Literackie zapasy

Redakcja
Najważniejszym kryterium dla wydawców jest obecnie wskaźnik sprzedaży. Z tego powodu największe szanse na przychylność mają dzieła, których tematyka może sprawić, że staną się bestsellerami.

Wolny rynek sprawił, że książka stała się dziś w Rosji przede wszystkim towarem, na którym można zarobić całkiem niezłe pieniądze

   Nasi wschodni sąsiedzi wciąż czytają dużo i - jak można zaobserwować - coraz częściej sięgają po pozycje oznaczone na półkach numerem jeden. Podejście wydawców jest więc z ekonomicznego punktu widzenia słuszne i opłacalne. Oczywiście, ocena tego, co dobre w literaturze, jest subiektywna. Doskonałym przykładem tego są kryminały. To one bardzo często stają się "królami" księgarskich regałów i świetnie się w Rosji sprzedają.
   Jedni załamują z tego powodu ręce, inni (i nie są to wyłącznie namiętni czytelnicy wspomnianego gatunku) twierdzą, iż wiele z tych utworów to naprawdę dobrze skonstruowane historie. Trzeba jednak przyznać, iż nie wszystko, co na plakatach określa się epitetami "łuczsze wsiech", jest najlepsze pod względem wartości estetycznych.
   Życie początkującego pisarza, nawet w tak literackim kraju jak Rosja, do łatwych nie należy. Za książkę nie obliczoną na masowego czytelnika można otrzymać honorarium w wysokości ok. 300 dolarów. Młodzi poeci, by zaistnieć, niejednokrotnie wydają swoje utwory na własny koszt. Nie każdego jednak na to stać. To wszystko powoduje, że twórcy z historycznie przypisanej im pozycji natchnionych proroków przeradzają się w księgowych, liczących bilans finansowych zysków i strat.
   Celem fundatorów nagród literackich ma więc być przede wszystkim podtrzymanie wysokiego poziomu literatury. Pisarskich "grand prix" jest w tej chwili w Rosji sporo. Jedna z najbardziej prestiżowych to nagroda "Booker - Otkrytaja Rossija". Za 2003 rok otrzymał ją piszący w języku rosyjskim Hiszpan - Ruben Dawid Gonzales Galiego za książkę "Białe na czarnym".
   Dla wielu postaci z literackiego światka decyzja ta była zaskoczeniem. Nie tylko ze względu na pochodzenie autora, ale również na dokumentalny charakter jego autobiograficznej powieści. Aczkolwiek argument przychylnych laureatowi krytyków został jasno sformułowany - pod względem wartości artystycznych zwycięska książka przewyższała konkurencję.
   Galiego miał okazję dobrze poznać Rosję. Obecnie twierdzi, że nie chce tu wracać. Pisarz urodził się w 1968 roku w Moskwie. Dotknięty paraliżem tułał się przez cały okres dziecięcy po domach dziecka i różnego rodzaju klinikach. Całkiem niedawno odnalazł swoją matkę, z którą w 2001 roku pojechał do Hiszpanii.
   Właśnie o tym opowiada jego książka, napisana dwoma sprawnymi palcami lewej ręki - jak samotny i fizycznie bezradny inwalida mierzy się z rzeczywistością rosyjską. Nie ma w tym jednak ani krzty użalania się nad sobą, biadolenia. Przeciwnie, najmocniej uderzyła czytelników okrutna wręcz obojętność, z jaką autor przedstawia wydarzenia:
   Jestem bohaterem. Bardzo łatwo być bohaterem. Jeśli nie masz rąk czy nóg - jesteś bohaterem albo nieboszczykiem [...]. Jestem bohaterem. Po prostu nie mam innego wyjścia.
   W jednym z wywiadów Galiego powiedział, że nie czuje się zwycięzcą. Raczej szczęściarzem, któremu trafił się los na loterii.
   Ostatnim (za 2004 rok) laureatem nie mniej popularnej w Rosji nagrody "Nacionalnyj Bestseller" (popularnie nazywanej "Nacbestem") został w maju tego roku znany już w Polsce Wiktor Pielewin. Otrzymał ją za najnowszy zbiór utworów zatytułowany "DPP (nn)" (skrót ten rozszyfrowujemy jako "Dialektyka Okresu Przejściowego Znikąd Donikąd"). Składa się on z powieści "Liczby" i sześciu krótkich opowiadań.
   "Liczby" to historia właściciela banku, który całe swoje życie, zarówno osobiste, jak i zawodowe, podporządkowuje liczbie 34, upatrując w niej źródło szczęścia i pomyślności. Liczbę 43 traktuje natomiast jako symbol wszelkiego zła. Te dwa wyznaczniki kształtują jego postępowanie - bohater nie używa widelca, widząc w nim niebezpieczeństwo (cztery ostrza i trzy puste przestrzenie między nimi). Intryga okraszona jest elementami z życia współczesnej Rosji (finansowy kryzys, niejasne interesy FSB), dając tym samym namiastkę prawdopodobieństwa.
   W pozostałych opowiadaniach autor prowadzi charakterystyczną dla siebie grę z czytelnikiem, polegającą na wskazywaniu na względność i wieloznaczność ugruntowanych już pojęć.
   Nagrodę im. Biełkina wręczają w kategorii "opowieści" od 2001 roku magazyn "Znamia" i wydawnictwo "Eksmo". Za 2003 rok postanowiono uhonorować Walerija Popowa za biograficzny utwór zatytułowany "Trzeci oddech". Laureat w wywiadzie udzielonym Radiu Swoboda w następujący sposób wyjaśnił zagadkę tytułu: Trzeci oddech - to oddech na siłę, dramatyczne szczęście w nieszczęściu. To taki rodzaj tragedii, który następuje po szczęściu. Po nieokiełznanym okresie młodości przychodzą męki ostatniej ćwierci życia. Ale i smucić się trzeba pięknie [...].
   Nagroda im. Andrieja Biełego została w 2003 roku przyznana po raz 25. Za najlepsze dzieło w dziedzinie prozy uznano "Bitwę pod Petersburgiem" mieszkającej w San Francisco Margarity Mieklinej. Urodzona w 1972 roku autorka dotychczas znana była głównie ze swoich internetowych publikacji. Jej książka to zbiór dość różnorodnych tekstów (opowiadań, ale także recenzji), w których krytycy podkreślają odniesienia do twórczości argentyńskiego pisarza Borgesa.
   Zwycięzcą w kategorii poezja został 56-letni moskiewski poeta i eseista Michaił Ajzenberg. Za granicą zaczął publikować swoje utwory w połowie lat 70., w Rosji wydawany od 1989 roku. Nagrodę otrzymał za cykl wierszy "Metr od nas". W uzasadnieniu wyróżnienia podkreślono obecną w jego utworach "pozbawiającą spokoju czechowowską nutę".
   Rosyjscy twórcy mogą także co roku liczyć na uznanie ze strony jury niezależnej nagrody "Triumf", która od 1992 roku jest przyznawana w dziedzinie literatury i sztuki. Wśród wyróżnionych w 2003 roku znalazła się poetka Jelena Szwarc. To nie nowe nazwisko - urodzona pod koniec lat 40. autorka w 1979 roku była już laureatką Nagrody im. Andrieja Biełego.
   Prawdziwą szansą na rozwój współczesnej rosyjskiej literatury ma być wprowadzona w 2000 roku przez fundusz "Pokolenie" nagroda "Debiut". Możliwość jej zdobycia mają twórcy, którzy nie ukończyli 25. roku życia. "Debiut" pragnie wyłowić wartościowe talenty, które bez tego konkursu miałyby znikome szanse na zaistnienie. W zeszłym roku nadesłano rekordową liczbę 42 tysięcy prac, wywołując tym samym u członków jury przerażenie pomieszane z radością. Rosnąca ilość zgłoszeń świadczy bowiem o tym, iż nagroda cieszy się dużą popularnością i staje się zachętą dla młodych ludzi do sięgnięcia po pióro.
   18 grudnia ubiegłego roku ogłoszono laureatów "Debiutu 2003" w pięciu kategoriach. W "dużej prozie" triumfował Władimir Lorczenkow z Kiszyniowa, w "małej prozie" Nikołaj Jepichin z Woroneża, za najlepszą młodą poetkę uznano Mariannę Gejde z Pieriesławla-Zalesskiego, w kategorii "dramaturgia" zwyciężyła Ksenia Żukowa z Moskwy, a najciekawszą powieść fantastyczną przysłał Aleksander Siłajew z Krasnojarska. Dodatkowo ministerstwo kultury przyznało wyróżnienie "Głos Pokolenia" dla Andrieja Iwanowa za opowieść pod tytułem "Szkoła kapitanów".
   Literackie nagrody słusznie kojarzą się z finansowymi gratyfikacjami. Zdobywca Bookera otrzymuje 15 tysięcy dol., laureat wyróżnienia im. Biełkina 5 tysięcy dol., "Triumf" obdarowuje zwycięzców aż 50 tysiącami dol., a najlepsi młodzi pisarze wygrywają w "Debiucie" 2 tysiące dol.
   W Konkursie im. Andrieja Biełego nagrody są symboliczne i tworzą bardzo ciekawy zestaw - jeden rubel, jabłko i butelka wódki. Mimo to nagroda cieszy się w Rosji dużym szacunkiem. To dowodzi jak istotne w Rosji są wszelkiego rodzaju konkursy literackie. Oczywiście, jak w każdej rywalizacji, nie obywa się bez kontrowersji, zarzutów i plotek dotyczących wyników. Stawka jest bowiem wysoka - dożywotnia wizytówka autora, w przypadku młodych pisarzy łatwiejszy rozwój kariery, a co za tym idzie, rosnąca sprzedaż ich dzieł.
   Po okresie zastoju współczesna literatura rosyjska wraca w Polsce do łask. Coraz więcej utworów pojawia się w polskim przekładzie. Systematycznie tłumaczony jest Wiktor Pielewin (w 2004 roku nakładem wydawnictwa WAB ukazała się w naszym kraju jego kolejna książka - "Życie owadów"), w polskiej wersji pojawiły się również kryminały Aleksandry Marininy czy też "Daj mi" okrzykniętej "rosyjską Masłowską" Iriny Dienieżkiny. Książki zza wschodniej granicy były głównymi gośćmi targów w Krakowie i Warszawie. Również w tych dwóch miastach można odwiedzić rosyjskie księgarnie.
   Przyznawane za wschodnią granicą nagrody są barometrem procesów zachodzących w tamtejszym literackim świecie, mogą też być pewnym drogowskazem dla naszego czytelnika. Chociaż od dłuższego czasu mówi się o kryzysie tej dziedziny sztuki w Rosji, to nie da się ukryć, iż nawet jej polski miłośnik może się pogubić wśród obfitości tytułów. Warto więc śledzić rezultaty przyszłych konkursów.
DARIUSZ GANCARZ
   W tekście wykorzystałem wiadomości z artykułu Antolija Korolowa "Kryterium pieniądza wpędziło rosyjską literaturę w stan chaosu".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie