Księżycowy krajobraz pod kołami

Redakcja
Na terenie miasta są jeszcze takie miejsca Fot. Aleksander Gąciarz
Na terenie miasta są jeszcze takie miejsca Fot. Aleksander Gąciarz
Każda zima pozostawia po sobie pamiątki w postaci podziurawionych dróg. Przełomy stały się tak pospolitym elementem wiosennego krajobrazu, jak zieleniejąca trwa czy śpiew skowronka.

Na terenie miasta są jeszcze takie miejsca Fot. Aleksander Gąciarz

PROSZOWICE. Remonty ulic po tegorocznej zimie są pilnie potrzebne, bo wiele z nich jest w zasadzie nieprzejezdnych

Jednak to, co stało się tej zimy, przerasta chyba przewidywania największych malkontentów. Wobec wielu fragmentów dróg tylko dlatego nie używamy określenia nieprzejezdne (ulubiony zwrot wszystkich którzy upominają się o naprawy), że kierowcy - chcąc nie chcąc - muszą się nimi poruszać.

Problem szczególnie widoczny jest na terenie miasta. Na Rynku - katastrofa. W okalającej go ulicy pojawiły się wyrwy głębokie na kilkanaście centymetrów. W dodatku rozsiane są tak gęsto, że nie sposób ich ominąć. W jednym miejscu widać wyraźnie, że pod nawierzchnią drogi znajduje się pusta przestrzeń. Ulica "wisi w powietrzu". To przykład najbardziej jaskrawy, ale niestety jeden z wielu. Na dochodzącej do Rynku ulicy Królewskiej też pojawiło się kilka dziur. I nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie jeden fakt. - Na tym fragmencie nowy asfalt został ułożony całkiem niedawno. A dziury są coraz większe - mówi mieszkający w tym miejscu radny Krzysztof Wojtusik. I nie jeżdżą tamtędy samochody, dowożące ziemię na budowę obwodnicy, więc nie można na nie zrzucić winy.

Skoro sypią się jezdnie nowe, to co powiedzieć o tych, które nie były nie remontowane od lat? Na Leśnej było bardzo źle, jest fatalnie. Rozsypał się fragment ul. Kolejowej, dochodzący do 3 Maja i odcinek Wolności łączący z się z ul. Nową (obok Komendy Powiatowej Policji). O terenach po kolejce wąskotorowej, którymi klienci dojeżdżają do sklepów HIT czy Biedronka nawet nie wspominamy. Tam potrzebna jest gruntowna przebudowa całości.

Tak się składa, że większość wymienionych odcinków stanowi własność Starostwa Powiatowego. Gdy na ostatniej sesji Rady Miejskiej jej członkowie pytali starostę Zbigniewa Wójcika, kiedy można się spodziewać poprawy sytuacji na powiatowych traktach ten odparł, że od tego roku remonty dróg powinny być o wiele bardziej skuteczne i trwałe. - Kończymy z zalepianiem dziur plackami asfaltu układanymi łopatą. Wszelkie naprawy będą wykonywane specjalnym urządzeniem, tzw. remontierem. To powinno zdecydowanie poprawić jakość prac - zapowiedział. Dodaje też, że wraz z końcem marca przestaje istnieć Gospodarstwo Pomocnicze przy Zarządzie Dróg Powiatowych, którego pracownicy do tej pory wykonywali cząstkowe remonty.

Czy rzeczywiście poprawi się jakość napraw, kierowcy przekonają się zapewne wkrótce. Wczoraj został rozstrzygnięty przetarg na remonty cząstkowe dróg powiatowych. Są jednak takie odcinki, gdzie remontować nie bardzo jest co. Dotyczy to choćby ulicy Leśnej, której przebudowa zapowiadana jest co najmniej od dwóch lat. Na razie wygląda na to, że z tamtejszymi przełomami trzeba się będzie zaprzyjaźnić. - Złożyliśmy wniosek o pozwolenie na budowę tej drogi - mówi Zbigniew Wójcik. Wyjaśnia przy tym, że w tym roku należy się spodziewać raczej tylko nowych chodników. Nowa nawierzchnia stoi pod dużym znakiem zapytania. Chyba, że uda się na ten cel pozyskać środki zewnętrzne.
Ulice powiatowe nie wyczerpują niestety problemu dziur w mieście. Kolejowa czy tereny po kolejce wąskotorowej są własnością gminy. Burmistrz Jan Makowski zapowiada, że naprawy rozpoczną się natychmiast, gdy pozwoli na to pogoda. Stosunkowo najmniej ucierpiały zimą ulice stanowiące cześć dróg wojewódzkich. Najgorzej jest na ul. Brodzińskiego. Tam również nowa nawierzchnia została ułożona stosunkowo niedawno, a mimo to zima bardzo mocno dała się jej we znaki.

Jak nam powiedział rzecznik prasowy proszowickiej policji asp. szt. Zbigniew Piorunowicz kierowcy zgłosili w tym roku sześć kolizji spowodowanych dziurawą nawierzchnią dróg. Właściciele uszkodzonych pojazdów mogą domagać się odszkodowania od właścicieli dróg.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie