liga mistrzów

FIL
Bramki: van Nistelrooy 20 i 70 karny, Raul 27 i 61, Reyes 45+1 - Milewski 47. Czerwona kartka: Szowkowski (Dynamo) 68.

Grupa E: Dwie bramki Van Nistelrooya i Raula

Królewska kanonada

Real Madryt - Dynamo Kijów 5-1 (3-0)

Trenera gospodarzy Capello martwiły przed meczem kłopoty kadrowe: na kilka miesięcy z powodu zerwania wiązadeł kolana z drużyny ubył Cicinho, nie w pełni sił był Salgado, Beckham nabawił się zapalenia migdałków, a van Nistelrooy we wtorek nad ranem... asystował przy porodzie córki (po opuszczeniu szpitala wznowił jednak zajęcia i wczoraj zagrał). W miejsce tego ostatniego Capello powołał do składu Ronaldo. Kłopoty kadrowe miało też Dynamo. Z powodu urazów nie mogli zagrać Rebrow (biodro) i Rotan (kostka).
Prowadzenie dla Realu uzyskał van Nistelrooy, który wykorzystał niepewną interwencje Szowkowskiego po strzale Roberto Carlosa. Wkrótce potem po centrze Reyesa wynik głową podwyższył Raul. Był to jego 52. gol w LM, pod tym względem jest absolutnym rekordzistą. Choć w pierwszej połowie kijowanie byli dłużej przy piłce, nie potrafili tego wykorzystać. Tymczasem Real tuż przed przerwą znowu zdobył gola. Diarra zagrał do Reyesa, który natychmiast celnie strzelił z 16 metrów.
Tuż po zmianie stron bramkę uzyskali goście. Po dalekim strzale Casillas niepewnie interweniował i piłkę dobił Milewski. Mecz stał się jeszcze ciekawszy, akcja goniła akcję. Po katastrofalnym błędzie jednego z obrońców Dynama piłkę przejął Raul, minął bramkarza i posłał piłkę do pustej bramki. Potem na polu karnym Szowkowskij sfaulował van Nistelrooya i otrzymał czerwoną kartkę. "11" wykorzystał sam poszkodowany (w bramce stał Rybka). W 71 min kibice owacją na stojąco pożegnali van Nistelrooya, którego zmienił Ronaldo.

Steaua Bukareszt - Olympique Lyon 0-3 (0-1)

Bramki: Fred 43, Tiago 55, Benzema 90.
Obie drużyny rozpoczęły tegoroczne zmagania w Lidze Mistrzów od zwycięstwa. Mistrz Rumunii po wygranej w Kijowie aż 4-1 liczył na kolejny sukces, mimo absencji czołowego gracza Radoi oraz kłopotów zdrowotnych Paraschiva i Iacoba. We wcześniejszych 4 meczach z francuskimi drużynami Steaua zdobyła komplet punktów. Olympique po pokonaniu u siebie Realu Madryt 2-0 także był pełen optymizmu, tym bardziej że w lidze spisują się świetnie (6 zwycięstw i 1 remis) i jak na razie konsekwentnie dążą do szóstego z rzędu mistrzostwa Francji.
Losy spotkania praktycznie rozstrzygnęły się tuż przed przerwą i niedługo po przerwie. Najpierw prowadzenie dla gości uzyskał Fred, a później wynik podwyższył Tiago. Gospodarzy "dobił" tuż przed końcem spotkania Benzema.

  1. Lyon
    2
    6
    5-0

  2. Real
    2
    3
    5-3

  3. Steaua
    2
    3
    4-4

  4. Dynamo
    2
    0
    2-9

(FIL)

Grupa G: "Czerwony" Lauth \* Uczcili jubileusz Wengera

Przerwali złą passę

CSKA Moskwa - Hamburger SV 1-0 (0-0)

Bramka: Dudu 59. Czerwona**kartka: Lauth (HSV) 86.**
Gospodarze przerwali fatalną passę rosyjskich drużyn w potyczkach z niemieckimi ekipami w Lidze Mistrzów. Po 8 kolejnych porażkach rosyjska drużyna wreszcie odniosła zwycięstwo. Wcześniej drużyna CSKA nie zdobyła gola w 9 z 13 występów w LM. Ale... HSV wygrał tylko 1 z 7 wcześniej rozegranych meczów LM. W Moskwie musiał w dodatku grać bez ukaranego czerwoną kartką bramkarza Kirchsteina. Wczoraj zastąpił go Wachter. W 15 min nogami obronił strzał Olica. Moskwianie cały czas atakowali. Po centrach Carvalho najpierw z 6 metrów główkował obok słupka Olica, a potem z 7 metrów spudłował Dudu.
W drugiej połowie po zmianie stron obraz gry był podobny. Po niespełna kwadransie gry z rzutu rożnego zacentrował Carvalho i Dudu, który wyprzedził Sanogo, głową z 8 metrów ulokował piłkę w siatce. Stracony gol zmobilizował gości, ale nie potrafili odrobić strat. W końcówce meczu czerwoną kartkę za uderzenie łokciem Zhirkova otrzymał Lauth, który wszedł na boisko zaledwie 6 min wcześniej.

Arsenal Londyn - FC Porto 2-0 (1-0)

Bramki: Henry 38, Hleb 48.
"Kanonierzy" po raz pierwszy rozgrywali mecz LM na swym nowym obiekcie - Emirates Stadium. Nie tylko z tej przyczyny chcieli odnieść zwycięstwo. Także z uwagi na jubileusz trenera Wengera, który obchodzi 10-lecie swej pracy w Arsenalu. W 10 wcześniejszych meczach LM jego drużyna nie poniosła porażki, w 5 z nich nie straciła gola, nic więc dziwnego, że londyńscy fani czekali na kolejne punkty.
Jako pierwsi zaatakowali gospodarze (strzały van Persiego i Rosicky'ego obronił Helton), ale to goście byli bliżsi zdobycia gola: w 15 min Bruno Alves trafił w słupek. Ten ostatni 7 min potem po rzucie wolnym próbował strzelić przewrotką, ale nie trafił czysto piłki. Potem sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał van Persie. Co się jednak odwlecze... Po centrze Eboue celnie główkował Henry. Na początku drugiej połowy wynik podwyższył Hleb. Mimo kolejnych ataków gospodarzy goście nie dali się wyżej pokonać.

  1. Arsenal
    2
    6
    4-1

  2. CSKA Moskwa
    2
    4
    1-0

  3. FC Porto
    2
    1
    0-2

  4. Hamburger
    2
    0
    1-3

(FIL)

Grupa F: Debiut Żurawskiego, karny Millera

Udany rewanż "Diabłów"

Celtic Glasgow - FC Kopenhaga 1-0 (1-0)

Bramka: Miller 36 karny.
Celtic w 9 wcześniejszych meczach Ligi Mistrzów rozgrywanych w Glasgow przegrał tylko raz; w 6 nie stracił nawet gola. Za szkockim klubem przemawiała także statystyka jego pucharowych spotkań z duńskimi drużynami: aż 6 zwycięstw, 1 remis i tylko 1 porażka. Mistrz Danii grał osłabiony brakiem jednego z asów atutowych drużyny Gronkjaera (kontuzja pachwiny w meczu z Benfiką). Do składu wrócił natomiast pauzujący w Lizbonie za kartki Allbaeck.
W bramce gospodarzy całe spotkanie rozegrał Boruc. Swój debiut w Lidze Mistrzów zaliczył Żurawski. Grał on 73 min, ale niczym się nie wyróżnił.

Benfica Lizbona - Manchester United 0-1 (0-0)

Bramka: Saha 60.
To było szóste spotkanie obu drużyn w europejskich pucharach. Wcześniej MU wygrał 4-krotnie (w tym 4-1 w pamiętnym finale Pucharu Europy w 1968 roku), a raz zwyciężyła Benfica (przed niespełna rokiem w Lizbonie, co wyeliminowało MU z grupy LM). "Czerwone Diabły" chciały wczoraj przełamać fatalną serię w meczach wyjazdowych LM - ostatnich 8 meczów bez zwycięstwa (w 5 z nich bez zdobytego gola) i zrewanżować się za wspomnianą porażkę. Z kolei Benifca chciała podtrzymać dobrą passę na własnym boisku - bez porażki w ostatnich 4 meczach.
Wczoraj w ekipie MU zabrakło trzech graczy. Kontuzje leczą Silvestre (kostka), Giggs (ścięgno podkolanowe) i Park (kostka). W bramce gości zgodnie z oczekiwaniami grał van der Sar (Kuszczak był rezerwowym). Przez godzinę żadnej z drużyn nie udało się przeprowadzić skutecznej, zakończonej golem, akcji. Benfica, widząc, że MU jest do pokonania, grała coraz śmielej, ale w 60 min po indywidualnej akcji Sahy straciła gola. Napastnik gości oddał ładny strzał z linii pola karnego, piłka otarła się o nogę Andersona i wpadła do siatki. Mimo ataków gospodarzy wynik meczu już się nie zmienił.

  1. Manchester
    2
    6
    4-2

  2. Celtic
    2
    3
    3-3

  3. Benfica
    2
    1
    0-1

FC Kopenhaga
2
1
0-1

(FIL)

Grupa H: "Fiołki" nie zwiędły \* Popis Didy i Nesty

Podzielili się punktami

AEK Ateny - Anderlecht Bruksela 1-1 (1-1)

Bramki: Julio Cesar 28 -**Frutos 25.**
Ateńczycy nie potrafili odnieść zwycięstwa w 19 wcześniejszych meczach Ligi Mistrzów. Ba, w ostatnich 6 nie zdołali pokonać bramkarza rywali. Okazję do przełamania złej serii mieli wyjątkową, bowiem "Fiołki" na 24 wyjazdowe spotkania w Champions Leaque wygrali tylko... 2 (ponadto 18 razy przegrali i 4 razy zremisowali). Obie drużyny wczoraj po raz pierwszy spotkały się w tych rozgrywkach.
Gospodarze rzucili się do ataku, ale długo grali nieskutecznie. Defensorzy Anderlechtu radzili sobie z napastnikami AEK. Goście nie myśleli się tylko bronić i to oni objęli prowadzenie po strzale Frutosa. Cieszyli się nim jednak tylko 3 min, gdyż po akcji Julio Cesara - który już w 2 min zobaczył żółtą kartkę - ateńczycy doprowadzili do wyrównania.

Lille OSC - AC Milan 0-0

Faworytami spotkania byli o wiele bardziej doświadczeni w pucharowych rozgrywkach i mający zdecydowanie mocniejszy skład mediolańczycy. W ubiegłej edycji Ligi Mistrzów dotarli oni do półfinału, choć na wyjeździe zaliczyli tylko jedno zwycięstwo (w Stambule 4-0 z Fenerbahce). W ekipie Milanu zabrakło kontuzjowanego w ostatnim meczu ligowym Maldiniego, po wyleczeniu urazu wrócił do niej natomiast Gilardino.
Obie drużyny miały okazje do zdobycia goli, ale brakowało im skutecznego wykończenia akcji. Do przerwy gra była wyrównana. Gospodarze w pierwszym kwadransie mogli objąć prowadzenie, ale trzema świetnymi interwencjami popisał się Nesta. W końcówce tej części gry dwie dobre okazje mieli goście. Najpierw po podaniu Pirlo strzał Kaki obronił Sylva, a potem szansę na pokonanie bramkarza Lille miał Gilardino, ale strzelił niecelnie. Po przerwie zaatakował Milan. Do siatki trafili Seedrof i Gilardino, ale sędzia odgwizdał (wątpliwe) spalone. Potem goście mieli jeszcze kilka okazji do zdobycia gola; najlepszą zmarnował Seedorf. Także gospodarze byli bliscy uzyskania bramki, ale świetnie spisywał się Dida. Właśnie on i Nesta zasłużyli na najwyższe noty w mediolańskiej ekipie.

  1. Milan
    2
    4
    3-0

  2. Anderlecht
    2
    2
    2-2

  3. Lille
    2
    2
    1-1

  4. AEK Ateny
    2
    1
    1-4

(FIL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie