Legenda boksu i biznesmen rozszarpują „Tygrysa”

Marcin Banasik
Michalczewski twierdzi, że nie dopuszcza do kradzieży „Tigera”
Michalczewski twierdzi, że nie dopuszcza do kradzieży „Tigera” fot. Piotr Smoliński
Biznes. Dariusz Michalczewski i Wiesław Włodarski od 5 lat prowadzą batalię o prawa do marki „Tiger”. Spór przed wymiarem sprawiedliwości przypomina brutalną walkę w ringu. Zwycięzca zgarnie miliony złotych.

Były mistrz świata w boksie Dariusz „Tiger” Michalczewski ogłosił kolejne zwycięstwo w sądowej batalii z podkrakowską firmą FoodCare, należącą do Wiesława Włodarskiego. Pięściarz podkreśla, że choć Sąd Apelacyjny w Gdańsku wstrzymał się od wydawania wyroku, utrzymane zostało w mocy postanowienie z 13 grudnia 2013 r. A ono zakazuje firmie z Zabierzowa produkcji, sprzedaży i reklamy napojów energetycznych z oznaczeniem „Tiger”. Kluczowa dla sporu między mistrzem boksu a gigantem branży spożywczej będzie jednak decyzja Urzędu Patentowego w sprawie tego znaku.

Walka toczy się o prawa do nazwy napoju energetycznego, który kilka lat temu był jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek na świecie.

- To kolejne orzeczenie na moją korzyść. Mówiłem, że nie odpuszczę, bo nieuczciwych zachowań i ciosów poniżej pasa nie można tolerować na ringu ani w biznesie - mówi Michalczewski.

Z taką interpretacją postanowienia sądu nie zgadza się FoodCare. Według spółki decyzja ta nie rozstrzyga, kto ma prawa do „Tygrysa”. - Postanowienie sądu jedynie odwleka w czasie wydanie ostatecznych decyzji - twierdzi Karolina Waligóra z FoodCare.

Zarząd spółki przekonuje, że nazwa napoju energetycznego „Tiger Energy Drink” i sam napój zostały wymyślone przez firmę FoodCare. A współpraca z byłym bokserem miała jedynie charakter promocyjny.

- Pan Michalczewski był ambasadorem marki ze względu na zbieżność jego sportowego przydomka z nazwą produktu, elementem jej strategii komunikacyjnej, a nie pomysłodawcą marki, tak więc nie daje to mu to do niej prawa - dodaje Waligóra.

Sądowy spór o „Tygrysa” odbił się też na wadowickiej firmie Maspex, która ruszyła z produkcją „Tigera” po podpisaniu umowy z Michalczewskim w 2011 r. - Złożyliśmy pozwy odszkodowawcze o zapłatę łącznie ok. 50 mln zł za straty finansowe wynikające z nieuczciwej konkurencji firmy FoodCare - mówi Dorota Liszka z Maspeksu.

Rok temu sąd wydał wyrok nakazujący FoodCare zapłatę prawie 15 mln zł fundacji byłego boksera „Równe szanse” z tytułu zaległej prowizji ze sprzedaży „Tigera”.

Sądowa batalia osłabiła "Tigera". W sądzie walkę powoli wygrywa Dariusz Michalczewski. W biznesie królem napojów energetyzujących jest Wiesław Włodarski.

Dariusz Michalczewski to legendarny bokser, mistrz świata w kategorii półciężkiej. Karierę zakończył w roku 2005, po czym poważnie zajął się biznesem. Największy sukces w nim zapewnił mu jego bokserski przydomek „Tiger” („Tygrys”). Stało się tak, gdy spotkał biznesmena spod Krakowa Wiesława Włodarskiego.

Przedsiębiorca z Zabierzowa to jeden z najmocniejszych graczy w polskiej branży spożywczej, właściciel koncernu FoodCare, którego historia (początkowo jako Gellwe) sięga 1984 r. W ubiegłym roku chciał nawet kupić piłkarską spółkę Wisła Kraków. A największy sukces zawdzięcza bez wątpienia napojom energetyzującym.

Finansowych sukcesów Michalczewskiego i Włodarskiego nie byłoby jednak bez połączenia marketingowej smykałki właściciela FoodCare i popularności przydomka znanego pięściarza.

W 2003 r. firma FoodCare podpisała z Dariuszem Michalczewskim umowę na 50 lat, na mocy której stworzonemu przez siebie napojowi energetyzującemu nadała jako nazwę przydomek boksera „Tiger”. W umowie zapisano, że bez wiedzy i zgody Michalczewskiego producent nie będzie wprowadzał żadnych zmian w działaniach marketingowych.

Współpraca początkowo układała się świetnie, w 2007 r. „Tiger” pobił w naszym kraju popularnością amerykańskiego „Red Bulla” i przez kolejne lata Polska była jedynym rynkiem, na którym nie królował napój z USA.

„Tiger” trafia do sądu

Problemy zaczęły się w 2010 r. FoodCare wprowadził wtedy na rynek inny napój, „N-Gine”, sygnowany przez Roberta Kubicę. Oprócz tego zmieniono wygląd puszki najbardziej popularnego produktu FoodCare: zmniejszono napis „Tiger”, eksponując „Black”. Spółka miała też nie wypłacić fundacji Dariusza Michalczewskiego należnego wynagrodzenia. Bokser zerwał więc umowę z producentem i podpisał nową. Tym razem z wytwórcą soków „Kubuś” - Maspeksem z Wadowic. W grudniu 2010 r. na rynku były więc dwa napoje energetyzujące o tej samej nazwie.

Sprawa trafiła do sądu. Michalczewski i FoodCare wzajemnie oskarżali się o bezprawne używanie nazwy „Tiger”, wnosili o odszkodowania.

Dziś były bokser zapewnia, że nie żałuje skierowania pozwu do sądu. - Dla mnie jednym z priorytetów jest uczciwe postępowanie wobec partnerów biznesowych. Marka „Tiger” zyskała, bo nie dopuściłem do jej kradzieży i mogę ją rozwijać z partnerem, do którego mam zaufanie - mówi Dariusz Michalczewski.

Z kolei właściciel FoodCare twierdzi, że były pięściarz używał swojego przydomka jedynie jako dopełnienia imienia i nazwiska sportowca, a nie jako marki napoju energetycznego.

- Jako pierwsza oznaczanie produktu energetyzującego pod nazwą „Tiger” rozpoczęła firma FoodCare, a nie pan Dariusz Michalczewski. W ten sposób uzyskaliśmy ochronę prawną dla zastosowanego przez siebie oznaczenia - twierdzi Karolina Waligóra z FoodCare.

Energetyki za 800 mln zł

W sądowym sporze między byłym pięściarzem a biznesmenem na razie przewaga jest po stronie Michalczewskiego. W ubiegłym roku sąd nakazał firmie FoodCare wpłatę 15 mln zł na konto fundacji boksera.

W biznesie triumfy święci jednak Włodarski. Na puszkach jego energetyków widnieje teraz twarz Mike’a Tysona, amerykańskiego mistrza boksu w wadze ciężkiej. Wartość rynku napojów energetycznych w Polsce wynosi obecnie ponad 800 mln zł. Marką mającą największy wpływ na tak dynamiczny rozwój kategorii jest Black Energy Drink firmy FoodCare.

KARUZELA Z „TYGRYSEM”

Grudzień 2010 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zakazuje produkcji napoju przez FoodCare. Gotowe produkty zajmuje komornik. Po zażaleniu sąd zmienia decyzję, FoodCare wznawia produkcję.

Styczeń 2011 r. Sąd Okręgowy w Krakowie zakazuje produkcji „Tigera” spółce FoodCare. Sąd Okręgowy w Gdańsku zakazuje produkcji „Tigera” spółce Maspex.

Luty 2011 r. Sąd zakazuje Food Care produkcji „Tigera”. Produkować go może jedynie Maspex.

Listopad 2014 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazuje firmie FoodCare zapłatę 15 mln zł odszkodowania fundacji Michalczewskiego.

Październik 2015 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymuje zakaz produkcji, sprzedaży i reklamy napojów energetycznych z oznaczeniem „Tiger” przez spółkę z Zabierzowa. Sąd wstrzymuje jednak wyrok do czasu decyzji Urzędu Patentowego w sprawie znaku „Tiger”.

(BAN)
marcin.banasik@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aaa

Tiger to zwyle angielskie slowo i to ze ktos ma taki pseudonim nie daje mu wyłacznosci na niego. Co innego gdyby foodcare chciał dalej na opakowaniu umieszczać wizerunek Michalczewskiego.

Dodaj ogłoszenie