Łukasz Szaporów i jego podopieczni z grupy Infinity-Gym zdobyli góry

Aleksander Gąciarz
Aleksander Gąciarz
Członkowie grupy Infinity-Gym, od lewej Łukasz Szaporów, Edyta Łój-Konieczna, Michał Socha, Marek Gawin, Sylwia Sendek Infinity-Gym/Facebook

FLESZ - Powrót do pracy zdalnej

- Czym jest właściwie Infinity Gym. Bo gdyby kogoś zapytać o tę nazwę, pewnie trudno byłoby mu odpowiedzieć. Zatem klub sportowy? Grupa biegowa?

- To Akademia Sportowa, której jestem właścicielem i jedynym trenerem. Prowadzę zajęcia z treningu personalnego, treningi biegowe, zajmuje się dietetyką sportową. W tej chwili mam pod opieką około 40 regularnie trenujących osób. Są to biegacze, ale też osoby ćwiczące na siłowni, biorący udział w treningach obwodowych, kardio itp.

- Wrzesień i października to bardzo udany dla was czas. Skumulowało się wiele imprez biegowych dużej rangi, których wcześniej nie można było organizować.

- Ten rok był i jest bardzo dziwny. Pracujemy biegowo od października ubiegłego roku, a tak naprawdę od marca nie wiemy, do jakiej imprezy się przygotować. Dlatego cieszę się bardzo, że to wszystko ruszyło i w ostatnich tygodniach mogliśmy sprzedać to, nad czym pracowaliśmy w ciągu wielu miesięcy treningów.

- I okazało się, że mimo problemów przygotowania były dobrze prowadzone, bo co zawody, to sukces. Zacznijmy od Sylwii Sendek, która zwyciężyła w biegu na 64 km podczas Tauron Festiwalu Biegowego w Krynicy z czasem 7 godzin 9 minut i 40 sekund.

- Z Sylwią zaczęliśmy pracę rok temu i jest to zawodniczka z ogromnym potencjałem. Mogę zaryzykować tezę, że za dwa lata będzie się biła o medale mistrzostw Polski w biegach trialowych. Oczywiście jeżeli zdrowie pozwoli, bo ambicji jej nie można odmówić.

- Przed zawodami w Krynicy Sylwia wygrała wśród kobiet III Bieg Proszowicki, poprawiając ubiegłoroczny wynik o siedem minut. To kolosalny skok.

- W ciągu tego roku Sylwia zrobiła wielki postęp. To efekt treningów, diety, odnowy biologicznej. Ale to wynika również z faktu, że osoby, które zaczynają, startują z niższego pułapu, regularnie trenując robią szybkie postępy w ciągu pierwszego roku czy dwóch. Wiadomo, że potem progres już nie może być taki szybki.

- Na tej samej imprezie bardzo dobrze zaprezentowali się też Marek Gawin i Michał Bochenek w biegach na 64 km oraz Łukasz Pięta na 35 km.

- To osoby, które na trening poświęcają mnóstwo czasu. W tym roku naprawdę zostawili dużo serca na treningach na asfalcie i w górach. Efektem tego były wyniki, jakie osiągnęli w Krynicy. Marek Gawin był 11. w kat. open na 64 km (czas 6.58,58 – przyp. aut.) co jest naprawdę świetnym rezultatem.

- W tym samym czasie odbywał się bieg UltraRoztocze gdzie Edyta Łój-Konieczna pokonała 120 km, zajmując 12. miejsce wśród kobiet z czasem 20 godzin 26 minut 3 sekundy.

- To już jest naprawdę poważne bieganie. W naszym trialowym światku panuje takie przeświadczenie, że prawdziwe biegi ultra zaczynają się od 100 kilometrów. Z Edytą współpracujemy od czterech lat i uznałem, że w tym roku była gotowa na takie wyzwanie. Biega długie dystanse, jest bardzo wytrzymała i ma szalenie dobre predyspozycje do biegów ultra.

- To przejdźmy teraz do Ciebie, bo za trzecim podejściem zdobyłeś statuetkę Bieszczadzkiego Wilka w swojej kategorii wiekowej na Ultramaratonie Bieszczadzkim.

- W tym roku udało mi się wystartować w trzech biegach. W maju w Garmin Ultra Race w Myślenicach było 2. miejsce. We wrześniu w Beskidzie Żywieckim w Baran Trial Race też byłem drugi na dystansie 60 km. Natomiast podsumowaniem całego roku było ósme miejsce w kat. open i pierwsze w kategorii M30 w Ultramaratonie Bieszczadzkim na dystansie 52 km.

- To już koniec startów w tym roku?

- Tak. Jesteśmy w fazie trzytygodniowego roztrenowania i w pierwszym tygodniu listopada zaczynamy przygotowania do nowego sezonu.

- Jak to będzie wyglądało? Bo nierzadkie są opinie, że w rejonie Proszowic trudno znaleźć odpowiednie miejsca do treningu biegowego. Wiele osób na to narzeka.

- Ja uważam, że gdy chce się biegać, to nie ma z tym większego problemu. Obwodnica Proszowic jest miejscem, gdzie można fajnie pobiegać, w Biórkowie powstała nowa bieżnia. Natomiast nie ma co ukrywać, że bieganie trialowe wymaga częstych wizyt w górach. U nas można się do takich biegów przygotować, choćby wbiegając na Koniuszę, ale to jednak asfalt. Natomiast my jako grupa staramy się jak najczęściej wyjeżdżać na treningi w góry. Z reguły są to Myślenice, bo jest najbliżej.

- Można się do was przyłączyć?

- Oczywiście zapraszamy. W tej chwili wprawdzie z powodu obostrzeń nie trenujemy w grupach, ale każdy realizuje indywidualny plan treningowy. W przypadku każdej nowej osoby muszę poznać na jakim jest etapie, jaki ma możliwości, predyspozycje. Czasem umawiamy się na wspólny trening, po którym wiem, nad czym należy pracować.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.