reklama

"Luksus" na 3 metrach

RedakcjaZaktualizowano 
(INF. WŁ.) Niektórzy kręcą filmy, inni piszą wiersze, redagują gazetki, uczą się zawodu, kończą szkoły średnie, niektórzy nawet studiują. Wychodzą na przepustki. Czy taka jest rzeczywistość w polskich więzieniach?

Przepełnione areszty i więzienia

   - Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - mówi Zygmunt Lizak, specjalista ds. penitencjarnych w Okręgowym Inspektoracie Służby Więziennej w Krakowie. - Inaczej więc widzą rzeczywistość w więzieniu politycy, inaczej funkcjonariusze, inaczej osadzeni, a jeszcze inaczej wolne społeczeństwo, które wraz z rosnącym poczuciem zagrożenia domaga się surowych kar i oburza się, że więźniowie przebywają w sanatoryjnych warunkach - nie pracują, oglądają telewizję, chodzą na przepustki. Społeczeństwo, oburzające się na rzekome luksusy panujące w polskich zakładach karnych, musi wiedzieć, że osadzonym poupychanym jak sardynki w puszkach nie ma czego zazdrościć. Czy niecałe 3 metry kwadratowe "na głowę" i ponad 4 złote na dzienne wyżywienie to luksus?
   W 156 polskich aresztach i zakładach karnych przebywa obecnie prawie 81 tys. osób. Ponieważ więziennictwo ma do dyspozycji 69 tys. miejsc, we wszystkich jednostkach przeludnienie wynosi około 120 procent.
   Gwarantowanych przez regulamin 3 metrów kwadratowych na osobę nie przestrzega się już od kilku lat - za zgodą ministra sprawiedliwości.
   - Tłok panuje wszędzie. Do cel trzeba dostawiać nowe łóżka.__Przeludnienie powoduje wysoki pułap zagrożeń związanych z zachowaniami agresywnymi. Zwiększają się też koszty utrzymania - mówi Luiza Sałapa, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej.
   Średni miesięczny koszt utrzymania jednego osadzonego wynosi 1360 zł, ale około 80 proc. tej kwoty stanowią wydatki na płace funkcjonariuszy, koszty remontów i przystosowania na cele mieszkalne pomieszczeń gospodarczych. Samo utrzymanie jednego osadzonego w więzieniu lub w areszcie kosztuje miesięcznie 380 zł. Na tę kwotę składają się m.in. koszty wyżywienia, leków, opłaty mediów i środki przeznaczone na pomoc penitencjarną. W niektórych jednostkach te koszty znacznie jednak przekraczają średnią krajową. W ubiegłym roku w areszcie Kraków-Podgórze na utrzymanie jednego osadzonego wydawano miesięcznie 1728,13 zł (dziennie - 56,82 zł, w tym na wsad do kotła 4,20 zł).

Prysznic raz w tygodniu

   Zgodnie z kodeksem karnym wykonawczym, więzienia mają nie tylko izolować kryminalistów od społeczeństwa, ale też zapewnić im humanitarne warunki, poszanowanie godności, opiekę zdrowotną i religijną. Osadzonemu przysługują trzy razy dziennie posiłki (o odpowiedniej wartości odżywczej), w tym jeden gorący. Ma prawo do co najmniej godzinnego spaceru, 8-godzinnego czasu przeznaczonego na sen w ciągu doby i ciepłej kąpieli raz na tydzień. W standardzie celi kodeks przewiduje osobne miejsce do spania, należyte warunki higieniczne, dopływ powietrza, odpowiednią do pory roku temperaturę i oświetlenie odpowiednie do pisania i czytania. W więzieniach typu zamkniętego kąciki sanitarne (umywalka i muszla klozetowa) znajdują się w celach. Powinny być zabudowane - zgodnie ze standardami europejskimi, których Polska zobowiązała się przestrzegać - ale w wielu więzieniach są jedynie oddzielone od celi prowizorycznymi zasłonkami.
    W areszcie przy ul. Montelupich w Krakowie w każdej celi jest też głośnik radiowęzła, transmitującego różne programy. Telewizor, ale własny, można mieć, gdy dyrektor wyrazi na to zgodę. W jednej celi może być tylko jeden telewizor, więc jeśli np. Kowalski już taką zgodę otrzymał, to osadzony Nowak jej nie dostanie. Więzień ma też prawo korzystać z prasy. Dostanie każdy tytuł, ale pod warunkiem, że sam go zaprenumeruje i za niego zapłaci. W przeciwnym wypadku może korzystać z biblioteki, gdzie na mocy porozumienia z RUCH-em dostarczanych jest kilka egzemplarzy ze zwrotów.
   Zgodnie ze znowelizowanym kodeksem karnym wykonawczym, dyrektor więzienia może też zezwolić skazanemu na posiadanie w celi sprzętu audiowizualnego lub komputerowego. Taką zgodę - jak mówi rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej - wydaje się jednak niezmiernie rzadko.

Nielegalne komórki

   O dostępie do Internetu w zakładach karnych na razie nie ma mowy. Przepisy zakazują też tymczasowo aresztowanym korzystania z telefonu, a skazani mogą z niego korzystać z pewnymi ograniczeniami. Przepisy są jednak łamane. Kilka lat temu okazało się np., że Władysław Ch. ps. Al Capone, siedząc już w nowosądeckim areszcie, zlecił przez telefon jedno z sześciu zabójstw, za które niedawno został skazany. Komórkę dostarczył mu do celi strażnik więzienny.
    W ciągu ostatnich lat funkcjonariusze służby więziennej przechwycili w celach tymczasowo aresztowanych i skazanych około 70 komórek, dzięki którym osadzeni nadal prowadzili ciemne interesy. Niektóre placówki wyposażono więc w sprzęt do wykrywania takich telefonów. Przestępcy są jednak przebiegli. W innym miejscu przechowują aparat, a w innym kartę SIM. I nawet kiedy funkcjonariusze przechwycą telefon, trudno jest ustalić, jakie rozmowy z niego prowadzono. Niektórzy wykorzystują też zegarki z wmontowanym pagerem, które nie rzucają się w oczy.
   Trafiający coraz częściej do więzień szefowie grup przestępczych oraz ich "żołnierze" zaczynają zmieniać panujące tam zwyczaje. W odróżnieniu od recydywistów, nie muszą stosować zasad grypsery, żeby zdobyć posłuch. Ich siłą są legendy o ich wyczynach, ale przede wszystkim pieniądze. Za pieniądze, które są złożone w depozycie, mają prawo co najmniej trzy razy w miesiącu dokonywać zakupów w kantynie. Mogą też - jak inni skazani - otrzymywać 5-kilogramowe paczki żywnościowe. Znowelizowany kodeks karny wykonawczy ograniczył w ubiegłym roku to prawo; wcześniej skazany mógł otrzymywać paczkę co miesiąc, teraz - raz na kwartał.
    - _Przy tym zatłoczeniu więzień nie byliśmy w stanie skontrolować każdej paczki, a okazało się, że przemycane w nich były m.in. narkotyki. W ubiegłym roku wykryliśmy 700 takich przypadków - _mówi rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

Superareszt

   Przy obecnym przeludnieniu więzień norma przewidująca 3 metry kwadratowe na osobę przestrzegana jest jedynie w przypadku mafijnych bossów. Oni zwykle siedzą w pojedynkę. Mają kategorię N - szczególnie niebezpieczni - i obejmują ich szczególne rygory.
   W całym kraju utworzono dla nich 15 oddziałów, m.in. w otwartym w ubiegłym roku areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Placówka ta jest przedstawiana przez więzienników jako zakład na miarę XXI wieku. Ma około 600 miejsc, jasne przestronne cele, halę sportową, boisko i siłownię. W każdej celi w kąciku sanitarnym znajduje się prysznic. Drzwi do cel otwierają się tylko za pomocą kart chipowych. Przychodzących na widzenia prześwietla specjalne urządzenie, które wykrywa nie tylko niebezpieczne przedmioty, ale też alkohol i narkotyki. Oddział dla niebezpiecznych dodatkowo wyposażony został w system monitorujący, który działa nawet w kącikach sanitarnych.
   Budowa tego superaresztu kosztowała ponad 80 mln zł; aby załatwić problem przeludnienia w polskich więzieniach, trzeba by wybudować jeszcze 20 podobnych więzień. W dającej się przewidzieć przyszłości nie powstanie ani jedno, gdyż więziennictwo nie ma pieniędzy.

Praca, studia albo...

   - Obecnie największym dobrodziejstwem w więzieniu jest praca. Odpłatnie mogliśmy jednak zatrudnić zaledwie około 10 tysięcy osadzonych, a kolejne 9 tysięcy osób pracuje za darmo. Niestety, niewiele instytucji zgadza się zatrudnić osadzonych nawet nieodpłatnie - przyznaje Luiza Sałapa.
   Tymczasem do obowiązków służby więziennej, określonych w kodeksie karnym wykonawczym, należy prowadzenie działalności resocjalizacyjnej przede wszystkim "przez organizowanie pracy sprzyjającej zdobywaniu kwalifikacji zawodowych, nauczania oraz zajęć kulturalno-oświatowych".
   - Po indywidualnej diagnozie zobowiązani jesteśmy przedstawić każdemu osadzonemu indywidualny program oddziaływań. Prawo wymaga od nas bowiem przygotowania go do powrotu do społeczeństwa. Możemy więc np. proponować ukończenie szkoły podstawowej, średniej, wysłanie na kurs przygotowujący do zawodu, leczenie odwykowe lub terapię z uzależnień od narkotyków. Możemy też - choć w bardzo ograniczonym zakresie - proponować udział w zajęciach kulturalno-oświatowych lub w sportowych. Chodzi o to, by ograniczać agresję i przeciwdziałać więziennej nudzie. Ci ludzie przecież kiedyś wyjdą z więzień. Pytanie tylko, jacy - mówi Zygmunt Lizak.
   Wychowawcy nie mogą nikogo zmusić ani do podjęcia leczenia, ani do nauki. Ci, którzy odrzucają ofertę - a większość to czyni - odbywają karę w tzw. zwykłym trybie w zakładach zamkniętych. Ci, którzy chcą coś zrobić ze swym życiem, trafiają do jednostek prowadzących szkoły lub programy odwykowe. Zazwyczaj są to zakłady półotwarte lub otwarte.
   W niektórych zakładach można ukończyć zarówno szkołę podstawową, jak i gimnazjum czy liceum. W zakładzie karnym w Mielęcinie koło Inowrocławia skazani z długoletnimi wyrokami niedawno bawili się na studniówce. Dostali zgodę nawet na zaproszenie partnerek do tańca.
   Od kilku lat więźniowie mogą też studiować. Z tej oferty skorzystało - jak dotąd - ponad 30 osadzonych. M.in. dilerzy narkotyków, sprawcy śmiertelnych wypadków, ale też zabójcy. Studia dają im prawo do ekstra przepustek, zwiększają szansę na wcześniejsze zwolnienie i przede wszystkim dają nadzieję, że ci ludzie nie wrócą już za kraty.
   Do rozpoczęcia studiów potrzebna jest matura i zgoda dyrektora więzienia. Przerwać je jednak może np. dłuższe spóźnienie z przepustki. Nie zdarzyło się ponoć, aby jakiś zaoczny student zamiast na zajęcia, poszedł kraść lub sprzedawać narkotyki. Studiowanie za kratami - jak zapewniają specjaliści ds. penitencjarnych - jest jedną z najlepszych form resocjalizacji. Największym zainteresowaniem w więzieniu cieszą się studia na wydziale marketingu i zarządzania, ale nie tylko.
- Yves Goulais, który odsiaduje 15-letni wyrok więzienia za podwójne zabójstwo - Andrzeja Zauchy i Zuzanny Leśniak - za kratami zdążył ukończyć studia na wydziale reżyserii uniwersytetu Grenoble. Władze więzienne to doceniły. Goulais, przebywający obecnie w jednym z warszawskich zakładów typu otwartego, otrzymał zgodę na zatrudnienie w telewizji Canal Plus. Do więzienia wraca obecnie tylko na noc.
EWA KOPCIK

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
rot

O więzieniu mają prawo pisać tylko i wyłącznie ci, którzy tam pracują. Cała reszta, w tym "rzetelni" dziennikarze, musieliby dostać wyrok albo się zatrudnić na conajmniej parę miesięcy żeby napisać o prawdziwym więzieniu. Pisanie z czyiś opowieści to jak pisanie o glebie na księżycu.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3