Lista Skarbów Dziedzictwa niezgodna z konstytucją?

Łukasz Gazur
archiwum
Kontrowersje. Ustawa o ochronie zabytków trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Lobbowała za tym m.in. Fundacja Czartoryskich, bo akt to "ograniczenie praw właściciela".

Znowelizowana ustawa powołuje do życia Listę Skarbów Dziedzictwa, na którą wpisane mają być dzieła sztuki o "szczególnym znaczeniu dla polskiej kultury". Wśród tych obiektów pojawiły się m.in. "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci, miecz koronacyjny polskich władców - Szczerbiec, ołtarz mariacki, Madonna z Krużlowej, obrazy Rembrandta z Krakowa i Warszawy.

Zgodnie z nowelą, szczególne rygory mają dotyczyć przechowywania, eksponowania i transportu obiektów, które trafią na listę. Przepisy obligują właścicieli do ochrony zabytku i informowania o jego stanie, udostępniania do badań i konserwacji, jak też prowadzenia określonych prac konserwatorskich. Właściciele zabytków w zamian mogą uzyskać dotację pokrywającą koszty zabezpieczenia i konserwacji tych dzieł.

Kontrowersje wzbudził natomiast punkt głoszący, że wpisu można dokonać z urzędu oraz inny, zezwalający - w przypadku zagrożenia polegającego na możliwym zniszczeniu, kradzieży czy nielegalnym wywozie za granicę - ministrowi kultury na wydanie decyzji o zajęciu dzieła, a nawet przejęciu na własność Skarbu Państwa.

Dr hab. Marian Wolski, prezes Fundacji Czartoryskich, nie ukrywa, że jeszcze przed zatwierdzeniem noweli ustawy przez Senat, fundacja zwróciła się do kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego o niepodpisywanie nowego aktu prawnego i skierowanie go do Trybunału Konstytucyjnego. I tak się właśnie stało.

Jak czytamy w komunikacie kancelarii byłego prezydenta, w trakcie prac parlamentarnych nad projektem zgłaszane były zastrzeżenia co do zgodności niektórych zapisów z konstytucją. "Kwestionowane jest dokonywanie z urzędu wpisu zabytku ruchomego na Listę Skarbów Dziedzictwa (bez zgody lub nawet przy wyraźnym sprzeciwie właściciela lub posiadacza zabytku), jak również wiążące się z wpisem istotne ograniczenia i obowiązki właścicieli" - czytamy w uzasadnieniu.

Te same argumenty przywołuje Marian Wolski. - To bardzo poważne naruszenie swobód obywatelskich i zasad prawa własności oraz konstytucyjnej zasady proporcjonalności - mówi.

Dodaje, że projektodawcy nie byli w stanie stwierdzić, ile obiektów znajdzie się na liście, ale dość precyzyjnie wyliczyli, ile kosztować będzie Skarb Państwa utrzymywanie tych obiektów. Chodzi o 1 mln zł. Problem w tym, że to mniej niż koszt konserwacji zachowawczej zaledwie jednego obrazu - "Damy z gronostajem". Z kolei pięcioletni program konserwatorsko-badawczy ołtarza Wita Stwosza kosztuje ok. 13 mln zł, co daje nieco ponad 2 mln zł rocznie.

- Podnosząc zastrzeżenia o charakterze konstytucyjnym w stosunku do nowelizacji ustawy: brak jest w niej definicji "skarbu dziedzictwa". To rodzi poważne wątpliwości interpretacyjne, które prowadzą do bardzo rozbieżnego, a często wadliwego stosowania prawa - twierdzi dr hab. Kamil Zeidler z Uniwersytetu Gdańskiego.

Ale niektórzy muzealnicy i historycy sztuki nie są do tego przekonani.

- W wypadku dzieł najwyższej klasy argumentem rozstrzygającym nie może być prawo własności - uważa Joanna Daranowska-Łukaszewska ze Stowarzyszenia Historyków Sztuki.

- Historycy sztuki to nie konstytucjonaliści - mówi z kolei prezes Marian Wolski.

Komentarz. Dobrze, że sprawę rozstrzygnie Trybunał Konstytucyjny
Dowiemy się, czy na gruncie polskiego prawodawstwa dzieło sztuki wygrywa z prawem własności czy odwrotnie. A konsekwencje mogą być poważne. I nie chodzi wcale o ten konkretny akt prawny, który zresztą - o czym już na tych łamach pisaliśmy - rodzi uzasadnione znaki zapytania.
Tak jak skład proponowanej Listy Skarbów Dziedzictwa, na której kilku istotnych obiektów brakuje; jak choćby "Ekstazy św. Franciszka" El Greca czy arrasów wawelskich (których nie wpisano, bo ich konserwacja pożarłaby budżet przeznaczony na arcydzieła z listy na lata). Ciekawsze jest jednak to, czy wyrok trybunału nie zrodzi pytania, czy ograniczenia nałożone na właścicieli zabytkowych budynków (to przecież także zawężenie prawa własności) są uzasadnione? Bo pewnie wielu ten argument podniesie.
W takich wypadkach istotne jest, czy zyski z wpisu na listę uzasadniają ograniczenia. Proponowany 1 mln zł rocznie dowodzi tylko, że zdanie "sztuka cenniejsza niż złoto" jest dla polityków prawdziwe jedynie w tytule książki.
Łukasz Gazur

lukasz.gazur@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
chwalka

- jeden , że jest rodem z czasów komuny
- drugi, ma genezę w robieniu nieprzyjemności Fundacji Czartoryskich przez Muzeum Narodowe

Dodaj ogłoszenie