Łęki. Cokolwiek to jest, nigdy nie powinno trafić do rzeki i powinno jak najszybciej zostać usunięte. Teraz WIOŚ zabiera głos [ZDJĘCIA]

Monika PawłowskaZaktualizowano 
Śmierdzącą zawiesinę, wyglądającą jak fekalia, w Sole w Łękach zauważyli wędkarze niedaleko miejsca, gdzie wypuszczana jest woda z oczyszczalni ścieków. Zaalarmowali odpowiednie służby. Te twierdzą, że nie ma powodów do niepokoju. Również prezes kęckich wodociągów uspokaja, że to naturalne zjawisko. Zbagatelizowano sprawę.

Szymon Tobiasz z Bielan jest zapalonym wędkarzem. Wielokrotnie z kolegą łowili w tym miejscu ryby. W minioną sobotę nie zarzucili wędek. Zamiast tego wyjęli telefony i zaczęli dzwonić.

Widać i do tego czuć

Pan Szymon zna rzekę „jak własną kieszeń”. Zakole Soły w Łękach zwykle jest idealnym miejscem do połowów, ale nie w ostatnich dniach.
- Zawsze był tu specyficzny zapach, bo blisko jest oczyszczalnia ścieków. Jakieś 50 metrów dalej jest wylot z niej - mówi Szymon Tobiasz. Jednak to co zobaczył w sobotę przeraziło go. - Szkoda, że kamera i aparat nie mogą zarejestrować zapachu, bo to tylko spotęgowałoby przekaz. Jakaś masakra. Widać gołym okiem, że ta zawiesina na rzece to pieniące się fekalia - dodaje wędkarz i czeka na wyniki badań. Może się nie doczekać.

Zanim na miejsce wskazane przez pana Szymona dojechała policja, pojawili się strażacy, którzy przy użyciu specjalistycznego sprzętu sprawdzili czy nie jest to żrąca substancja. Nie była.
Nie udało nam się ustalić czy ktoś pobrał próbki wody i do którego laboratorium trafiły. Na pewno nie do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Oświęcimiu, bo ona nie wykonuje takich badań.

- To jest skandal - mówi Piotr Rymarowicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ziemi w Oświęcimiu. - To, że coś takiego pływa, świadczy o tym, że ta oczyszczalnia źle działa – dodaje.

Ekolodzy zamierzają wystąpić o raporty kęckiej oczyszczalni i powiadomić o zdarzeniu Wojewódzką Inspekcję Ochrony Środowiska w Krakowie.

Zdaniem hydrologa Marka Sołtysiaka ze Stowarzyszenia Hydrogeologów Polskich, sprawy nie należy bagatelizować.
- Trudno mi jest na podstawie zdjęcia jednoznacznie określić czym są pływające na powierzchni wody obiekty, jednak nie można wykluczyć, że są to faktycznie fekalia - mówi dr inż. Marek Sołtysiak, wykładowca na Uniwersytecie Śląskim. - Cokolwiek by to było, nie widziałem czegoś podobnego w czystych rzekach. To coś absolutnie nie powinno tam trafić. Jeżeli te obiekty pochodzą z oczyszczalni, to musiało dojść tam do awarii – dodaje.

Wszystko pod kontrolą

Sławomir Drewniany, prezes Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Kętach, uspokaja.
- Do odbiornika, jakim jest rzeka Soła, z oczyszczalni odprowadzane są ścieki oczyszczone, a nie fekalia. Natomiast w tym przypadku ścieki oczyszczone zawierały zwiększoną zawartość zawiesiny - przekonuje Sławomir Drewniany.

Jak tłumaczy, z uwagi na bardzo duży wzrost zużycia wody, a co za tym idzie zwiększoną ilość ścieków w okresie świątecznym, nastąpiło chwilowe przeciążenie oczyszczalni. - Spółka jest na etapie analizowania danych, które pozwolą podjąć działania zapobiegające takim sytuacjom w przyszłości - deklaruje prezes Drewniany.

W Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Oświęcimiu, które ma ujęcie wody na Sole uspokajają, że zagrożenia dla oświęcimian nie ma.
- Woda badana jest na bieżąco - mówi Andrzej Janus z oświęcimskich wodociągów.#- Nim woda trafi do kranów, musi przejść przez dreny filtrów na złożu żwirowym - dodaje.
Szymon Tobiasz nad Sołę poszedł też we wtorek. Sytuacja wyglądała podobnie.

Woda wspólnym dobrem

Hydrolog dr inż. Marek Sołtysiak przypomina, iż wody są dobrem wspólnym. Wszyscy z nich korzystamy, dlatego też wszyscy powinniśmy się o nie troszczyć.

Ochrona wód jest naszym obowiązkiem zarówno moralnym, jak również i prawnym. Wynika to m.in. z Ramowej Dyrektywy Wodnej, która nakłada obowiązek zapewnienia osiągnięcia dobrego stanu wód powierzchniowych i podziemnych oraz obowiązek zapobiegania pogorszeniu się stanu wód. Ta sama dyrektywa odwołuje się do zasady „zanieczyszczający płaci”. Kiedy dojdzie do zanieczyszczenia, powinny zacząć działać kompetentne służby, których zadaniem jest egzekwowanie prawa i zapewnienie bezpieczeństwa użytkownikom wód, w tym konsumentom. Nie możemy również zapominać o odpowiedzialności za ekosystemy zależne od wód.

Już po publikacji tekstu, otrzymaliśmy odpowiedź od Magdaleny Gali, rzecznik prasowej WIOŚ w Kraków.

Zdjęcia potwierdzają wystąpienie sytuacji awaryjnej na oczyszczalni ścieków w Łękach. Przedmiotowa sytuacja miała miejsce 20 kwietnia 2019 r. W dniu zdarzenia WIOŚ w Krakowie nie został poinformowany przez żadne służby, osoby fizyczne oraz użytkownika instalacji. W związku z powyższym WIOŚ nie podejmował działań w przedmiotowej sprawie. Do tut. Inspektoratu
informacja o awarii wpłynęła dopiero 23 kwietnia (po zdarzeniu) od użytkownika instalacji. Sytuacja awaryjna spowodowana była problemami z automatyką na instalacji oraz przeciążeniem hydraulicznym instalacji, które spowodowało wypłukanie osadu / zawiesiny. Od dnia 23 kwietnia do 25 kwietnia, do WIOŚ w Krakowie nie docierają żadne sygnały, które świadczyłyby, że sytuacja trwa nadal i ma charakter stały. Należy uznać, że zdarzenie miało charakter jednorazowy i incydentalny. Do WIOŚ w Krakowie nie wpływały wcześniej informacje sugerujące wadliwą pracę
oczyszczalni, które wskazywałyby na ciągły, długookresowy charakter problemu.

Po naszej interwencji sprawą zainteresowało się również Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Oświęcimiu.
Dziękuję za zgłoszenie problemu do PCZK – informuje Jolanta Kruczała-Chodorowicz. - Zgłoszenie zostało przekazane do właściwego organu kontrolnego czyli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. Poinformowano również Nadzór Wodny w Kętach. Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego nie ma uprawnień ani możliwości przeprowadzania kontroli. W myśl ustawy o zarządzaniu kryzysowym zadaniem PCZK jest między innymi zapewnienie przepływu informacji na potrzeby zarządzania kryzysowego. To zadanie dyżurny zrealizował przekazując Pani zgłoszenie do właściwego organu.

WIDEO: Barometr Bartusia. Czy coś grozi firmom z Małopolski?

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Łęki. Cokolwiek to jest, nigdy nie powinno trafić do rzeki i powinno jak najszybciej zostać usunięte. Teraz WIOŚ zabiera głos [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3