Lider strącony z fotela

GM
Orzeł Ryczów - Leskowiec Rzyki 3-0 (0-0)

KLasa a, wadowice

Orzeł Ryczów - Leskowiec Rzyki 3-0 (0-0)

1-0 Kusior karny 55, 2-0 Suślik 65, 3-0 Szydłowski 85.

Sędziował: Idzi Kucharczyk z Olkusza. Widzów 200. Czerwona kartka: S. Zieliński (80 min) - za dwie żółte. Żółte kartki: A. Kubarek - S. Zieliński 2.

Orzeł: Starowicz - M. Gawęda, Srokosz, Maj, Mozgała - Suślik, Kusior, Kukuła, P. Kubarek - A. Kubarek (68 Kotula), Szydłowski.

Leskowiec: Madej - Łysoń, Gibas, S. Zieliński, Kowala - Grzesik, Młynarczyk, Cibor, Młocek - Mieszczak, Bizoń.

   Do składu Leskowca powróciło trzech zawodników, którzy pauzowali w poprzednim meczu, ale - choć teoretycznie lider był mocniejszy - zagrał słabiej, odnosząc druzgocącą porażkę z zespołem, który broni się przed spadkiem. To może mieć fatalne dla rzyczan konsekwencje, gdyż na dwie kolejki przed końcem sezonu zostali strąceni z fotelu lidera.
   - Z zespołami, które bronią się przed spadkiem gra się najgorzej - tłumaczyli po meczu piłkarze ekslidera.
   Gospodarze mieli świetne humory, bo zwycięstwo pozostawia im jeszcze szanse na utrzymanie - Będziemy walczyć do końca, choć będzie ciężko. To zwycięstwo powinno dodać chłopakom wiary - komentowali miejscowi kibice.
   Już do przerwy zanosiło się na sensację, gdyż niespodziewanie momentami lekką przewagę posiadali gospodarze. Suślik i Kusior mieli "setki", ale ten pierwszy nie potrafił z bliska strzelić w światło bramki, a drugi przymierzył z bramkarza Madeja. Golkiper Leskowca miał w pierwszej połowie sporo pracy, w przeciwieństwie do Starowicza, który niemal cały czas był bezrobotny.
   Przełomowa dla losów tego meczu była 55 min, kiedy jeden z piłkarzy Leskowca dotknął piłkę ręką w granicach własnego pola karnego i sędzia wskazała na "11". Karnego bez problemu wykorzystał Kusior.
   Strata bramki zupełnie podcięła rzyczonom skrzydła. Choć starali się szybko odrobić straty, podobnie jak w kilku poprzednich meczach mieli problemy ze skutecznością. W 65 zostali skontrowani, Suślika nie upilnowali obrońcy i było 2-0 dla Orła. Końcówkę Leskowiec rozegrał w osłabieniu, po czerwonej kartce dla S. Zielińskiego. W 85 min Szydłowski dołożył jeszcze jedną bramkę.
(GM)

Churaaaaaaa!!!!

Watra Zawoja - Znicz Sułkowice 1-2 (0-2)

0-1 Rusinek 2, 0-1 S. Wojewodzic 40, 1-2 Hutniczak 67.

Czerwone kartki: M. Bartyzel (2 min)- za faul, Kuczek (76 min) - dwie żółte. Żółte kartki: Kuczek 2 - S. Wojewodzic. Widzów 200.

Watra: R. Kudzia - M. Bartyzel, Basiura, J. Bartyzel, Makos - Głuc, Kuczek, Zajda (55 Ficek), Franczak (80 Fujak) - Hutniczak, Mateja.

Znicz: P. Wojewodzic - Książek, Socała, Rusinek, Łysoń - M. Chmiel (70 Babiński), Jarosz, D. Chmiel, Chowaniec - S. Wojewodzic, Kiszczak.

   Tytułowy okrzyk oraz inne radosne przyśpiewki wznosili piłkarze z Sułkowic, po tym jak chwilę po końcowym gwizdku dowiedzieli się, że ponownie objęli fotel lidera. - Teraz już go nie oddamy - zapowiadał trener Krzysztof Wądrzyk.
   Mecz rozpoczął się znakomicie dla sułkowiczan. W 2 min wychodzący na czystą pozycję S. Wojewodzic został podcięty od tyłu przez M. Bartyzela. Sędzia pokazał obrońcy Watry "czerwień" i podyktował rzut wolny, tuż za linią pola karnego. Do piłki podszedł obrońca Rusinek, który niczym pierwszoligowy snajper posłał piłkę w samo "okienko" bramki Zawoi.
   W 5 min straty mogli odrobić gospodarze, ale P. Wojewodzic obronił rzut karny wykonany przez Hutniczaka.
   Kolejne minuty upłynęły pod znakiem dominacji sułkowczan. S. Wojewodzic i Chowaniec ostemplowali słupki, a D. Chmiel poprzeczkę. W końcu w 40 min błąd popełnił Głuc, który usiłował podawać do swojego bramkarza, ale uprzedził go S. Wojewodzic i przelobował golkipera Watry.
   Druga odsłona była nieco bardziej wyrównana, choć statystycznie goście częściej stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Niekiedy długo nie schodzili z ich połowy. W końcu w 67 min zostali skontrowani i Hutniczak zrehabilitował się za zmarnowanego karnego z 5 min, posyłając piłkę pod porzeczkę.
(GM)

Teoretycznie możliwe

Dąb Paszkówka - Astra Spytkowice 2-1 (1-1)

1-0 K. Feluś 32, 1-1 Maślona 39, 2-1 Smajek 51.

Żółte kartka: Feluś. Widzów 200.

Dąb: Zielnik - Sałaciak, Galos, Warmuz, G. Feluś - Wilk, Gacek, Błachut, K. Feluś - Smajek, Morek.

Astra: K. Szarek - Kuciel, H. Szarek, Witkowski, Stokłosa - Mazur, Szewczyk, Księżopolski (65 Skwarczyński), Warzecha - Maślona (60 Szymocha), Kowalski.

   Prysnęły wczoraj marzenia kibiców i działaczy Astry na to, że ich zespół w przyszłym sezonie będzie biegał po piątoligowych boiskach. Bo choć do rozegrania pozostały jeszcze dwie serie spotkań po wczorajszej porażce nierealne jest (choć teoretycznie możliwe), że zespół awansuje. - Cóż, nie udało się. Spróbujemy za rok. Ten sezon już jest sukcesem. Zakładaliśmy walkę o utrzymanie, tymczasem do końca walczyliśmy o awans. Przez to nadzieje wszystkich w Spytkowicach zostały rozbudzone - mówili mocno zdenerwowani działacze Astry.
   Tak samo, jak spytkowiczanie posiadają jeszcze matematyczne szanse na awans, tak samo statystycznie mieli wczoraj więcej sytuacji pod bramką przeciwnika. Jednak to gospodarze zagrali skuteczniej. Gola na wagę kompletu punktów zdobył dla nich zaraz na początku II połowy Damian Smajek.
(GM)

Bramki z kontry

Relaks Wysoka - Leńczanka Leńcze 3-0 (1-0)

1-0 Klimasara 30, 2-0 Klimasara 49, 3-0 Jacek Sarapata 70.

Żółta kartka: Gałuszka. Widzów 200.

Relaks: Płatek (80 Jeziorski) - Hyla, Żak, Wróbel, Fijołek - Pyrek, Nicieja, Jacek Sarapata, Grzywa - Klimasara, Gałuszka (73 Tokarz).

Leńczanka: Tyrpa - Oleś, R. Gębala, Radwan, Marszałek - Dudek, Maliszewski (80 Sz. Gębala), S. Gębala, Mróz - Brózda, Pakos.

   Pod względem umiejętności piłkarskich lepiej prezentowała się Leńczanka, której piłkarze dłużej rozgrywali piłkę, mozolnie konstruowali akcje, ale większość z nich miała swój finał przed polem karny Relaksu. Warto odnotować jedynie strzał w 5 min z 5 metrów, ale Płatek stanął na wysokości zadania.
   Gospodarze zagrali z kontry i to przyniosło im powodzenie. Bohaterem w ich szeregach został Klimasara, który w I połowie dwukrotnie pokonał bramkarza Leńczanki i miał jeszcze jedną okazję, ale tym razem golkiper nie dał się zaskoczyć. Mimo to w II połowie jeszcze raz wyjmował piłkę z siatki, tym razem po strzale Jacka Sarapaty.
   W końcówce gospodarze byli już tak pewni końcowego zwycięstwa, że doszło do zmiany w bramce. Płatka zastąpił Jeziorski, który już dawano nie miał okazji bronić w A Klasie. Przez 10 min złapał dwa strzały zza pola karnego.
(GM)

Piłkarski kompromis

Borowik Bachowice - Lachy Lachowice 1-1 (0-0)

0-1 M. Kachel 60, 1-1 A. Stańczyk 70.

Sędziował: Marek Brańka II. Żółta kartka: M. Chorąży. Widzów 100.

Borowik: Górecki - Witkowski, Banaś, Mikoś, P. Stańczyk - Osiński, Barcik, A. Stańczyk, Warzecha - Galus, Kajfasz.

Lachy: Mazur - Skrzypek, Bania, A. Kachel, S. Chorąży - Pacyga, M. Chorąży, Knapczyk, Puda - Lasik, M. Kachel (70 Sumera).

   W meczu dwóch ciągle broniących się przed spadkiem zespołów doszło do piłkarskiego kompromisu, który nikogo nie urządza, choć poprawia sytuację obu zespołów w tabeli. Bardziej zadowolenie byli lachowiczanie, którzy bo to już ich 7 punkt wywalczony w ciągu zaledwie tygodnia (w środę grali mecz zaległy). We wczorajszym spotkaniu zrobili nieco lepsze wrażenie, mieli więcej sytuacji. Do 70 min po "telewizyjnej" bramce M. Kachla (strzał z 30 metrów) prowadzili 1-0, ale A. Stańczyk zdołał doprowadzić do wyrównania. Później wynik nie uległ już zmianie.
(GM)

Łatwo

Izdebnik - Chocznia

3-0 (2-0)

1-0 I. Ziaja 30, 2-0 J. Łabędź 38, 3-0 I. Ziaja 85.

Sędziował Kazimierz Targosz z Przytkowic. Widzów 150.

Jubilat: Nawara - Rączkiewicz, Piątkowski (50 D. Ziaja), Matuła, Mikołajek - J. Łabędź, S. Szczurek (80 Kowalski), Jaworski (80 Gołąb), I. Ziaja - Mazurkiewicz, M. Łabędź.

Olimpia: Zając - Niedziółka, Rusinek, Nowak, Hałat - Kapela, M. Piekiełko, Jaskółka, Miarka - Woźniak, Pękala.

   W 10 rozegranych na wiosnę spotkań piłkarze Jubilata zainkasowali zaledwie 7 punktów, ale wczoraj bez problemu udało im się pokonać wyżej notowaną Olimpię, dzięki czemu przedłużyli sobie szanse na utrzymanie w A Klasie.
   Piłkarze z Choczni, którzy już dawno zapewnili sobie ligowy byt, zagrali wczoraj na luzie. Nawet zbyt bardzo. Do przerwy przegrywali już dwoma bramkami, po strzałach I. Ziai oraz J. Łabędzia. Mogło być więcej goli, ale Łabędź zaliczył uderzenie w poprzeczkę. Po zmianie stron goście nie podjęli już walki, a I. Ziaja "sprezentował" im jeszcze trzecią bramkę.
(GM)

W ostatni meczu: Jastrzębianka Jastrzębia - Wisła Łączany 2-2 (2-1), Kasierz 20, Kurowski 42 - Wiecheć 25, Rafał Wawro 75.

Zaległe spotkanie: Lachowice - Paszkówka 3-1 (2-1).

1. Sułkowice 24 45 36-21

2. Rzyki 24 44 40-29

3. Spytkowice 24 41 38-20

4. Chocznia 24 37 44-32

5. Leńcze 24 36 35-33

6. Wysoka 24 36 35-36

7. Paszkówka 24 35 43-39

8. Bachowice 24 30 39-34

9. Łączany 24 30 40-40

10. Lachowice 24 30 30-39

11. Izdebnik 24 28 41-51

12. Ryczów 24 28 30-40

13. Zawoja 24 23 33-42

14. Jastrzębia 24 19 27-53

(GM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie