Kubica: Na początku może być trudno

Yas Marina
Zaczynamy odliczać godziny. W najbliższy piątek, o godzinie ósmej rano naszego czasu, rozpocznie się pierwszy trening na torze Sakhir. Wyścig o Grand Prix Bahrajnu, otwierający sezon 2010 Formuły 1, odbędzie się w niedzielę o godz. 13. Ma w nim wystartować 24 kierowców z 12 zespołów.

FORMUŁA 1. W niedzielę w Bahrajnie pierwszy wyścig sezonu 2010. Po trzech latach nieobecności wraca 7-krotny mistrz świata Michael Schumacher. Będzie ścigał się mercedesem, ale... stawia na Ferrari.

Ekip miało być trzynaście, ale USF1 Team w ubiegłym tygodniu wywiesił białą flagę. Amerykanie nie znaleźli wystarczająco dużo pieniędzy, aby ścigać się w "Jedynce". Nadzieję na przejęcie zwolnionego miejsca w stawce miał zespół o swojsko brzmiącej nazwie Stefan GP (kapitał serbski), ale Międzynarodowa Federacja Sportów Motorowych (FIA) ogłosiła: - Na tym etapie przygotowań nie ma możliwości zastąpienia rezygnującego zespołu innym.

Decyzja FIA nie dziwi. Ostatnie miesiące pokazały bowiem, jak trudno - zwłaszcza w czasach kryzysu bijącego w branżę motoryzacyjną - jest być nowym zespołem w Formule 1. Dwa teamy, które w sezonie 2010 będą debiutować - Virgin i (odkurzający znakomitą markę) Lotus, podczas zimowych testów wyraźnie odstawały od "starych" ekip, borykając się z problemami technicznymi. Jeszcze gorzej wygląda na starcie sytuacja ekipy Hispania Racing, która nie testowała wcale, swój bolid pokazała dopiero przed kilkoma dniami, a do rywalizacji przystąpi dzięki nowemu inwestorowi (dotychczas zespół nosił nazwę Campos Meta) oraz zatrudnieniu Karuna Chandhoka - hinduskiego kierowcy, który nie rokuje wprawdzie nadziei na dobre wyniki, ale przychodzi za nim kapitał.

Takich Chandhoków mamy też w innych zespołach, co w Formule 1 nie jest niczym nowym. Sponsorzy Brazylijczyka Lucasa di Grassiego zasilą Virgin Racing ponad 5 milionami euro - a to i tak niewiele w porównaniu z Witalijem Pietrowem i teamem Renault. 25-letni Rosjanin, jeżdżący dotychczas w serii GP2 (bezpośrednie zaplecze F1), za miejsce w F1 zaoferował 15 mln euro. Już po podpisaniu przez niego kontraktu z francusko-angielską "stajnią" wyszło na jaw, że ma problemy ze zdobyciem tych pieniędzy. Sprawa znalazła finał w ubiegłym tygodniu, po spotkaniu szefa koncernu Renault Carlosa Ghosna z premierem Rosji Władimirem Putinem. Ustalono, że na żółto-czarnych bolidach oraz kombinezonach kierowców Renault pojawi się też logo Łady (auta tej marki produkuje AwtoWAZ, w którym Renault ma 25 proc. udziałów). - Stawiamy pierwszy krok w takim sponsoringu. Nie wykluczam, że w przyszłości włączymy się w ten projekt w większym stopniu - powiedział Putin.

W ten sposób promowanie rosyjskich aut stało się jednym z zadań Roberta Kubicy. Polak, który w poprzednich czterech sezonach był kierowcą BMW Sauber, w październiku ubiegłego roku związał się z Renault - i w ostatnich miesiącach przeżył sporo chwil niepewności. Zwłaszcza pod koniec 2009 roku, kiedy francuski koncern sprzedał 80 proc. udziałów w teamie luksemburskiej spółce Genii Capital. Zaraz po tej transakcji menedżer Kubicy Daniel Morelli dawał nawet do zrozumienia, że możliwe jest rozwiązanie kontraktu.

Wszystko rozeszło się po kościach, 31 stycznia Renault zaprezentowało w Walencji bolid R30 - pierwotną formę auta, którym Kubica i Pietrow będą ścigali się w tym roku. Zespół wziął udział we wszystkich lutowych testach - na torach w Walencji, Jerez de la Frontera i w Barcelonie.
- Będziemy starali się walczyć o czołowe pozycje, ale sądzę, że będzie to trudne do osiągnięcia, zwłaszcza na początku sezonu - przyznał w Barcelonie Kubica. - Musimy być realistami, do Bahrajnu nie pojedziemy po to, by walczyć o podium, to jasne - dodał.

Mimo wszystko Polak na przyszłość patrzy z optymizmem, wiele obiecuje sobie po zmianach konstrukcyjnych, których dokonano w aucie po pierwszych testach: - Każdy tydzień przynosił jakieś bardzo obiecujące wyniki sprawdzianów nowych rozwiązań w tunelu aerodynamicznym. Zespół podjął decyzję, że na te poprawki będziemy czekać bardzo długo - po to, by w Bahrajnie wystartować bolidem z jak największą ilością poprawek.

Najlepsze wrażenie podczas testów robiły czerwone bolidy Ferrari, prowadzone przez Felipe Massę i Fernando Alonso. Ten pierwszy przekonuje, że ubiegłoroczny wypadek na Hungaroringu i długa rekonwalescencja nie pozostawiły śladu na jego formie i podejściu do sportu. Z kolei Alonso, który do Ferrari przeszedł z Renault liczy, że w nowym teamie sięgnie po swój trzeci mistrzowski tytuł.

- Sądzę, że Felipe i Fernando mogą myśleć o końcowym zwycięstwie. Dobrze się spisywali w testach, ich szanse wyglądają najlepiej. Znam team Ferrari, więc wiem, że mogą mieć powody do zadowolenia - przyznał Michael Schumacher. Siedmiokrotny mistrz w wieku 41 lat wraca do Formuły 1 - trzy lata po tym, jak ogłosił zakończenie kariery. Wraca jako kierowca ekipy Mercedes GP, która powstała w efekcie przejęcia przez niemiecki koncern udziałów w Brawn GP, najlepszym teamie poprzedniego sezonu. Brawn, przypomnijmy, zdobył mistrzostwo w obu klasyfikacjach - konstruktorów i kierowców, po indywidualny tytuł sięgnął Jenson Button.

Dziś Button jest już zawodnikiem McLarena (tworzy tam duet z mistrzem 2008 - Lewisem Hamiltonem), a przed startem sezonu 2010 tak ocenia układ sił: - Największe szanse na zwycięstwo będą mieli kierowcy McLarena, Ferrari, Mercedesa i Red Bulla. Do tej czwórki mogą dołączyć zawodnicy Force India, Saubera i Williamsa. Wszyscy będą dysponowali w tym roku zbliżonej klasy sprzętem; także umiejętności mamy podobne - powiedział Button. O Renault i Kubicy nawet się nie zająknął.

TOMASZ BOCHENEK

Zespoły i kierowcy

McLaren Mercedes: Jenson Button (W. Brytania), Lewis Hamilton (W. Brytania)

Mercedes GP: Michael Schumacher (Niemcy), Nico Rosberg (Niemcy)

Red Bull Racing: Sebastian Vettel (Niemcy), Mark Webber (Australia)

Ferrari: Felipe Massa (Brazylia), Fernando Alonso (Hiszpania)

Williams: Rubens Barrichello (Brazylia), Nico Hulkenberg (Niemcy)

Renault: Robert Kubica (Polska), Witalij Pietrow (Rosja)

Force India: Adrian Sutil (Niemcy), Vitantonio Liuzzi (Włochy)

Toro Rosso: Sebastien Buemi (Szwajcaria), Jaime Alguersuari (Hiszpania)

Lotus Racing: Jarno Trulli (Włochy), Heikki Kovalainen (Finlandia)

Virgin Raci**ng**: Timo Glock (Niemcy), Lucas di Grassi (Brazylia)
BMW Sauber: Pedro da la Rosa (Hiszpania), Kamui Kobayashi (Japonia)

Hispania Racing: Bruno Senna (Brazylia), Karun Chandhok (Indie)

19 wyścigów sezonu 2010

14 marca - GP Bahrajnu (Sakhir)

28 marca - GP Australii (Melbourne)

4 kwietnia - GP Malezji (Sepang)

18 kwietnia - GP Chin (Szanghaj)

9 maja - GP Hiszpanii (Barcelona)

16 maja - GP Monako (Monte Carlo)

30 maja - GP Turcji (Stambuł)

9 czerwca - GP Kanady (Montreal)

27 czerwca - GP Europy (Walencja)

11 lipca - GP Wlk. Brytanii (Silverstone)

25 lipca - GP Niemiec (Hockenheim)

1 sierpnia - GP Węgier (Hungaroring)

29 sierpnia - GP Belgii (Spa)

12 września - GP Włoch (Monza)

26 września - GP Singapuru (Marina Bay)

10 października - GP Japonii (Suzuka)

24 października - GP Korei Płd. (Yeongam)

7 listopada - GP Brazylii (Interlagos)

14 listopada - GP Abu Zabi (Yas Marina)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie