Kto nie chce gazu z łupków

Redakcja
Fot. Ingimage
Fot. Ingimage
Niemcom Kreml sprzedaje błękitne paliwo po ok. 350 dol. W Ameryce ta sama ilość gazu kosztuje sześciokrotnie mniej, niż my płacimy Rosji. A jeszcze kilka lat temu Amerykanie za gaz płacili znacznie więcej: 2 lipca 2008 r. 1000 m sześc. gazu kosztowało tam 471 dol. W dodatku USA były największym importerem tego surowca na świecie.

Fot. Ingimage

ENERGIA. Polska płaci Rosji za 1000 m sześc. gazu 510 dolarów - najdrożej w Europie. W USA ta sama ilość kosztuje 83 dol.

Dziś są największym producentem gazu i największym jego eksporterem. Stany Zjednoczone swoją mocarstwową pozycję na rynku błękitnego paliwa zawdzięczają wyłącznie gazowi niekonwencjonalnemu, w tym łupkowemu.

Pomyślność Polski też może zależeć od gazu i ropy, które mają leżeć pod naszymi stopami, tkwiąc mniej więcej od 3 do 5 km w głąb ziemi w łupkach ilastych lub w porach skalnych. Zachodnie koncerny, które zajmują się szacowaniem zasobów, oceniają, że Polska może posiadać ponad 5 bln m sześc. gazu, który można wydobyć przy obecnej technologii (w sumie jest go ok. 16 bln). Obecnie zużywamy 14,5 mld m sześc. rocznie. Gdyby konsumpcja wzrosła dwukrotnie, gazu na własne potrzeby wystarczyłoby nam na ok. 220 lat, a przy sprzedaży go innym - na ponad 100.

Jednak mimo tego, że dla Polski gaz z łupków jest bez wielkiej przesady sprawą "życia i śmierci", nie brakuje potężnych przeciwników, którzy chcą zablokować wydobycie gazu łupkowego w naszym kraju. - Jest rzeczą oczywistą, że najbardziej na tym zależy Rosji - mówi Andrzej Maciejewski, ekspert od energetyki i polskiej polityki wschodniej z Instytutu Sobieskiego. - Dla Kremla jest to również kwestią "być albo nie być".

Jak bardzo rosyjska gospodarka jest uzależniona od sprzedaży surowców, przede wszystkim gazu, pokazał światowy kryzys w 2008 r. Gdy systematycznie rosły ceny ropy i gazu, eksport surowców dostarczał rosyjskiemu budżetowi bardzo dużych wpływów. Władze Rosji planują budżet w oparciu o założenia średniorocznej ceny baryłki ropy (cena gazu jest skorelowana z ceną ropy).

- Jest rzeczą oczywistą, że władze na Kremlu robią wszystko, by wydobycie gazu łupkowego w Europie, w tym w Polsce nie powiodło się - przekonuje Przemysław Wipler, poseł PiS, specjalizujący się w sprawach bezpieczeństwa energetycznego. Przypomina on, że na gaz łupkowy bardzo liczą Chiny. Zanim staną się potęgą gazową, zamierzają sprowadzać gaz z USA. To dla Rosji bolesna strata. Tym bardziej Kremlowi zależy więc, by Europa kupowała błękitne paliwo od niego. Tylko Ukraina kupuje od Rosjan ok. 80 mld gazu rocznie, czyli 8 razy więcej niż Polska. Jeśli zatem ruszy u nas wydobycie gazu na masową skalę, Kijów może zmienić dostawcę.

Niestety, obecny stan rzeczy nie napawa optymizmem. Kevin Biddle, dyrektor ds. wydobycia na Europę w ExxonMobil, powiedział w czasie trwającego w Londynie International Petroleum Week, że nie Polska, a Niemcy jako pierwsze mogą rozpocząć przemysłową eksploatację gazu łupkowego w Europie. Jednocześnie w Niemczech, jak i w szeregu innych krajów, nie brakuje polityków chcących zablokować wydobycie gazu ze złóż niekonwencjonalnych lub doprowadzić do nieopłacalności wydobycia.

W tym miesiącu minister środowiska Niemiec Norbert Roettgen poinformował, że jego resort pracuje nad projektem ustawy regulującej wydobycie gazu łupkowego. Jego celem jest zaostrzenie prawa dotyczącego wydobycia gazu ze względów ekologicznych. Ustawa ma zawierać zakaz stosowania metody szczelinowania, a wydobycie ma być całkowicie zabronione na terenach, gdzie pozyskuje się wodę pitną. Takie prawo już obowiązuje np. we Francji. Polscy posłowie do PE nie kryją obaw, że bogaci i wielcy w Unii, głównie Berlin i Paryż, będą chcieli wstrzymać wydobycie gazu z łupków. Pretekstem jest troska o los środowiska. Tego rodzaju słuszne obawy doskonale potrafi wykorzystywać Moskwa.
Na początku lutego Siergiej Komlew, odpowiedzialny w Gazpromie za umowy, powiedział agencji Reuters, że koszt wydobycia gazu łupkowego w USA wynosi ok. 195 dol. za 1000 m sześc., w Polsce zaś byłby trzy razy wyższy. Tymczasem Mirosław Rutkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego zapewnia, że dziś nikt nie może wiedzieć, czy eksploatacja gazu łupkowego w Polsce będzie mniej, czy bardziej opłacalna niż w USA.

Niedługo ma zostać opublikowany raport sporządzony na zamówienie ministra środowiska dotyczący potencjalnych konsekwencji ekologicznych związanych z wierceniami w poszukiwaniu gazu łupkowego (badania wykonali fachowcy z PIG). Nieoficjalnie wiadomo, że raport stwierdza, iż wydobycie gazu łupkowego nie grozi zanieczyszczeniem wód ani nadmierną emisją do atmosfery.

Włodzimierz Knap

[email protected]

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
eks-sekretazh

bardzo slichna odpowedz katsapu!

k
komisar

Pashol ty durak z polskiej strany. Pakuszaj kapustu i kartoszki, zakurjaj machorku niezabud gorialki w karman, precitaj komsomolskaja gazjeta i pashol ty w kalchoz na rabotu.

G
Gazprom

Jedyna nadzieja w UE,że zablokuje tę zbrodnię na środowisku.Pierwszy raz nasz wróg może zrobić coś korzystnego dla naszego kraju.

j
jan

Zasada jest prosta jak jesteś głupi to płać.

h
hyla

czyli PIS i Kaczyński mieli racje 5 lat temu.

m
mirek_rai

Autor artykułu zapomniał napisać , że to duet Pawlak-Tusk jest odpowiedzialny za najwyższą cenę na świecie jaką Polska płaci Rosji za gaz.
Przy okazji okazuje się , że za tranzyt gazu do Niemiec ,Rosja płaci grosze .Firma Europol-gaz wykazuje bilansową stratę przy aktywach większych od 5 mld zł.

Dodaj ogłoszenie