Kultura: wartości czy biznes

Kultura: wartości czy biznes

AGNIESZKA MALATYŃSKA-STANKIEWICZ

Dziennik Polski 24

Dziennik Polski 24

Od lewej: Małgorzata Płysa, Mat Schulz, Robert Piaskowski, Izabela Helbin i Jerzy Woźniakiewicz Fot. Andrzej Banaś

Od lewej: Małgorzata Płysa, Mat Schulz, Robert Piaskowski, Izabela Helbin i Jerzy Woźniakiewicz Fot. Andrzej Banaś

Po co nam kultura? Czy dobre programy koncertowe i teatralne, świetne wystawy sprawiają, że Kraków jest atrakcyjnym miejscem do życia? Czy festiwale są kołem zamachowym dla turystyki? Jaka powinna być kultura w Krakowie? Co przeszkadza dyrektorom instytucji kultury, a także szefom organizacji pozarządowych w realizacji projektów kulturalnych? Co najbardziej ich krępuje?
Od lewej: Małgorzata Płysa, Mat Schulz, Robert Piaskowski, Izabela Helbin i Jerzy Woźniakiewicz Fot. Andrzej Banaś

Od lewej: Małgorzata Płysa, Mat Schulz, Robert Piaskowski, Izabela Helbin i Jerzy Woźniakiewicz Fot. Andrzej Banaś

Od lewej: Małgorzata Płysa, Mat Schulz, Robert Piaskowski, Izabela Helbin i Jerzy Woźniakiewicz Fot. Andrzej Banaś

To pytania, na jakie od tygodni na łamach "Dziennika Polskiego" - w cyklu "Kultura pod ścianą" - odpowiadają prowadzący w naszym mieście działalność artystyczną.
Liczne listy, jakie nadeszły do redakcji, a także wywiady z przedstawicielami środowiska pokazały, że kultura - niereformowana od lat przez kolejne ekipy rządzące - funkcjonująca w systemie pamiętającym często czasy PRL-u, jest zmuszona do schizofrenicznego życia. Trwa w zwarciu między prawami wolnego rynku a wymogami publicznego dofinansowania.

"Kultura musi wyjść spod ściany" - przeczytaj komentarz Rafała Stanowskiego >>




Poglądy naszych rozmówców sprawiły, że postanowiliśmy się spotkać i publicznie podyskutować. W debacie, której moderatorem kierownik działu kultury "Dziennika Polskiego" był Rafał Stanowski, a która odbyła się w miniony czwartek w Artetece, spotkały się różne pokolenia animatorów kultury.


Oto najważniejsze problemy, które pojawiły się podczas dyskusji.


1. Prawo


Działający w kulturze są skrępowani przepisami. Kultura, jak inne dziedziny, nie przeszła w naszym kraju reformy. Przepisy prawne są często absurdalne.


Najwięcej kłopotów stwarza ustawa o zamówieniach publicznych. - Ustawa ta pęta wszystko, zabija wolność - tłumaczy Robert Piaskowski, wicedyrektor KBF-u, szef Festiwalu Muzyki Filmowej. Problemy te dotyczą zwłaszcza dużych placówek, finansowanych z pieniędzy publicznych, które dokonując zakupu na kwotę powyżej 14 tysięcy euro, zmuszone są do urządzenia przetargu. Ustawa krępuje wymianę barterową. Jak mówiła Izabela Helbin, dyrektor KBF-u, gdy wartość wymiany barterowej jest większa niż wskazana w ustawie kwota, należy także zrobić przetarg na barter. - A nie jest łatwo przekonać sponsora, by chciał złożyć w przetargu swoją ofertę - mówi Izabela Helbin.


- Mieliśmy kupić w europejskiej prasie reklamowej ogłoszenia. Musieliśmy to zrobić na drodze przetargu. I nic z tego, trzy przetargi upadły - dodaje Robert Piaskowski. Jak zauważa Izabela Helbin, KBF miesięcznie podpisuje 3 tysiące umów oraz urządza więcej przetargów niż cały Urząd Miasta.


- Od wymiany barterowej muszę zapłacić 23 proc. podatku VAT. Nie stać mnie, więc rezygnuję z barteru - dodaje Jerzy Woźniakiewicz, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Arteteki, zarazem radny PO.


2. Pieniądze


Zdaniem naszych gości kultura jest niedofinansowana od lat. Kryzys spowodował, że niektóre instytucje otrzymały dotację mniejszą o 20-30 proc. niż w roku ubiegłym. Stanisław Dziedzic, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta, zauważa, że kreatywność dyrektorów instytucji jest godna podziwu.


Jerzy Woźniakiewicz stara się nie narzekać na sytuację finansową biblioteki. Uważa, że wiele może zrobić, choć nie tak wiele, jak by chcieli użytkownicy (chcą np. otwarcia placówki przez 7 dni w tygodniu). Mówi: - Z trudem dopinamy budżet. Ta kołdra jest krótka. Gdyby nie dotacja od ministra w wysokości 100 tys. zł, nie mielibyśmy pieniędzy na zakupy nowości. Na ten cel mamy tylko 40 tys. zł. Dla porównania, biblioteka w Kielcach ma na zakup nowości aż 400 tys. zł.
1 3 4 »

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

... (gość)

Zgłoś naruszenie treści

A ja uważam, że KBF powinien zostać zlikwidowany lub dalece zreformowany jako instytucja wyłącznie koordynująca politykę festiwalową miasta. Oddajcie festiwale krakowskim instytucjom kultury....rozwiń całość

A ja uważam, że KBF powinien zostać zlikwidowany lub dalece zreformowany jako instytucja wyłącznie koordynująca politykę festiwalową miasta. Oddajcie festiwale krakowskim instytucjom kultury. Zrobią to znacznie taniej i znacznie lepiej. Wtedy dopiero kultura w Krakowie odetchnie... Ale do tego powinien być poważnie zreformowany Wydział Kultury Miasta Krakowa, gdzie od lat niestety wali stęchlizną... zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo