Krzeszowice. Rzucona petarda, scysja dwóch mężczyzn i wyrok za użycie noża

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Mateusz C. nie przyznawał się przed krakowskim sądem do próby zabójstwa z użyciem noża.
Mateusz C. nie przyznawał się przed krakowskim sądem do próby zabójstwa z użyciem noża. Artur Drożdżak
Udostępnij:
Z pozoru niewinna scysja o rzuconą petardę skończyła się rękoczynami i użyciem noża. Mateusz C. tłumaczył, że nie chciał zabić znajomego. Dostał za swój czyn 6 lat i 6 miesięcy więzienia. Musi też zapłacić pokrzywdzonemu 40 tys. zł. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.

Zajście rozegrało się w centrum Krzeszowic w parku o zwyczajowej nazwie Dzikie Planty. Okolica faktycznie nie uchodzi za najbezpieczniejszą. Tuż przed sylwestrem 2020 r. na jednej z ławeczek w tym parku przycupnęło czterech kolegów: Jakub, Adrian, Sebastian i Damian.

24-letni Jakub stał się potem jednym z głównych bohaterów zajścia. Wyszedł z domu po południu, zajrzał do kolegi, wypili piwno, potem wódkę z colą, wyszli się przewietrzyć, dołączył do nich trzeci kumpel, potem czwarty, zebrała się silna ekipa. Jakub dla hecy rzucał petardy, huk był aż miło, a kolejne eksplodujące zabawki miotał przed siebie tak, by innym ludziom nie zrobić krzywdy. Niespodziewanie z ławki w pobliżu podniósł się mocno zbudowany Mateusz C.. 32-latek, kawaler. On też już we krwi miał procenty.

Ze swoją dziewczyną Kaśką tamtego wieczoru 30 grudnia 2020 r. wpadli do znajomego Dawida, by zobaczyć jak mu idzie z remontem mieszkania. Wypili jedno, drugie winko musujące, kolejne wzięli do parku i siedzieli na ławce. Dawid dołączył do nich, bo akurat wyprowadzał swojego pieska, który aż podskoczył wystraszony, gdy w pobliżu huknęła petarda rzucona ręką Jakuba, gościa z sąsiedniej ławeczki.

Doszło do spięcia między członkami obu grup, padły niecenzuralne słowa, potem były sprzeczne relacje czy doszło do czegoś jeszcze, czyli przepychanek.

Po krótkim spięciu w kwestii użycia petardy emocje opadły, były przeprosiny i tłumaczenia, że nikt nie chciał wystrzałem straszyć psiaka, to się nie powtórzy i najlepiej, jak wszyscy będą spędzali dalej wolny czas w swoich podgrupach.

Mateusz przeszedł niewielki odcinek i niespodziewanie wtedy zauważył Jakuba i Adriana, gości z drugiej ławeczki. Dla nich widok Mateusza też był zaskoczeniem. Wdał się z nimi w sprzeczkę i uderzył Jakuba otwartą dłonią w twarz. Ten nie był mu dłużny i oddał taki sam cios dłonią, jak to się mówi „z liścia”.

Mateusz chciał mieć przewagę w zwarciu i wyjął rozkładany nóż typu butterfly i zadał nim cios w brzuch Jakuba, który wówczas złapał go za rękę i w taki sposób wyjął sobie nóż z ciała.

- Poczułem ciepło, spojrzałem w dół i widziałem nóż w moim brzuchu - powie potem. Szamotali się za ubrania, Mateusz wyrwał rękę z nożem i zadał drugi cios w klatkę piersiową.

- Poczułem ukłucie, ale nie tak mocne, jak za pierwszym razem - zeznał Jakub. W odwecie za ciosy z furią zaczął na oślep zadawać Mateuszowi mocne uderzenia pięściami i celne kopniaki. Ten dalej machał nożem i wtedy przeciął Jakubowie małżowinę uszną. Zwarli się, upadli, tarzali po ziemi, a na to wszystko patrzył Adrian. Stał jak zamurowany, gdy na jego oczach rozgrywał się dramat z udziałem kolegi. Gdy Jakub usiłował wstać dostał jeszcze dwa ciosy nożem plecy.

Mateusz i Jakub nieco ochłonęli. Ten drugi mówił: coś ty zrobił, wezwij karetkę, odprowadź mnie do domu. Faktycznie Mateusz go przeprosił i poprowadził pod wskazany adres.

Jakub zaczął się słaniać, zrobił się blady, szybko wezwano karetkę, by ratować mu życie. Medycy zajęli się nim w szpitalu i opatrzyli rany cięte i kłute. Wcześniej zdołał powiedzieć, że to Mateusz go tak poranił.

Mateusz został zatrzymany następnego dnia pod zarzutem próby zabójstwa. Na jego nożu i butach była krew Jakuba. W latach 2014-16 odsiadywał wyrok dwóch lat i 4 miesięcy za rozbój, więc za swój czyn odpowiada w warunkach recydywy.

- Nie przyznaję się do winy - wyjaśniał. I twierdził, że nie chciał nikogo zabić. Nie pamiętał zajścia przez wypity alkohol, ale jest mu przykro z zaistniałej sytuacji. - Byłem bity, ale nie wiem przez kogo i musiałem się bronić - mówił chaotycznie. Miał nóż, ale nie kojarzył faktu jego użycia.

Sąd Okręgowy w Krakowie nie uznał, by doszło do próby zabójstwa, ale skazał Mateusza C. za spowodowanie u pokrzywdzonego ciężkich obrażeń ciała.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pogrzeb Franciszka Pieczki - video flesz

Materiał oryginalny: Krzeszowice. Rzucona petarda, scysja dwóch mężczyzn i wyrok za użycie noża - Gazeta Krakowska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Powyższy artykuł jest napisany zupełnie nie profesjonalnie. Do takiego poważnego tematu dla wzbudzenia sensacji słowa "psiaka","ławeczki","winko" zupełnie nie pasują.

Dodatkowo "Kaśka "

Autor tekstu powinien również zaczerpnąć informacji o poszkodowanym- za co wcześniej odsiadywał wyrok oraz czy jego stan i samopoczucie byłoby najbardziej uzależnione od kwoty finansowej.

Każdy medal ma dwie strony.

Sprawca sam zgłosił się na policję i poczuwał się do odpowiedzialności karnej.

Takie sensacje są tragedią innych ludzi.

No cóż - taka praca...
Z
Zbigniew Rusek
Główną przyczyną tego był alkohol. Dlaczego więc jest to tak łatwo dostępny towar?
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie