczór 17 października 1901 r., krakowskie Błonia (przed wejściem do Parku Jordana). Świecki pogrzeb odbył się na Cmentarzu Rakowickim.

Tekst i zdjęcia Agnieszka Jaskulska

1 3 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo