Ludzie z afiszy śmierci

JOLANTA BIAŁEK
Wystawę o wydarzeniach z jesieni 1943 roku można oglądać jeszcze dziś i jutro FOT. ARCHIWUM
Wystawę o wydarzeniach z jesieni 1943 roku można oglądać jeszcze dziś i jutro FOT. ARCHIWUM
Udostępnij:
Plenerową ekspozycję, na której prezentowane są fotografie i inne pamiątki, dokumentujące wydarzenia sprzed 70 lat, można oglądać jeszcze dziś i jutro. Wit Ślusarczyk, mieszkaniec Podłęża opowiada, że nie było łatwo zdobyć eksponaty na wystawę.

Wystawę o wydarzeniach z jesieni 1943 roku można oglądać jeszcze dziś i jutro FOT. ARCHIWUM

HISTORIA. O wojennej tragedii, która stała się udziałem mieszkańców Podłęża, Staniątek, Niepołomic i Szarowa, przypomina wystawa przy podłęskim kościele pw. NMP Królowej Polski

- Wiadomo, że pod koniec 1943 roku, na skutek akcji agentów gestapo, aresztowano 16 członków Armii Krajowej z Podłęża. Udało się odnaleźć zdjęcia 12 z nich. Natomiast pozostałych czterech Polaków, aresztowanych wtedy przez Niemców, upamiętniliśmy na wystawie w ten sposób, że zamieściliśmy nad ich nazwiskami czarne ramki wypełnione jasnym kolorem - mówi Wit Ślusarczyk.

Wśród tych, którzy stracili życie na skutek hitlerowskiej akcji sprzed 70 lat, były trzy osoby z jego rodziny. To 21-letni Józef Szeląg, brat jego mamy oraz jej kuzyn - 22-letni Antoni Rokita, a także osiemnastoletni Józef Ciastoń, który był kuzynem ojca pana Wita.

Dwie tragedie

23 listopada 1943 roku Niemcy aresztowali także: Józefa Bednarczyka, Karola Kaputę, Bronisława Krupę, Stanisława Książka, Karola Łapaja, Antoniego Pilcha, Józefa Rożkiewicza, Władysława Rożkiewicza, Stanisława Rysa, Wojciecha Smolarczyka, Stanisława Szeląga, Jana Wojasa i Franciszka Wołowicza.

Polaków przewieziono do więzienia Montelupich w Krakowie. Wiadomo, że żaden z nich nie ocalił życia, ale okoliczności śmierci wszystkich nie udało się ustalić. Nazwiska niektórych odnaleziono na tzw. afiszach śmierci - niemieckich obwieszczeniach z danymi osób, które zostały rozstrzelane. Natomiast na zorganizowane 24 listopada w Podłężu obchody 70. rocznicy wojennej tragedii przybył m.in. prawnuk Wojciecha Smolarczyka, który dotarł do informacji, że jego pradziadek został wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Gross -Rozen (w Rogoźnicy) i tam zmarł.

- Podczas II wojny światowej w Podłężu miały miejsce dwie tragedie, które często są mylone. 23 listopada 1943 roku aresztowano 16 żołnierzy AK, natomiast 2 lutego 1944 roku przy wiadukcie kolejowym w Podłężu rozstrzelano 50 więźniów przywiezionych z Montelupich. Był to odwet za próbę zamachu na gubernatora Franka, która miała miejsce na drodze między Staniątkami, a Szarowem - zaznacza Adam Suślik z Podłęża.

Grozili pacyfikacją

Zamach na pociąg, którym jechał Hans Frank, miał miejsce 29 stycznia 1944 roku. Mina, którą podłożyli żołnierze AK z okręgu krakowskiego uszkodziła szyny, pociąg wykoleił się, ale gubernatorowi nic się nie stało. W odwecie za akcję polskiego podziemia Niemcy rozstrzelali w sumie 100 Polaków: 50 w Podłężu i 50 w Dębicy. W Podłężu o wojennej egzekucji przypomina pomnik znajdujący się przy wiadukcie.

"Według gróźb gestapowców, którzy zjechali 30 stycznia 1943 roku na plebanię i według relacji Jana Ratajczaka komendanta policji polskiej w Niepołomicach, w Staniątkach i Podłężu miała być przeprowadzona największa pacyfikacja. Jednak do niej nie doszło. Podobno Ratajczak miał wyperswadować oficerowi gestapo (...), że zna dobrze swój rejon, że tu nie ma dywersantów, że zamachu na tak wielką figurę Generalnego Gubernatorstwa musieli dokonać dywersanci z Krakowa" - zanotował przed laty ks. Andrzej Fidelus w kronice niepołomickiej parafii.

Uciekała całe życie

"Agentka (...) nazywała się Adela M. Była przystojną, młodą szatynką. Mieszkała na stałe w Szarowie, ale w Krakowie dysponowała dwiema innymi melinami przy ul. Senackiej i Joselewicza. Największe spustoszenie spowodowała w swych rodzinnych stronach (...)" - pisze Józef Bratko w książce "Gestapowcy". To właśnie za sprawą Adeli, która przekazywała adresy i inne informacje, trafiali w ręce hitlerowców działacze AK i wielu mieszkańców z terenu dzisiejszych gmin Niepołomice i Kłaj.

"Adela M. wymknęła się z Krakowa w czasie, kiedy uciekali również jej opiekunowie z gestapo. Strach przed odpowiedzialnością gnał ją dosłownie przez lądy i morza Za mało bezpieczną uznała Europę. Nie czuła się pewnie również w Ameryce Południowej. Popłynęła na piąty kontynent, do Australii" - czytamy u Józefa Bratki.

Agentka, która nigdy nie poniosła kary za swą działalność podczas wojny, zmarła w latach 90 -tych XX wieku.

By trwała pamięć

Uroczystości w Podłężu, podczas których upamiętniono wydarzenia sprzed 70 laty, zorganizowali Wit Ślusarczyk, Adam Suślik, Aleksandra Ślusarek oraz szefowa Podłęża Kazimiera Wnęk wraz z Radą Sołecką. W przygotowaniu obchodów pomogła też parafia w Podłężu oraz gmina Niepołomice.

- Będziemy starać się, by na podłęskim cmentarzu powstał symboliczny grób ofiar hitlerowców. Myślimy też o otwarciu Izby Pamięci, ponieważ obecnie wydarzenia z jesieni 1943 roku upamiętnia u nas tylko skromna tablica z nazwiskami 16 aresztowanych wtedy osób, wmurowana na kościele w 1973 roku - mówi Adam Suślik.

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie