Kultura - tak, sprawy społeczne - nie

Kultura - tak, sprawy społeczne - nie

Łukasz Gazur, Agnieszka Maj

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Festiwal Sacrum Profanum starcił dyrektora Filipa Berkowicza
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. Anna Kaczmarz

Półmetek kadencji. Odejście z ekipy prezydenta Jacka Majchrowskiego jego zastępczyni Magdaleny Sroki zmieniło układ sił w mieście
Obecny zastępca prezydenta Krakowa ds. polityki społecznej, kultury i promocji miasta Andrzej Kulig wszedł do ekipy Jacka Majchrowskiego w biegu. Zajął miejsce dobrze ocenianej Magdaleny Sroki, która usiadła w fotelu dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Początki były trudne. Środowisko kulturalne z rezerwą przyjęło Andrzeja Kuliga, dla wielu artystów był postacią anonimową. W przełamaniu lodów nie pomagały spory personalne - choćby próba odwołania dobrze ocenianego przez muzealników Marka Golonki, dyrektora Muzeum Inżynierii Miejskiej i jeszcze głośniejsze rozstanie z Filipem Berkowiczem, dyrektorem znanych krakowskich festiwali Sacrum Profanum i Misteria Paschalia. Ten krok pijarowo Krakowowi się nie przysłużył - podobnie jak skromniejsza niż dotąd widownia tegorocznego Sacrum Profanum.

Przyglądanie się wydatkom na kulturę

Andrzej Kulig bez sentymentów wziął się do rewidowania struktury dość rozbuchanych wydatków, zaczął się przyglądać zdominowanej przez festiwale krakowskiej kulturze. To zaowocowało np. zlikwidowaniem ArtBoomu, czyli festiwalu sztuk wizualnych w przestrzeni publicznej, co było zgodne z dość chłodnymi ocenami krytyków. Za to ciężar swojej troski przerzucił na życie instytucjonalne. Jego staraniem nową siedzibę ma szansę zyskać Muzeum Historii Fotografii, jedyna taka placówka w Polsce. Na remont czeka też budynek galerii miejskiej, czyli Bunkra Sztuki. Na razie wiadomo, że konkurs na projekt wygrała pracownia Roberta Koniecznego, jednego z najlepszych architektów w Polsce.

Ale i w życiu instytucjonalnym nie zabrakło wpadki. Chodzi o brak pomysłu na Willę Decjusza, prowadzoną przez stowarzyszenie o tej samej nazwie. Wobec finansowych kłopotów postanowiło obo ubiegać się o status instytucji miejskiej. Pomysłem władz Krakowa nie było utworzenie instytucji miejskiej o profilu europejskim (czyli zgodnym z dotychczasowym kierunkiem działania), ale podporządkowanie jej jako filii Dworkowi Białoprądnickiemu, który jest niczym innym jak tylko domem kultury. Takie rozwiązanie mogło zaprzepaścić ostatecznie dorobek Willi.

Wciąż bezdomne są dwie znakomite orkiestry miejskie - Capella Cracoviensis i Sinfonietta Cracovia. A wspólny projekt miasta, Urzędu Marszałkowskiego i Akademii Muzycznej pod hasłem „budujemy Centrum Muzyki na Grzegórzkach” na razie nie może doczekać się realizacji.

Natomiast wciąż dobrze oceniane są działania na polu współpracy między instytucjami, by wspomnieć choćby przygotowania do projektu „Wyspiański” w 2017 roku. U Andrzeja Kuliga spotykają się w tej sprawie nie tylko dyrektorzy miejskich instytucji, ale także Muzeum Narodowego w Krakowie (podległego ministerstwu) oraz Teatru im. Słowackiego (podległego marszałkowi województwa). To pokazuje otwartość na dialog i chęć tworzenia projektów ponad podziałami, zwracanie uwagi na artystyczną i merytoryczną wartość.

Wciąż nie wiadomo, w jakim kierunku zmierzał będzie projekt Biblioteki Kraków, która ma w zamyśle władz integrować systemy poszczególnych bibliotek miejskich i przyczynić się do stworzenia z nich nowoczesnych centrów kultury. Wiadomo jedynie, że odpowiedzialny za to będzie Stanisław Dziedzic, dotychczasowy szef Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego UM. On sam mówi m.in. o digitalizacji zbiorów klasztorów krakowskich.

Co ciekawe, wydawało się, że Stanisław Dziedzic to żelazny członek ekipy prezydenta Jacka Majchrowskiego, który na swoim stanowisku doczeka emerytury. Przypomnijmy, że do urzędu miasta wkraczał jako współpracownik Majchrowskiego jako wojewody. Jego ustąpienie z zajmowanego dotąd stanowiska było jedną z największych niespodzianek. W fotelu dyrektora wydziału zastąpiła go dotychczasowa zastępczyni, Katarzyna Olesiak.

Kolejka po mieszkania wciąż nie maleje

Prezydent Majchrowski powierzył Andrzejowi Kuligowi także nadzór nad polityką mieszkaniową i sprawami społecznymi. W tych dziedzinach nie widać jednak żadnych wyraźnych zmian. W dalszym ciągu kolejka po lokale jest duża: ok. 2,5 tys. osób. Dwa lata temu w swoim programie wyborczym prezydent zapowiedział budowę 620 mieszkań. Obiecywał także pozyskanie kolejnych 400 lokali, m.in. poprzez zakup na wolnym rynku.

Na razie niewiele z tych obietnic udało się zrealizować. W 2015 r. miasto kupiło 65 lokali, z czego 44 od Skarbu Państwa za 1 proc. ich wartości, wyremontowano 346 pustostanów. W tym roku oddano do użytku budynek w Małym Płaszowie z 48 mieszkaniami. To jednak kropla w morzu potrzeb.

Dialog z mieszkańcami niestety kuleje

Zgodnie z obietnicami wyborczymi prezydent ma wspierać inicjatywy mieszkańców i zachęcać do budowania społeczeństwa obywatelskiego. Jedną z metod jest głosowanie na projekty zgłoszone w ramach budżetu obywatelskiego. Wcielanie w życie tej idei idzie na razie dość opornie i z wpadkami. Największa z nich to projekt Skrzydła Krakowa. Zakładał on m.in. zakup szybowców i organizację lotów widokowych i szkoleń dla garstki mieszkańców - z ok. 1,6 mln zł. Wciąż nie ma odpowiedzi na pytanie, dlaczego taki projekt, mało służący mieszkańcom, został w ogóle dopuszczony do głosowania.

Kontrowersje wzbudza także sposób prowadzenia konsultacji społecznych. Zazwyczaj bierze w nich udział tylko garstka mieszkańców. Ich zdaniem sposób prowadzenia konsultacji, polegający często na słuchaniu kilkugodzinnych wykładów - jest nudny. Narzekają także na słabe rozpropagowanie informacji na temat takich spotkań.

Nie zachwyca także działalność Miejskiego Centrum Dialogu. Aktywiści narzekają, że niewiele się tam dzieje, a formy działania są zbyt urzędowe, mało nastawione na przyciągnięcie i zainteresowanie mieszkańców.

Być może to efekt stylu rządzenia wiceprezydenta, który, jak oceniają jego współpracownicy z magistratu zbyt mocno koncentruje się na szczegółach. Brakuje mu więc czasu na spojrzenie strategiczne, ale też i zaufania, by częściej delegować obowiązki.
Jutro ocenimy krakowska edukację i wiceprezydent Katarzynę Król

W czwartek - przestrzeń miasta pod rządami Elżbiety Koterby

Trudne początki Zastępcy Prezydenta Krakowa
Początki Andrzeja Kuliga na stanowisku zastępcy prezydenta były dość nieudane. Prof. Jacek Majchrowski jego nazwisko ukrywał do ostatniej chwili, by „nie siać niepotrzebnego fermentu” - jak podkreśłal, a postać w kręgach kulturalnych była niemal zupełnie nieznana. Do tego niektóre niefortunne wypowiedzi mogły budzić obawy, że nowy zastępca prezydenta nie jest zbyt biegły w sprawach kultury. Z czasem jednak nieco okrzepł na swoim stanowisku. Choć nie wszystkie jego posunięcia uznać należy za szczególnie udane, ludzie kultury doceniają jego próby zrównoważenia festiwalowej twarzy Krakowa inwestowaniem w codzienną działalność instytucji. Tak odczytuję zielone światło dla konkursu na remont i rozbudowę Bunkra Sztuki lub poszukiwanie nowego miejsca dla Muzeum Historii Fotografii. Z kolei otwartość na sprawy społeczne sprawia, że wiceprezydent nie boi się międzyinstytucjonalnej współpracy lub projektów wychodzących poza obręb działań stricte kulturalnych. Natomiast wciąż czekamy na strategię promocji kultury na lata 2016-2020.
Łukasz Gazur

Zastępca prezydenta, który trafia w punkt
Zofia Gołubiew, była dyrektor Muzeum narodowego w Krakowie:

Nie znam szczegółowej wizji polityki kulturalnej wiceprezydenta Andrzeja Kuliga, ale poczynione przeze mnie obserwacje, pozwalają mi przypuszczać, że taką ma. Bardzo dobrze oceniam jego działania zwłaszcza w kontekście pracy Muzeum Historii Fotografii (MHF) i mówię to zupełnie bezinteresownie jako osoba niezwiązana z żadną instytucją kultury w mieście.

Widzę po zmianach, jakie zaszły w MHF, że wiceprezydent Kulig wspiera nowego dyrektora Marka Świcę. Jest przychylny jego pomysłom i służy wszelką pomocą jako organizator reprezentujący Miasto. Tego rodzaju życzliwość jest niezbędna w prowadzeniu każdego muzeum.

Poza tym, co jest również bardzo ważne w kontekście sprawowania urzędu wiceprezydenta ds. kultury, pan Andrzej Kulig, aktywnie uczestniczy w życiu kulturalnym Krakowa. Widzę, że bywa na wernisażach, koncertach i różnego rodzaju pokazach. To dowód na to, że jest naprawdę zainteresowany kulturą w mieście. Mówi dobrze, dowcipnie i - co najważniejsze - krótko, zawsze trafiając w punkt.
Notowała (UW)

Udane dwa lata Orkiestr i Literatury
Bogdan Tosza, dyrektor naczelny Filharmonii Krakowskiej:

Z mojego obserwatorium, z oczywistych powodów zawężonego, dwa ostatnie lata to okres wspaniałego rozwoju dwóch orkiestr - Capelli Cracoviensis i Sinfonietty Cracovii. Capella Cracoviensis już bez wątpienia jest najlepszym zespołem muzyki dawnej w Polsce, czego dowodem obecność na festiwalach krajowych i zagranicznych. Zaangażowanie do współpracy wybitnych instrumentalistów, jak Andreas Staier czy Giuliano Carmignola, płyty, jakie zespół Jana Tomasza Adamusa nagrał ze znakomitymi muzykami z Europy - w tym z Juliją Leżniewą - pokazują pozycję zespołu. Rozwinęła się też Sinfonietta Cracovia pod dyrekcją Jurka Dybała, który wykorzystał swe doświadczenia z Wiener Philharmoniker przyciągając do Sinfonietty wybitnych muzyków i dyrygentów.

Dowodem tego ostatnia płyta nagrana z gwiazdą światowego formatu, trębaczem Gáborem Boldoczkim. Cieszy poza tym wielki sukces Krakowa, który jako Miasto Literatury wciąż podnosi poziom swych festiwali literackich. A wszystko dzięki kreatywności ludzi, którzy tworzą niezależnie od zmieniających się osób odpowiedzialnych za kulturę.
Notował (WAK)

Dialog Obywatelski na Słabym poziomie
Przemysław Dziewitek z Pracowni Obywatelskiej:

Dobrze, że zaczął funkcjonować w Krakowie budżet obywatelski, ale dużo trzeba jeszcze zmienić. Na przykład podnieść kwotę na ten cel. Teraz to 10 mln zł, podczas gdy w Łodzi - 40 mln zł. Sporo do życzenia pozostawia także polityka dialogu z mieszkańcami. Konsultacje społeczne są organizowane na minimalnym poziomie, widać, że z obowiązku. Miejskie Centrum Dialogu nie stosuje nowoczesnych technik. W Warszawie mieszkańcy zachęcani są do przyjścia na spotkania, np. poprzez naklejki umieszczane na ulicach. U nas to sucha informacja na stronie internetowej.

W stolicy Polski inaczej wyglądają także same spotkania: odbywają się np. w formie spacerów z mieszkańcami po ulicach, na których trzeba coś zmienić a potem wspólnie wypracowywane są rozwiązania. U nas konsultacje odbywają się na spotkaniach, jest to praca nad już gotowym dokumentem. Swoją opinię można często wyrazić jedynie poprzez wypełnienie ankiety. Poza tym powinno być tak, że mieszkańcy są dopuszczani do głosu już przy tworzeniu założeń jakiejś inicjatywy. Tymczasem mogą opiniować tylko gotowy dokument.
Notowała (AM)

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo