Kultura w sieci internetu

Redakcja
Internet. Szukasz zapowiedzi książki? Chcesz zobaczyć wywiad z Alem Pacino lub Woody Allenem? A może masz ochotę na zobaczenie spektaklu teatralnego? Teraz wystarczy tylko ekran komputera, bo kultura weszła do internetu.

- Jeszcze kilka lat temu człowiek chcący uchodzić za kulturalnego wstydziłby sie przyznać, że rozrywek na najwyższym poziomie szuka w sieci. Ale czasy się zmieniły i internet został rozgrzeszony. Dziś wręcz wypada podkreślać, że zaglądamy do wirtualnego świata, by obcować z kulturą - mówi Marcin Zawiślak, socjolog.
Internet stał się na tyle pojemny, że obok wielbicieli popkultury znalazło się w nim miejsce także dla nieco bardziej wymagającego widza. Przykłady można wręcz mnożyć. Serwis You Tube właściwie stał się kinem. Wszystko za sprawą umowy, jaką niedawno podpisało z nim studio filmowe Metro Goldwyn Mayer. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć w serwisie stare produkcje. Tym samym wielkie przedsiębiorstwo z Hollywood poszło w ślady Monty Pythona, BBC czy CBS. One również udostępniają tam swoje archiwalne programy. Zobaczyć tu więc można wywiady z aktorami jak Al Pacino czy Woody Allen albo modnymi pisarzami jak Etgar Keret czy Zadie Smith. Tym samym serwis, który słynął z amatorskich klipów przysyłanych przez intenautów, dziś przypomina raczej telewizję, w której sami możemy ułożyć sobie program.
Ale to nie wszystko. Również teatr znalazł swoje miejsce w sieci. Teraz możecie zobaczyć np. "Odpoczywanie" Pawła Passiniego prosto z Teatru w Srebrnej Górze na ekranie swojego komputera dzięki stronie NetTheatre. Reżyser i pomysłodawca tego projektu wytłumaczył "Dziennikowi Polskiemu", że to nawiązanie do czasów pierwszych Teatrów Telewizji, które transmitowane były na żywo. "Odpoczywanie" to opowieść o ostatnich miesiącach życia Wyspiańskiego, utkana z jego notatek, fragmentów książek, relacji ludzi, z którymi się zetknął. Ale Passini przekuł tę historię na język współczesności, a istotną rolę w jego spektaklu odgrywają internauci komentujący na bieżąco to, co dzieje się na scenie.
W sieci powstało pierwsze polskie studio filmowe, którego inicjatorem był Sławomir Idziak, światowej sławy operator ("Trzy Kolory: Niebieski", "Helikopter w ogniu"). Okazuje się, że to niejedyne miejsce w sieci, gdzie swoje dzieła produkują i prezentują młodzi filmowcy.
Film Spring Open Virtual Studio to właściwie dopełnienie warsztatów, które dla młodych operatorów, scenarzystów czy aktorów od kilku lat prowadzi Sławomir Idziak. Zanim zetkną się na prawdziwym planie filmowym, razem pracują w internecie. Nie ma tu jednego kierownika produkcji czy reżysera. Każdy podrzuca pomysły na kolejne wątki czy obsadę. Tak rodzi się wspólny film.
W internecie pojawiło sie także kino iplex.pl. W repertuarze ma premiery i filmy, które wcześniej można było oglądać tylko na festiwalach i przeglądach ambitnego filmu. By przyciągnąć widzów, portal organizuje takie imprezy, jak Festiwal Przedpremier, prezentujący filmy, których tradycyjne kinowe premiery były dopiero przed nami. W jego ramach mogliśmy zobaczyć obraz "Hallam Foe" Dawida McKenzie, który zdobył Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie, pół roku przed oficjalnym wejściem na polskie ekrany. Ale to już jest, niestety, płatna rozrywka. Bilety kosztują od 8 do 10 zł. Można je kupić najpóźniej pół godziny przed seansem, wcześniej trzeba założyć konto na stronie kina. W wirtualnej sali może być w tym samym czasie nie więcej niż 60 osób. Po projekcji mogą wymieniać uwagi na forum. Podobne płatne kino działa także na stronie kino.cineman.pl.
Okazuje się, że w internecie znalazło się także miejsce dla wielbicieli książki. Na polskich portalach można już znaleźć pierwsze wideozwiastuny literackich nowości. To krótkie filmiki, obecne m.in. na wspomnianym serwisie You Tube, które w nieraz zaskakujący sposób zachęcają do sięgnięcia po książkę. Pierwszym polskich zwiastunem literackim było wideo Stanisława Mąderka, promujące "Chłopaków Anansiego" Neila Gaimana. W tej chwili na polskich stronach jest już ponad sto tego typu zapowiedzi, mniej lub bardziej profesjonalnych. Od zupełnie amatorskich, pokazujących tylko osobę kartkującą tom, po niemal filmy akcji. Taki jest klip promujący książkę Jarosława Klejnockiego "Południk 21". Ukradkowe spojrzenie kamery, ujęte w czarno-białe klatki, stolik i jakaś lampa. Do tego widoki z miejsca zbrodni i... autor w roli przesłuchiwanego. Czy to nie zapowiada się intrygująco?
ŁUKASZ GAZUR

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie