Lisia Góra-Yale. Uprawianie matematyki jest dla mnie tym...

Lisia Góra-Yale. Uprawianie matematyki jest dla mnie tym samym, co tworzenie sztuki przez artystę [ROZMOWA]

Łukasz Winczura

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Ceremonia ukończenia uniwersytetu trwała trzy dni. Borysowi towarzyszyła rodzina i narzeczona. Ostatniego dnia absolwentom wręczano dyplomy.
1/5
przejdź do galerii

Ceremonia ukończenia uniwersytetu trwała trzy dni. Borysowi towarzyszyła rodzina i narzeczona. Ostatniego dnia absolwentom wręczano dyplomy. ©archiwum rodzinne

Rozmawiamy z Borysem Kucą, pochodzącym z Lisiej Górze absolwentem amerykańskiego Yale, jednego z najlepszych uniwersytetów świata o tym, na czym polega piękno matematyki. I czy można się zakochać w królowej nauk.
Jak się pan czuje z presją, że studiowało się na uniwersytecie, który jest kuźnią elity amerykańskiej?

Z perspektywy polskiej może się wydawać, że jest to wielkie „wow”. Ale kiedy się już jest na miejscu i spędza się tam cztery lata, to można się oswoić. Początkowy szał dość szybko opada i znika.

Chce pan powiedzieć, że owo „wow” to efekt misternie budowanego PR?

Ten PR i marka Yale jednak z czegoś się biorą. Bo wykładają tam profesorowie światowej sławy, geniusze w swoich specjalnościach. Mam jednak stoickie podejście do tego wszystkiego. Pojechałem, postudiowałem sobie...

Stoicyzm to chyba pański wyróżnik. Podobno z poinformowaniem najbliższych o tym, że przyjęto pana do Yale spokojnie przeczekał pan całą noc.

Rzeczywiście, to prawda. Tak było. (śmiech).

Jakie było pierwsze wrażenie po przyjeździe do Yale?

Na pewno liczba osób, która tam studiują. Istna wieża Babel. Różne odcienie skóry, mieszające się języki, kultury. W Stanach nie ma podziału na wydziały, tylko wszyscy razem studiują i mieszkają obok siebie. Miałem kontakt z bardzo wieloma osobami.

Naszych dużo?

Jedna, góra dwie osoby na roku.

W czasie studiów ma się swojego tudora?

Nie, taki system jest prowadzony bardziej na Oksfordzie czy Cambridge. W Yale każdy co semestr wybiera sobie zajęcia.

Pan, oprócz matematyki, co jeszcze studiował?

Miałem zajęcia z rosyjskiego: literaturę i zajęcia z lingwistyki, filozofii, fizyki, informatyki i historii. Między innymi miałem wykłady z profesorem Timothy Snyderem.

Tego od historii Polski?

Tego samego. Snyder był jeden z największych umysłów, jakie miałem okazję poznać podczas studiów.

Mówi pan, że podciągnął się z rosyjskiego. Bliżej niż w USA się nie dało?

Rosyjski miałem już w liceum. Ale w Stanach nie były to zajęcia stricte językowe. raczej bloki tematyczne: rewolucja rosyjska, opowiadania rosyjskie, współczesne problemy Rosji.

Skąd u pana takie zainteresowanie historią i kulturą rosyjską?

Historia w ogóle mnie interesuje, a języka rosyjskiego zacząłem się uczyć głównie dlatego, że chciałem zrozumieć poezję Okudżawy i Wysockiego, moich ulubionych autorów. Obok poezji, którą pisze moja narzeczona Inga, rzecz jasna. I to mnie motywowało do nauki języka.

A co pana irytowało na uniwersytecie w Stanach?

Na uniwersytecie może mniej, ale nie odpowiadało mi tempo życia w Ameryce. Jest dla mnie zbyt szybkie.

Wyścig szczurów?

Olbrzymi. Amerykanie zbyt wiele uwagi poświęcają pracy, a zbyt mało życiu prywatnemu, pozazawodowemu.

Miał pan czas na życie studenckie, pozanaukowe? Oferta Yale pod tym względem jest bardzo obfita.

Owszem, taka oferta jest, ale ona mnie dużo mniej interesowała. Poszedłem na uniwersytet, żeby się jak najwięcej nauczyć, a nie żeby grać w futbol amerykański.

Skoro u pana takie zacięcie humanistyczne zapytam, parafrazując tytuł książki ks. prof. Michała Hellera: Czy matematyka jest nauką humanistyczną?

Powiedziałbym, że matematyka ma wiele wspólnego ze sztuką. Dla mnie, jak i dla wielu innych matematyków, powodem do studiowania tego przedmiotu jest zachwyt nad wewnętrznym pięknem matematyki i matematycznych struktur.

Jak zachęcić ludzi do polubienia matematyki?

Ciężkie pytanie.

Syty nie zrozumie głodnego?

Niekoniecznie. Umówmy się, że nie każdy musi od razu pokochać matematykę tak, jak ja. W naukach humanistycznych też jest wiele fajnych rzeczy do zrobienia. Natomiast jeśli kogoś interesują zagadnienia dotyczące choćby kosmosu, a nie ma talentu, by podążać śladami fizyki czy matematyki, niech sięgnie do książek popularno-naukowych. Choćby autorstwa przywoływanego tutaj ks. prof. Michała Hellera.

Co dla pana jest najbardziej pociągającego w matematyce?

Wiele rzeczy. Choćby to, że z jednej strony wiele prostych matematycznych stwierdzeń wymaga niezwykle skomplikowanych narzędzi do udowodnienia. A z drugiej - wiele pozornie skomplikowanych fizycznych zagadnień można wyjaśnić za pomocą matematyki. Fakt, że matematyka ma tak ogromne zastosowanie choćby w przypadku fizyki czyni ją piękną.

Leibnitz twierdził, że gdy Pan Bóg rachuje, staje się świat. Czyli co, Pan Bóg jest matematykiem?

Coś w tym naprawdę jest.

Kto z polskich matematyków znany jest w świecie?

Przedstawiciel przedwojennej lwowskiej szkoły matematyków - Stefan Banach. Rozpoznawalny jest także Wacław Sierpiński, Alfred Tarski i wielu innych matematyków, o których w Polsce niestety się nie pamięta.

Pan się jaką dziedziną matematyki zajmuje?

Zawsze interesowała mnie matematyka teoretyczna i różne jej zastosowania. Obecnie zajmuję się liczbami, różnymi zjawiskami w nich zachodzącymi oraz kombinatoryką.

A na co to komu, ktoś pewnie zapyta?

(śmiech) Bardzo nie lubię tego pytania. Problem jest taki, że to, czym się zajmuję nie ma wielkiego przełożenia na praktykę. Zajmuję się tym na podobnej zasadzie, jak pisarz, który pisze książkę czy malarz malujący obraz. Ja właśnie w ten sposób szukam piękna w tych strukturach.

Dość idealistyczne podejście do matematyki.

Idealistyczne i powiedziałbym, że estetyczne.

WIDEO: Chcesz uniknąć kontuzji na siłowni? Stosuj się do tych rad



ZOBACZ KONIECZNIE




Komentarze (10)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Polska zazdrość

Ewa Bo (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

Tytułem wyjaśnienia , znam człowieka , to nie jest człowiek bardzo zdolny , to jest GENIUSZ , więc Panowie i Panie : CZAPKI Z GŁÓW.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
obłuda

pan (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

dlaczego ten artykył pszoduje na pierwszym miejscu drugi dzien

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Kasa

Dla bogatych (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5

Studia tam kosztuja bardzo dużo! byłoby ciekawe wiedzieć kto je sfinansował panu Kucy, czy innym zdolnym też mogą sfinansować?

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Lisia Góra-Yale

buuhha (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 7

gratulacje zawsze milo jak polak cos osiagnie a teraz kamyczek do ogródka nie wiem czy ktos ma pojęcie ile kosztyje na takim YALE nauka czesne czy tzw życie .syn znajomych dostal sie tylko na...rozwiń całość

gratulacje zawsze milo jak polak cos osiagnie a teraz kamyczek do ogródka nie wiem czy ktos ma pojęcie ile kosztyje na takim YALE nauka czesne czy tzw życie .syn znajomych dostal sie tylko na oxford i zrezygnowal z braku kosztów samego czesnego ..wiec i zdolnii zamozni kończa takie szkoły a zdolni tylko w polsce zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
bogaty ojciec

??? (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Trzeba miec gabinet dentystyczny...


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
do bogaty ojciec

j (gość)

Zgłoś naruszenie treści

pomyliłeś osoby kolego ;)

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Proszę o pomoc,,

Andrzej6666 (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

bardzo proszę o pomoc

pomagam.pl/andrzejkulis


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
:

: (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Snyder był jeden z największych umysłów

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
brawo

krakus (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 4

ten wywiad polecam krakowskim nauczycielom specom od "KARTKOWEK"

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo