reklama

"Kumple"

RedakcjaZaktualizowano 
WŁADYSŁAW CYBULSKI: Zapiski kinomana

   Film ani duży, ani mały - lecz w sam raz. Dawka naiwności do strawienia, porcja obserwacji obyczajowych niezła, morał do przełknięcia, trójka bohaterów budzi sympatię, pełno jest żywej, dyskotekowej muzyki. Proszę zwrócić uwagę na tytuł: "Kumple", a nie np. koledzy czy przyjaciele. Właśnie kumple, w młodzieżowej manierze językowej, określani tak "na luzie" - co jest wyrażeniem okropnym, ale się przyjęło, trudno. Tym bardziej że ów "luz" charakteryzuje styl bycia osób komediodramatu, tryb ich postępowania, sposób życia - prędki, nieporządny, trochę cwaniacki, łobuzowaty, niedojrzały.
   Tak się złożyło, że w tej kinomańskiej rubryce omawialiśmy ostatnio pod rząd film kanadyjski, film japoński, film brazylijski, film angielski. "Kumple" są produkcji norweskiej, o której wiemy niewiele, bo też tamtejsza kinematografia pracuje głównie na rzecz rynku krajowego, czasem skandynawskiego, wyjątkowo dając się poznać na świecie (słynna była niegdyś "Bitwa o ciężką wodę" czy dokument "Kon-Tiki"). "Kumpli" reżyserował Morten Tyldum, niemalże jeszcze debiutant i nikogo więcej z ekipy realizatorskiej nie da się wymienić "po znajomości", bo z nikim takiej znajomości nie zdążyliśmy zawrzeć.
   Z pewnym więc zdziwieniem zauważyłem podczas projekcji, jak dobrze, szczerze, niewymuszenie gra główne trio dwudziestoparolatków, a zwłaszcza Nicolai Cleve Broch w roli Kristoffera. Obawiałem się jedynie zakończenia. Ponieważ zgodnie z konstrukcją scenariusza należało spointować wszystkie wątki fabularne, wydawało się, że finał posteruje w stronę melodramatu i "się ucukruje". Nie wypadł on co prawda zachwycająco i oryginalnie, para kochanków żyć pewnie będzie długo i szczęśliwie, ale przynajmniej dało się utrzymać tonację żartobliwą. Choć całość opowieści usposabia raczej refleksyjnie.
   Chwile zastanowienia się są także udziałem młodych bohaterów. Co ciekawe - chyba solidaryzuje się z nimi publiczność, która bardziej ochoczo niż krytyka opowiedziała się za "Kumplami", nagradzając ich nie tylko u siebie, w Norwegii, ale także w Karlovych Varach i na Międzynarodowym Festiwalu w Warszawie. To zapewne nie tylko kwestia ciepłej atmosfery i humoru, umiejętnie wytworzonych na ekranie, ale także postawiony problem doroślenia i emocjonalnego dojrzewania. Co jest wartością nadrzędną: kariera telewizyjna, a raczej popularność, czy poddana ryzykownej próbie przyjaźń, lojalność, zaufanie?
   Bo owe pokusy rozgłosu polegają tutaj na sprzedaży intymnych sekretów kumplowskiej paczki, a to przecież już gra nie fair. Pojęcie kumplostwa jest bowiem miernikiem rzetelności współżycia "trzech budrysów", których łączy nie tylko lokatorska wspólnota, ale również wiek i, niestety, nieodpowiedzialność oraz ucieczka od zobowiązań. A także beztroskie, niefrasobliwie - czyli powierzchowne i niepoważne - traktowanie przygód romansowych. Realizacja filmowa jest także rozchwiana, jakby nieuporządkowana, co dobrze odpowiada niezdecydowaniu i niepewności bohaterów, zawieszonych w stanie "tymczasem" między młodzieńczością a dorastaniem do samodzielności myślenia.
   Młodzieżowymi niepokojami nieraz zajmowało się kino norweskie, rzadko i słabo u nas omawiane - może więc warto przy okazji "Kumpli" podać garść informacji. Rzuca się tam w oczy częsta i ważna rola kobiet reżyserek (pomińmy już 40-letnią światową karierę Liv Ulmann). Na przykład Mona J. Hoel nakręciła w koprodukcji szwedzkiej film "Kiedy noce były długie..." z udziałem naszych aktorów Jerzego Nowaka i Zbigniewa Zamachowskiego. Stała korespondentka "Dziennika" z Oslo, p. Janina Januszewska-Skreiberg, roztacza w swojej książce "Polsko-norweskie pejzaże kulturalne", opisując m.in. zainteresowanie Dniami Filmu Polskiego w Norwegii, zainaugurowanymi wykładem Krzysztofa Zanussiego.
   Osobne miejsce w naszych wzajemnych (?) kontaktach zajmuje Haakon Sandoey, absolwent łódzkiej szkoły filmowej, który debiutował współpracą z Witoldem Leszczyńskim przy "Żywocie Mateusza" według powieści wybitnego pisarza norweskiego Terjei Vesaasa, a potem zrealizował "Dagny" z pierwszą damą norweskiej sceny Lise Fjelstad i Danielem Olbrychskim. Działa w Oslo Piotr Kuziński, uczeń Wojciecha Hasa, i Piotr Chołodziński, i pewnie także inni.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3