Los bez litości

WALD
Cisowa to zakątek urodziwy, pełny spokoju

Cisowa jest jedną z tych miejscowości, do których niby nie ma po co się zapędzać, ale gdy ktoś już to zrobi - bynajmniej nie żałuje. Cisowa to zakątek urodziwy, pełny spokoju; wymarzone miejsce do snucia refleksji nad kolejami losu wsi, Polski, świata.

   Ani chybi byłaby Cisowa jedną z wielu anonimowych wsi karpackich - gdyby nie dziwne zrządzenia Opatrzności, dalekie jednak od pozytywów, bliskie tragediom. Ale inna sprawa, że dzięki nim jakieś fragmenty jej przeszłości zapisały się w dziejach...
   Pierwsza taka historia zdarzyła się w pierwszej połowie XVII stulecia. Oddaloną od świata posiadłość najechał osławiony we Wschodniej Małopolsce Stanisław Stadnicki, zwany najzupełniej słusznie przez współczesnych "Diabłem Łańcuckim": ten zapiekły pieniacz i chyba człowiek niezrównoważony psychicznie - choć wysoko urodzony karmazyn! - napadł na dwór gospodarującego tam na dzierżawie drobnego szlachcica Ciężkowskiego, wyzuł go z majątku, kazał hajdukom obić i wtrącić do lochów w Łańcucie, zaś bawiącą na swoje nieszczęście u krewniaka jego młodą powinowatą - zgwałcić.
   Minęły lata, tragedię Ciężkowskiego i nieznanej z nazwiska dziewczyny przysypał łaskawy popiół zapomnienia - a nad Cisową znów przyszedł zły czas. W 1945 r. do wsi przybyły oddziały Wojska Polskiego zawiadomione przez wywiad, iż stamtąd właśnie pochodzi ekskomendant ukraińskiej policji pomocniczej w Olszanach, sotnik Ukraińskiej Powstańczej Armii "Łastiwka" (Hryhor Jankowśkyj) oraz że trzon jego oddziału zbrojnego stanowią cisowianie. Reakcja była natychmiastowa: zarządzono wysiedlenie wszystkich, bez względu, czy byli winni, czy tylko podejrzani. Podczas ekspulsji spłonęła większość gospodarstw, a kilkanaście osób straciło życie.
   Po tej akcji Cisowa długo była pusta - aż wreszcie urządzono na jej gruntach Państwowe Gospodarstwo Rolne. Z dawnych zabudowań pozostał jedynie murowany dworek, takaż cerkiew św. Mikołaja, kapliczka i przydrożny krzyż. Cerkiew, zamienioną na magazyn, po jakimś czasie rozebrano; potem przestał istnieć i PGR. Ostatnio jego grunty - przekazane Agencji Nieruchomości Rolnych - przejął bolestraszycki Zakład Fizjografii i Arboretum z myślą o urządzeniu tam centrum edukacji. Może się uda - i dzięki temu Cisowa zacznie się kojarzyć z czymś pozytywnym?
   Bo na razie - warto w niej co najwyżej usiąść pod krzyżem, zachowanym z dawnych czasów, i pomedytować nad losem, który jak się na coś (albo kogoś) zaweźmie, to nie ma litości...
(WALD)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie