Maciej Palczewski: Odszedłem z Cracovii, by poszukać nowych wyzwań

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Maciej Palczewski pracował 5 lat z bramkarzami pierwszej drużyny Cracovii. Teraz jest już w Lechu Poznań Andrzej Wiśniewski
Maciej Palczewski, trener bramkarzy Cracovii, odszedł z klubu do Lecha Poznań. Opuszcza Cracovię po 11 latach, gdyż w 2010 r. zaczął pracę w Młodej Ekstraklasie.

Skąd ta decyzja?

To moja całkowicie suwerenna decyzja. Chcę podkreślić, że nikt mnie z Cracovii nie wyrzucał, nie miały na nią wpływu żadne fakty związane z Cracovią. Podjąłem ją po głębokim namyśle. W piłce takie zmiany to normalność.

Miał pan dużo czasu, by zastanowić się nad propozycją Lecha?

Poinformowałem władze Cracovii i trenera Michała Probierza o całej sytuacji, a sam mocno nad tym myślałem. Miałem około tygodnia na podjęcie ostatecznej decyzji? Analizowałem za i przeciw...

Co ostatecznie przesądziło?

W Cracovii dostałem szansę, pracując z Młodą Ekstraklasą, gdy trenerem był Rafał Ulatowski, potem w grupach młodzieżowych. Trener Jacek Zieliński włączył mnie do sztabu szkoleniowego. Najpierw na próbę, ale widać, spodobałem się i zostałem na dłużej. Jestem bardzo wdzięczny trenerowi Zielińskiemu, że dał mi szansę. Pracując w Cracovii brakowało mi sukcesu. Gdy w 2020 roku zespół sięgnął po Puchar Polski, potem po Superpuchar, poczułem ulgę. Mogę teraz spojrzeć na zamknięcie pewnego etapu pracy w ten sposób – coś osiągnąłem, mam czyste sumienie, mogę poszukać kolejnych wyzwań w zupełnie innym środowisku.

No właśnie, odchodzi pan do Lecha, za którym kiepski sezon, a to klub z ogromnymi ambicjami. Czy nie boi się pan, że siada na „gorące krzesło”, bo w Poznaniu mogą być niecierpliwi?

Cóż, taka jest praca trenera. Nie możemy przewidzieć, co zdarzy się za miesiąc, dwa, przy czym proszę zwrócić uwagę, że osoby decyzyjne akurat w Poznaniu – porównując zresztą kraju – są względem szkoleniowców stosunkowo cierpliwe. Lech to wielki klub, z ambicjami. Mogę się tylko cieszyć, że zwrócił na mnie uwagę. Nie miałem do tej pory przyjemności współpracować z trenerem Maciejem Skorżą. Wiele słyszałem na temat jego warsztatu, dlatego cieszę się, że to kolejne uznane nazwisko, u boku którego będę mógł się rozwijać.

Dość nieoczekiwanie zmienił pan miejsce pracy. Postawił pan Cracovię w trudnym położeniu?

Nie sądzę, znalazła się najlepsza osoba na to miejsce – Marcin Cabaj. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak mówię, władze klubu i trener Probierz zostały o wszystkim powiadomione, moje pożegnanie odbyło się fair, na czym mi zależało. Bardzo się cieszę, że nikt nie robił mi trudności.

Zmieni się pańskie życie. Do tej pory związany był pan z Krakowem, regionem. Jako piłkarz nie musiał pan daleko wyjeżdżać, poza okresem gry w Arce Gdynia.

Takie jest życie. Wybrałem taki zawód, ze wszystkimi jego konsekwencjami. Do Poznania przenoszę się z żoną i córką. Wiadomo, że jest to zmiana życia o 180 stopni, ale liczyłem się z taką opcją.

Ma pan już na koncie 250 meczów w ekstraklasie jako trener bramkarzy. To spory kapitał. Tak jak pan „rósł” z sezonu na sezon, tak pańscy podopieczni też rośli w siłę. Michal Pesković, Lukas Hrosso, Karol Niemczycki wyrastali na najlepszych zawodników w zespole.

Nie zapominajmy o ich poprzednikach – Krzysztofie Pilarzu. Grześku Sandomierskim. Mam taką refleksję, że np. Sandomierski przychodził jako bramkarz o uznanej już renomie, podobnie Pilarz. Z kolei Michal, jako wieczny rezerwowy. Już po pierwszym treningu z nim wiedziałem, że to będzie dobry golkiper. Widziałem, jak interweniował i zastanawiałem się – przecież wszystko jest ok, jest bardzo dobry, więc co jest nie tak? Popracowaliśmy i Michal pokazał klasę. Cieszę się, że w minionym sezonie rozwinął się Karol Niemczycki. Dla trenera na dorobku, za jakiego wciąż się uważam, sukcesy młodego wychowanka cieszą szczególnie, są też bardziej zauważalne na zewnątrz.

Zostawia pan Cracovię w pełni spełniony?

Czy do końca? Pewnie nie. Czy można było więcej? Z pewnością, ale nie ma co się nad tym zastanawiać, najważniejsze, że zdobyliśmy ten Puchar Polski. Przenoszę się do Poznania, gdzie ambicje są ogromne, troszkę przykryte ostatnimi niepowodzeniami. Wyznaczam sobie nowe cele, one napędzą rozwój nie tylko moich bramkarzy, ale też mój – i jako trenera, i człowieka.

Jakie wspomnienia zostaną po pobycie w „Pasach”?

Jak najlepsze. Zaczynałem, gdy broniliśmy się przed spadkiem, ale sytuacja została szybko opanowana. Potem nastąpił świetny sezon zakończony awansem do europejskich pucharów za kadencji trenera Zielińskiego. Z trenerem Probierzem przepracowałem cztery sezony. Też były puchary i te dwa trofea. Zostaną też relacje międzyludzkie, ukształtowane naszymi wspólnymi przeżyciami – sukcesami i porażkami. Wierzę, że przetrwają próbę czasu nie gorzej niż medale na półce.

Jak przyjęto pana w Lechu?

Bardzo profesjonalnie, bardzo dobrze. Od sztabu szkoleniowego począwszy, z trenerem Skorżą, kierownikiem. Jestem bardzo mile zaskoczony. Pierwsze zajęcia były wprowadzające, zwłaszcza po takiej przerwie. Poczułem się dobrze, nie jako obcy człowiek.

Tokio Raport odc. 2

Wideo

Materiał oryginalny: Maciej Palczewski: Odszedłem z Cracovii, by poszukać nowych wyzwań - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie