Likwidacja szkoły w Smardzowicach. Mieszkańcy bronią placówki wszystkimi siłami, szykują manifestację

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Rodzice dzieci ze Smardzowic podczas krótkiej rozmowy z premierem Mateuszem Morawieckim, który przed kilkoma dniami przejeżdżał przez Skałę
Rodzice dzieci ze Smardzowic podczas krótkiej rozmowy z premierem Mateuszem Morawieckim, który przed kilkoma dniami przejeżdżał przez Skałę Fot. Igor Domagalski
Udostępnij:
Władze gminy Skała zdecydowały, że zlikwidują Szkołę Podstawową w Smardzowicach. Taka decyzję poparło już większość radnych Komisji Oświaty Rady Miejskiej w Skale. Teraz uchwała przygotowana przez burmistrza i urzędników o zamiarze likwidacji ma być głosowana na sesji.

FLESZ - Kto ma szansę na lepszą pracę?

- Będziemy jej bronić. To najstarsza szkoła w gminie. Jest tu świetna atmosfera, dobre wyniki nauczania. Mogłoby tu chodzić więcej dzieci, ale się nie mieszczą, bo placówka jest mała i ciasna. Miała być rozbudowywana, jest pozwolenie na rozbudowę, którego ważność kończy się w 2021 r. Zamiast zabiegać o przyciągania dzieci do nas władze zniechęcają rodziców do posyłania u dzieci - mówi jedna z matek smardzowickich uczniów.

Marek Domagalski, radny ze Smardzowic wskazuje, że na Komisji Oświaty uchwałę przegłosowali radni z klubu burmistrza Krzysztofa Wójtowicza. - Mają większość w komisji i w całej Radzie Miejskiej, więc na sesji spodziewamy się takiego samego efektu głosowania. Robią to radni, którzy zapewniali nas przed referendum, że nie zamierzają zlikwidować żadnej ze szkół. Takie słowa padły na sesji przed kamerami, gdy cała rada wyraziła zgodę na szukanie oszczędności w arkuszach organizacyjnych szkół - mówi Domagalski.

W przygotowanej uchwale jest informacja o tym, że dzieci ze Smardzowic będą mogły kontynuować naukę w Szkole Podstawowej w Cianowicach. A tam też robi się ciasno. - Dojazd do Cianowic naszym dzieciom nie będzie przysługiwał, teraz chodzą na nogach, jeżdżą na hulajnogach lub rowerach. Posyłając dzieci do Cianowic sami musielibyśmy organizować im dojazd. Nie zgodzimy się na to. Musimy walczyć o szkołę w Smardzowicach, bo to wszystko co mamy. Poza szkołą nie mamy nic do stracenia - mówi Monika Żuchowicz z rady rodziców.

O interwencję w sprawie szkoły rodzice smardzowickich dzieci prosiły nawet premiera Matusza Morawieckiego, który w ubiegłym tygodniu był z krótką wizytą w Skale. O swoich kłopotach poinformowali wówczas także wojewodę Łukasza Kmitę. O pomoc chcą prosić też Kuratorium Oświaty.

W placówce oświatowej w Smardzowicach jest 102 dzieci, w tym 67 w podstawówce, a reszta to przedszkole i zerówka. Zakusy na tę szkołę były już z końcem ubiegłego roku. Tak wynikało z zamówionego przez gminę audytu oświatowego. Propozycji oszczędności było kilka, wśród nich wyliczenia ile gmina oszczędzi likwidując tę placówkę. Burmistrz Krzysztof Wójtowicz twierdził wtedy, że nie planuje likwidować szkoły. - Ktoś, kto państwu powiedział o likwidacji, to zły człowiek - mówił burmistrz do mieszkańców podczas zebrania. Teraz są uchwały o likwidacji.

Ludzie wskazują, że w audycie była też mowa o mniejszej i kosztowniejszej szkole w Szczodrkowicach. Burmistrz twierdzi, że tamta nie będzie likwidowana. - Szkoła w Szczodrkowicach zostaje w niezmienionej formie - powiedział nam szef gminy.

Przed kilkoma miesiącami, gdy trwały rozmowy o oszczędnościach w oświacie burmistrz mówił, że decyzje w sprawie likwidacji nie zapadły. - Tak było, wówczas decyzje nie zapadły, teraz takie decyzje są - mówi Krzysztof Wójtowicz. - Ponadto nie planujemy likwidacji placówki. W tej szkole chcemy zorganizować duże przedszkole nie tylko dla dzieci ze Smardzowic, ale i innych, dla których brakuje miejsc w istniejących placówkach. Rodzice w drodze do pracy do Krakowa będą mogli zostawić dzieci w tym przedszkolu - mówi burmistrz.

Zaznacza, że decyzje o likwidacji szkoły i organizacji przedszkola w Smardzowicach zostały podjęte m.in. ze względu na konieczność dostosowania szkół do wymogów przeciwpożarowych. To wiąże się z przebudową części placówek m.in. tej w Smardzowicach. Mieszkańcy nie zgadzają się z tym argumentem. - Zmiany związane z przepisami przeciwpożarowymi trzeba zrobić we wszystkich szkołach. Dlaczego tylko u nas wiąże się to z likwidacją? - pyta radny Domagalski.

Smardzowicanie są przekonani, że likwidacja ich szkoły to m.in. rozliczenie wioski za liczny udział w referendum w sprawie odwołania burmistrza. Mają żal, że burmistrz przed wyborami obiecywał rozbudowę szkół, a teraz zamyka. Na wtorek zapowiadają pikietę - protest przed Urzędem Gminy w Skale od godz. 17.30. Wówczas organizowana jest sesja, ale mieszkańcy nie będą mogli się na niej wypowiedzieć, bo jest zdalna (radni będą łączyli się przez internet).

Ludzie są zbulwersowani, bo ostatnio komisje odbywały się stacjonarnie, czterej radni broniący szkoły wnioskowali, żeby sesja odbyła się stacjonarnie, żeby dać rodzicom możliwość przedstawienia swoich argumentów.

Premier Mateusz Morawiecki z wizytą w powiecie krakowskim. S...

Istnienie szkoły w Szczodrkowicach, podobnie jak w Smardzowicach jest niepewne

Ludzie obawiają się likwidacji szkół w gminie Skała. Rodzice...

Wizytacja zmodernizowanych dróg w Jerzmanowicach, na których wykonywano prace w ramach rządowego Funduszu Dróg Samorządowych

Odnowione drogi w Jerzmanowicach. Modernizacja trzech ulic z...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie