Książęta Ortografii

Redakcja
(INF. WŁ.) Wczoraj w Nowym Sączu odbył się XIII Małopolski Międzyszkolny Konkurs Ortograficzny, którego organizatorem był Zespół Szkół Elektryczno-Mechanicznych im. gen. Józefa Kustronia. Patronat prasowy nad tą rywalizacją sprawował "Dziennik Polski", który ufundował jedną z nagród.

Dyktando prof. Walerego Pisarka

   Naszpikowane różnymi pułapkami dyktando, przygotowane przez przewodniczącego jury prof. Walerego Pisarka, najlepiej (prawie bezbłędnie) napisali Anna Kiemystowicz z sądeckiego ZSEM i Stanisław Woda z Zespołu Szkół Poligraficzno-Księgarskich w Krakowie. Oboje tradycyjnie otrzymali, oprócz wielu nagród, tytuły: Księżna i Książę Ortografii.
   Drugie miejsce wywalczyła Kinga Broda z II LO w Nowym Sączu, a trzecie nagrody przypadły: Aleksandrze Lasocie z V LO w Krakowie i Ewie Radeckiej z sądeckiego I LO. Wyróżnieniami uhonorowano: Agnieszkę Święs z ZSZ w Grybowie, Piotra Oratowskiego z ZSO w Bobowej, Edytę Zabrzewską z ZSZ 2 w Zakopanem, Annę Radzik z LO w Grybowie, Małgorzatę Kotarbę z IV LO w Nowym Sączu i Bartłomieja Biernata z ZSO w Bochni. (PG)

Oto tekst dyktanda prof. Walerego Pisarka

Przezorny Kwiecień

   Nieco poniewczasie z miną jadowitej żmii zażądała Zima znienacka, by hetman Mróz zarządził niewpuszczenie Wiosny na Sądecczyznę. Tymczasem poczciwy Marzec, pomimo że o tym wiedział, jak rokrocznie usadowił ją w saniach zaprzężonych w parę bułanków, które hołubił od źrebięcia. Ruszyli zrazu pomału, potem coraz chyżej, ale tuż-tuż za Myślenicami śnieg nie tylko przestał prószyć, ale zgoła zniknął. Rad nierad Marzec zawrócił. Naprędce przeprzągł konie do furmanki. Pomknęli w cwał szybciej niżby kto przypuszczał. Naraz paręset metrów przed Stróżą rozhulała się śnieżyca. Znużone konie ugrzęzły w tej zawiei dokumentnie, nurzając się w zaspach po pachwiny. Przesiadła się zatem Wiosna raz-dwa na sanie Kwietnia. Nie ujechali wszakże daleko, jak z kolei jego sanie zaczęły trzeć po bruku podkuwką płóz. Jednakże Kwiecień, chłop na schwał, gwiżdże na to, bo ma oprócz płóz naprzemianległe sczepione koła, które w okamgnieniu przekształcają sanie w niby-bryczkę. Wkrótce są w Żegocinie, a stamtąd co nieco w skos i wnet, omijając chaszcze z watahami wilków, na wprost do celu. Tak animusz Kwietnia sprawił, iż Wiosna, choć cokolwiek spóźniona, zdążyła z bukszpanem do Nowego Sącza przed Wielkim Piątkiem na matiasy w rzeżusze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie