Lęk przed małżeństwem i ojcostwem

SZEL
Udostępnij:
Kiedy młody mężczyzna wywodzi się z rodziny skonfliktowanej lub rozbitej, jego przyszłe ojcostwo od samego początku zostaje w jakiś sposób zranione. Wyraża się to przede wszystkim w jego lękach przed wzięciem odpowiedzialności za rodzinę i za dzieci.

Fot. Ingimage

Obawiając się - często nieświadomie - aby nie ranić innych i samemu nie zostać zranionym, nie angażuje się głębiej w relacje, szczególnie w relacje z kobietą. Pozostaje na powierzchni. Dla mężczyzny, który potrafi znieść życie tylko wtedy, gdy może pozostać na powierzchni siebie samego, jest czymś naturalnym, żeby innym zaoferować jedynie tą powierzchnią. (...) Nie trzeba się wówczas angażować. Natomiast małżeństwo zamyka drzwi. Twoja egzystencja ograniczona zostaje do wąskiej przestrzeni, w której bezustannie musisz się ujawniać - a zatem jesteś zmuszony, żeby wciąż zaglądać w głąb siebie, sondować własne dno. Kiedy drzwi są otwarte, na ma żadnego problemu: możesz zawsze uciec. Możesz unikać niechcianych konfrontacji, czy to z sobą czy to z kimś innym, po prostu odchodząc.

W tej trudnej dla siebie sytuacji część mężczyzn przedłuża kawalerską samotność w nieskończoność; inni natomiast, tworząc z kobietą nieformalny związek i współżyjąc z nią, nie chcą jednak zdecydować się na zawarcie związku małżeńskiego i na posiadanie dzieci. Coraz częściej zdarza się też, iż młodzi wspólnie mieszkają, prowadzą gospodarstwo domowe, rodzą i wychowują dzieci, ale nie zawierają formalnego małżeństwa, choć nie ma ku temu obiektywnych przeszkód. Nierzadko są to osoby, które deklarują się jako wierzące. Jeżeli nawet stanowią zgodną parę, nie chcą deklarować się jako małżeństwo wobec państwa i Kościoła. W ten sposób chcą się zabezpieczyć na wszelki wypadek. W razie konfliktów lub gdy sami osądzą, że ich miłość ulega wyczerpaniu, mogą się rozejść bez żadnego problemu.

W niektórych podręcznikach psychologii na określenie związku kobiety i mężczyzny, obok tradycyjnego określenia „małżeństwo", używa się zamiennie także pojęcia „kohabitacja" - wspólne zamieszkanie. Ta forma współżycia mężczyzny i kobiety od prawie dwudziestu lat jest coraz bardziej popularna w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Północnej i Zachodniej. Także w Polsce coraz częściej zdarzają się przypadki kohabitacji.

Od końca lat sześćdziesiątych - pisze Hermann Bullinger* - coraz częściej kwestionowano instytucją małżeństwa i rodziny. Ślub stał się w pewnych środowiskach niepopularny. Jeszcze bardziej osłabiło to pozycję ojca. Prawa ojca do dziecka w związku nieformalnym są minimalne - wyłączne prawo do opieki posiada matka. Tym samym kiedyś tak wpływowi ojcowie zostali w takich związkach ostatecznie pozbawieni wszelkiej władzy. W ten sposób władza przeszła w zasadzie w race kobiet. Tymczasowość, na jaką narażają się nawzajem mężczyzna i kobieta, którzy tylko mieszkają razem, negatywnie oddziałuje także na dzieci. Uwidacznia się to przede wszystkim w braku poczucia bezpieczeństwa, niepewności, osobistym zagubieniu.

 Przezwyciężenie kryzysu ojcostwa wymaga zrozumienia i uwzględnienia wszystkich przyczyn wpływających na kryzys małżeństwa i rodziny. Problem ojcostwa może być rozwiązany tylko kompleksowo i wspólnym wysiłkiem tak mężczyzn, jak i kobiet.

 * Hermann Bullinger - niemiecki psycholog i doradca rodzinny

 Józef Augustyn SJ

Źródło: Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe - Józef Augustyn SJ

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie