Ludowcy biorą poznańską Eneę

Ludowcy biorą poznańską Eneę

Piotr Talaga

Głos Wielkopolski

Aktualizacja:

Głos Wielkopolski

W sobotę odbędzie się posiedzenie Rady Nadzorczej spółki Enea. W programie jest wybór nowego członka zarządu. Startuje wielu kandydatów, ale nieoficjalnie w firmie już wiedzą kto wygra rywalizację.
Porządek sobotniego posiedzenia Rady Nadzorczej Enei zakłada powołanie nowego członka zarządu spółki. W finale konkursu jest 9 kandydatów. Głośno jednak, że rozstrzygnięcie już praktycznie zapadło. Nowym członkiem zarządu ma być Lech Żak, silnie wspierany przez resort Skarbu Państwa. Czy konkurs będzie zatem fikcją? Wiele na to wskazuje. Nie jest to pierwsze podejście do tej sprawy.

Do porządku obrad w ostatnim momencie dołączono punkt o zmianach w zarządzie. I w tym przypadku osoby do odwołania są już wytypowane. Kryterium doboru kadr jest wola PSL, które faktycznie zarządza energetyką w Polsce.

- Rzeczywiście jeden konkurs na to stanowisko odbył się już wiosną tego roku - mówi Michał Łagoda, przewodniczący rady nadzorczej spółki. - Wygrał go Sławomir Stelmasiak, szefujący jednej ze spółek córek Enei. Zdobył najwięcej punktów.

Do powołania jednak nie doszło, ponieważ rada uznała, że... postara się znaleźć jeszcze lepszego kandydata. Łagoda zapytany o komentarz w tej sprawie dyplomatycznie milczy. Nie jest jednak tajemnicą, że to MSP nie zgodziło się na wybór tego kandydata. Stelmasiak jest bowiem kojarzony z PO, zaś resort energetyki jest w strefie wpływów PSL. W obecnym konkursie Stelmasiak także bierze udział, ale i do niego dotarły sygnały, że jest on już rozstrzygnięty.

Lech Żak w pierwszym konkursie na stanowisko członka zarządu Enei nie mógł brać udziału, ponieważ w 2008 r. nie uzyskał absolutorium za swą pracę na stanowisku prezesa Enea Operator (spółka córka Enei) za 2007 rok. Teraz może, bo kilkanaście dni temu… je uzyskał. Tego typu rozstrzygnięcie jest niespotykane w praktyce funkcjonowania spółek. Za zmianą decyzji stać ma Marek Malinowski, przewodniczący Rady Nadzorczej Enea Operator, obecnie jeden z głównych rozgrywających w Enei.

Koalicja podzieliła się łupami. Jaskrawo widać to na przykładzie stref wpływów. W resorcie Skarbu Państwa za energetykę odpowiada Jan Bury z PSL, który w spółce Enea lokuje osoby powiązane ze swoją rodzimą partią. Członkiem zarządu jest na przykład Marek Malinowski, brat Andrzeja Malinowskiego, wieloletniego działacza ludowego i dobrego znajomego Waldemara Pawlaka.

Ciekawostką już pozostaje fakt, że Marek Malinowski w latach 70. pracował m. in. jako cenzor i szef propagandy w Socjalistycznym Związku Młodzieży Polskiej. Z energetyką związał się w 2002 r. (wówczas PSL było w koalicji z SLD). Gdy ludowcy przejęli kontrolę nad energetyką, został członkiem zarządu w Enei, choć w 2006 r. z firmy został dyscyplinarnie zwolniony za przekroczenie kompetencji.

- To nieprawda - twierdzi Malinowski. - Enea zawarła ze mną ugodę, zatem nie można mówić o dyscyplinarnym zwolnieniu.

« 1 3

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo