Kto trzyma kasę?

Redakcja
OKIEM PSYCHOLOGA

   Prowadzenie gospodarstwa domowego to sztuka wymagająca niemal tyle umiejętności, co prowadzenie firmy. Obecna sytuacja ekonomiczna kraju, a więc wysokie bezrobocie, duże zadłużenie, niskie w skali europejskiej pobory i stale rosnące koszty utrzymania powodują, że wiązanie końca z końcem staje się nie lada sztuką. Kto w tej sytuacji powinien trzymać domową kasę?
   Dawniej tradycyjnie trzymali ją ci, którzy ją mieli, czyli mężczyźni. Jednak sztuka zdobywania pieniędzy i sztuka ich właściwego wydawania to nie to samo. Dlatego zazwyczaj dochodziło do podziału ról - mężczyzna zdobywał środki materialne do życia, kobieta zaś je umiejętnie wydawała, robiąc codzienne zakupy, przygotowując posiłki, prowadząc dom. W rodzinach uboższych, które wszystkie zdobyte środki przeznaczały na bieżące utrzymanie, mężczyzna zwykle całą swoją pensję oddawał żonie, zostawiając sobie tylko niewielkie "zaskórniaki" na drobne wydatki.
   Inaczej to wyglądało w rodzinach zamożnych, które stać było na większe oszczędności. Często te rezerwy finansowe były potrzebne do dalszego zdobywania dochodu. Rozkład pieniędzy był więc następujący: mężczyzna znaczną część pieniędzy oszczędzał lub inwestował i zwykle zarządzał nimi, żonie zaś oddawał środki do bieżącego kierowania domem.
   Podobne schematy można wciąż obserwować, z tym, że rola płci wyraźnie się zmniejsza. Jeżeli więcej zarabia kobieta, ona zwykle w większej mierze decyduje o oszczędnościach i kierowaniu inwestycjami. Z kolei mężczyźni, którzy w coraz większym stopniu zaczynają pomagać w prowadzeniu domu, uczą się robić zakupy i gospodarować gotówką na codzienne życie. Coraz częściej zdarzają się wspólne oszczędności i wspólne zarządzanie sumą przeznaczoną na prowadzenie gospodarstwa. Niektóre rodziny prowadzą swoisty płodozmian - razem składają się "na życie", a gospodarują tą sumą co miesiąc na zmianę. Tak robili moi rodzice i ten model zasadniczo działał dobrze, chociaż pamiętam, że pod koniec miesiąca podsumowania bywały burzliwe.
   Wydaje się, że anachronizmem stały się rozważania, kto, ze względu na płeć, powinien trzymać domową kasę. Nie ma jakichś zdecydowanych różnic między kobietami a mężczyznami w dziedzinie inteligencji ekonomicznej. Raczej uzupełniają się tu nawzajem. Kobiety, bardzo rozsądne i oszczędne w jednej dziedzinie, mogą czasem mieć chętkę do przesadnych zakupów w drugiej, mężczyzna, będąc sknerą w supermarkecie, może być skłonny do wydania ostatniego grosza na nowy model komputera czy samochodu. Wzajemne dyskutowanie tych kwestii może być czasem ostre, ale jest sprawiedliwe, daje poczucie wspólnoty i ochrania przed indywidualnymi błędami. Nie jest też źle, jeśli jedna osoba bardziej lubi wydawać, a druga oszczędzać. Dla kapitalizmu są bowiem charakterystyczne wahania prosperity - jest czas, w którym trzeba oszczędzać i jest czas, w którym głupotą jest nie korzystać z zasobów. Wzajemne gusta i preferencje mogą się tutaj równoważyć, a co dwie głowy to nie jedna.
   Wcześniej czy późnej swoje trzy grosze będą też dorzucać dzieci, zwykle zachęcając do wydawania, choć znam też takie, które lepiej potrafią oszczędzać niż rodzice. Najlepiej zatem gospodarować razem, wzajemnie się wspierając wiedzą, pomysłami i uwagami, choć może być to burzliwe. Pieniądze wprawdzie nie śmierdzą, jak mówił mądry cesarz Wespazjan, ale na pewno podnoszą temperaturę związków. A czasem i ciśnienie.
ANDRZEJ MIRSKI
   
   
   
   
   
   
   
   
   

Dotacja pomogła im w rozkręceniu lokalu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie