Lider nie zachwyca, ale nie oddaje pola

BK
Udostępnij:
Jałowiec na wiosnę gra "w kratkę". Ma dobre i słabsze momenty. Nie przeszkadza mu to jednak w utrzymaniu pozycji lidera wadowickiej ligi okręgowej. Trener Bogusław Jamróz ma przy tym nadzieję, że w dwóch nadchodzących meczach jego zespół pokaże co najmniej formę z jesieni, gdy kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa.

Jan Pietrusa (w środku) i Piotr Bachorczyk (z lewej) tym razem nie mogli wesprzeć kolegów na boisku, ale ciężar strzelania goli wzięli na swoje barki inni piłkarze. Fot. Jerzy Zaborski

VI LIGA PIŁKARSKA. W Stryszawie liczą, że odzyskają punkty za walkower przed meczem wiosny z Iskrą Klecza Dolna

Dla stryszawian najbliższe dwa mecze będą rzeczywiście przysłowiową próbą ognia. Jutro czeka ich spotkanie z najlepszym zespołem wiosny Jubilatem, który będzie chciał wziąć rewanż za porażkę jesienią w Stryszawie. Tydzień później z kolei w meczu rundy wiosennej podejmuje Iskrę Klecza Dolna. Trener Jamróz nie przypuszcza, aby to było rozstrzygające spotkanie w walce o awans, ale na pewno będzie ważne. - Klecza nie lubi dużych boisk i postaramy się to wykorzystać. Wcześniej jednak czeka nas spotkanie z Izdebnikiem, który jest groźny szczególnie na własnym boisku. Koniecznie jednak musimy zagrać lepiej, niż to było w dotychczasowych spotkaniach - uważa szkoleniowiec Jałowca.

Do tej pory w rundzie wiosennej drużyna ze Stryszawy nie zachwyca, co nie przeszkadza jej w zdobywaniu punktów i utrzymaniu pozycji lidera. Podobnie było w minionej kolejce z Promieniem Przeginia (3-2), w której znacznie niżej notowany przeciwnik dwukrotnie obejmował prowadzenie. Promień zaskoczył stryszawian otwartą grą na początku, bo zwykle goście przyjeżdżają do Stryszawy murować bramkę. - Chyba rzeczywiście nie wyszliśmy na boisku odpowiednio skoncentrowani, co rywale skrzętnie wykorzystali. Na odpowiedź nie potrzebowaliśmy zbyt wiele czasu, ale inna sprawa, że z naszą skutecznością w tym spotkaniu również nie było najlepiej - przyznaje trener Jamróz.

Chwilę po zdobyciu gola przez gości wyrównał Bartomiej Goryl, wykorzystując podanie Grzegorza Jodłowca. Ledwie minął kwadrans gry, a gospodarze dali się ponownie zaskoczyć. W tym przypadku ró wnież nie potrzebowali zbyt wiele czasu na odpowiedź za sprawą Tomasza Świerkosza, a jeszcze przed przerwą objęli prowadzenie po strzale Grzegorza Korczaka. W tej części Jałowiec mógł właściwie rozstrzygnąć losy meczu, gdyby wykorzystał jeszcze przynajmniej jedną czy dwie okazje z kilku, jakie sobie stworzył. Podobnie było zresztą po zmianie stron. - Mogliśmy to spotkanie wygrać 10-2 i równie dobrze zremisować 3-3, bo w końcówce bliscy zdobycia bramki był przeciwnik. Na pewno przed nadchodzącymi meczami musimy poprawić skuteczność, bo trudno się spodziewać, że będziemy mieć aż tyle dogodnych sytuacji - twierdzi szkoleniowiec Jałowca, który ma również nadzieję, że będzie dysponował pełniejszą kadrą.

Przeciwko Promieniowi nie mogli zagrać: Krzysztof Jodłowiec, Jan Pietrusa i Piotr Bachorczyk. W Stryszawie liczą ponadto, że przed meczem z Iskrą wyjaśni się również sprawa walkowera, jakim zostali ukarani za grę nieuprawnionego zawodnika w spotkaniu z Kalwarianką. Są przekonani, że decyzja będzie dla nich korzystna.

(BK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie