Leśni złodzieje

syp
Udostępnij:
W pięciu stwierdzonych w tym roku przypadkach udało się ustalić sprawców kradzieży i sprawy są w sądzie. Grozi im za to kara pozbawienia wolności, grzywny i nawiązka w wysokości dwukrotnej wartości skradzionego drewna. - Uważam, że przyczyną coraz rzadszych kradzieży drewna użytkowego są częste kontrole prowadzone przez nas w tartakach, gdzie sprawdzamy, czy przywiezione pnie maję oznaczenia legalności. Poza tym, jeśli ktoś buduje dom, to chce mieć rachunek za zakupione drewno, gdyż może sobie to odpisać od podatku. Mamy jednak podejrzenia, że część kradzionego drewna trafia do małych firm produkujących europalety - uważa Jan Górecki, komendant posterunku Straży Leśnej olkuskiego Nadleśnictwa.

W powiecie olkuskim

   Od początku roku straż leśna i pracownicy olkuskiego nadleśnictwa wykryli 27 przypadków kradzieży drewna. To więcej niż w całym ubiegłym roku, kiedy stwierdzono 22 kradzieże. O ile dawniej łupem złodziei padało najczęściej drewno użytkowe, teraz przypadki kradzieży dotyczą głównie drewna opałowego.
   Większość przypadków kradzieży ma miejsce w leśnictwie Rabsztyn, obejmującym lasy wokół Olkusza oraz w okolicach Gorenic i Poręby w gminie Wolbrom. Sprawcami są najczęściej mieszkańcy okolicznych wsi.
   Kuriozalna była sprawa kradzieży drewna dokonanej w ubiegłym roku przez strażaków OSP z jednej z podwolbromskich wsi. Sprawa trafiła do olkuskiej prokuratury, która ją umorzyła ze względu na niewykrycie sprawców. Czasami sprawcami kradzieży są prywatni właściciele samochodów ciężarowych z okolic Miechowa, czy Kielc, którzy wracając nocą bez ładunku z giełd Śląska i Zagłębia, zatrzymują się w kompleksach leśnych, przez które przebiegają drogi i kradną ułożone w sterty drewno. - W takich przypadkach trudno jest wykryć sprawcę. Skradzione drewno szybko opuszcza nasz teren. Sporo jednak pomogły kontrole samochodów prowadzone wraz z policją - przyznaje komendant Górecki. Różna jest wielkość szkód, od kilkuset złotych do kilku tysięcy, jak w przypadku kradzieży drewna z lasów pod Kluczami, gdzie cztery lata temu łupem złodziei padło 34 m. sześć. drewna wartości ponad 5,5 tys. zł. Od początku tego roku łupem złodziei padło 15 m. sześć. drewna wartości 3300 zł. To niewiele, gdyż większość stanowiło drewno opałowe, a nie droższe użytkowe. Choć na to drugie też nie brak amatorów. Niedawno trafiła do sądu sprawa mieszkańca Zawiercia, który wjeżdżał do lasu swoim polonezem z wymontowanymi tylnymi siedzeniami i kradł bukowe pnie. - Chodziliśmy za nim prawie rok. Był tak bezczelny, że kradł nawet w Zaduszki. W końcu go złapaliśmy - opowiada komendant Górecki. Osobnym zjawiskiem jest kradzież drewna z lasów niepaństwowych. W takich sytuacjach straż leśna, jeśli zauważy przypadki kradzieży, sporządza dokumentację fotograficzną i przekazuje administratorom lasów. W olkuskim nadleśnictwie pracuje pięciu strażników leśnych, którzy mają pilnować 18 tys. hektarów lasów.
(syp)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie