"Lalka" po chińsku

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

___lalkatif.jpg
W Chinach ukazało się właśnie pierwsze wydanie "Lalki" Bolesława Prusa. Jak się bowiem okazuje, literatura polskich autorów budzi zainteresowanie nie tylko u naszych najbliższych sąsiadów, ale również w odległych, nieco bardziej egzotycznych krajach.
___lalkatif.jpg

Polska literatura została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków, m.in. na wietnamski i hindi

W Chinach ukazało się właśnie pierwsze wydanie "Lalki" Bolesława Prusa. Jak się bowiem okazuje, literatura polskich autorów budzi zainteresowanie nie tylko u naszych najbliższych sąsiadów, ale również w odległych, nieco bardziej egzotycznych krajach.



   Według statystyki prowadzonej przez krakowski Instytut Książki w ciągu ostatnich 10 lat najwięcej tłumaczeń literatury polskiej ukazało się na rynku niemieckim i rosyjskim (ponad 400 pozycji). W tym samym czasie na język francuski przełożono 175 pozycji, angielski - 159, czeski - 133, a litewski - 100. Obok tych języków na długiej liście przekładów można też znaleźć japoński, fiński, hebrajski, chiński, perski, arabski, a nawet islandzki.
   W dalekich krajach obieg polskiej książki jest oczywiście bardziej ograniczony niż u naszych sąsiadów. W Chinach, gdzie od 1998 roku można kupić przekład "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicza, ukazało się właśnie tłumaczenie "Lalki". Nakład powieści Bolesława Prusa wynosi zaledwie 3300 egzemplarzy, ale - jak pokazują statystyki zbierane przez Instytut Książki - to i tak niemała liczba.
   - Różewicz po estońsku ukazał się w nakładzie 200 egzemplarzy, w podobnej ilości opublikowano "Iwonę, księżniczkę Burgunda" Gombrowicza - wylicza Urszula Podraza z Instytutu Książki. - Z drugiej strony "Zniewolony umysł" Miłosza w przekładzie na turecki wydano w nakładzie 2000 egzemplarzy. Na sukces może też zapewne liczyć Wisława Szymborska ze swoimi "Lekturami nadobowiązkowymi" wydanymi w nakładzie 1500 egzemplarzy.
   Według danych Instytutu Książki najczęściej tłumaczonymi współczesnymi autorami są Stanisław Lem (ponad 40 języków przy nakładzie ponad 27 milionów egzemplarzy), Tadeusz Różewicz (42 języki), Wisława Szymborska (36 języków), Witold Gombrowicz (31 języków), Ryszard Kapuściński (30 języków). Chętnie czytani poza Polską są również Andrzej Stasiuk (w Albanii ukazało się właśnie jego "Jadąc do Babadag"), Czesław Miłosz, Sławomir Mrożek, Joanna Chmielewska, Olga Tokarczuk. Z klasyków najchętniej tłumaczony jest Henryk Sienkiewicz, Adam Mickiewicz i Bolesław Prus. Wydawcy rzadziej sięgają natomiast po Juliusza Słowackiego (tylko 7 wydań w latach 1993 -2002) i Zygmunta Krasińskiego (również 7 tłumaczeń w latach 1997-2002).
   Krakowski Instytut Książki specjalizujący się w promocji literatury za granicą jest dzisiaj posiadaczem bodaj największych zbiorów przekładów polskiej literatury na języki obce. W jego zbiorach znajdują się m.in. książki Ryszarda Kapuścińskiego w języku hebrajskim, farsi (perski) i esperanto, a także Brunona Schulza m.in. w tłumaczeniu na norweski, turecki i fiński. Ostatnio do biblioteki IK trafił tomik poezji Wisławy Szymborskiej i "Faraona" Bolesława Prusa w hindi oraz nowele Henryka Sienkiewicza i opowiadania Sławomira Mrożka po wietnamsku. Sporo egzemplarzy trafiło do Krakowa dzięki hojności autorów oraz tłumaczy.
   Mówiąc o tłumaczeniach literatury polskiej na obce języki, szczególnie te najbardziej egzotyczne, Urszula Podraza podkreśla rolę tłumaczy pasjonatów. - To często właśnie od nich, a nie od wydawców, wychodzi inicjatywa. Zafascynowani polską literaturą tłumacze często odgrywają więc również rolę agentów literackich - mówi Podraza. Do nich zaliczyć należy zapewne Andersa Bodegarda, wielkiego przyjaciela Polski, o którym mówi się, że przetarł drogę do Nobla dla Wisławy Szymborskiej.
   Tłumaczem fascynatem jest także prof. Zhang Zhenhui z Chin, autor wspomnianego już przekładu powieści Prusa. Nad "Wanou" (tak po chińsku brzmi tytuł dzieła) prof. Zhenhui pracował 8 lat. Na 900 stronach księgi obok właściwego tekstu znalazła się jego przedmowa oraz informacje przybliżające realia, w których powstała "Lalka".
   Prof. Mitsuyoshi Numano, slawista z Uniwersytetu Tokijskiego, tłumacz m.in. Wisławy Szymborskiej i Stanisława Lema, przyznaje, że Japończycy najszybciej zrozumieją literaturę, która nie wymaga od nich znajomości obszernego kontekstu historycznego i kulturowego. - Dlatego całkiem szybko mieliśmy przetłumaczonych "Chłopów" Reymonta. Z drugiej strony można też po japońsku czytać nawet "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki" Ignacego Krasińskiego, które zresztą sam przetłumaczyłem - uśmiecha się tokijski slawista.
MARCIN WILK

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo