Magisterka za jeden przelew

Magisterka za jeden przelew

Iwona Krzywda

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Magisterka za jeden przelew

©Fot. pixabay.com/Archiwum Polska Press

Leniwi studenci mogą przebierać w ofertach profesjonalnych firm oferujących płatną „pomoc” w pisaniu różnego rodzaju prac dyplomowych. Proceder kupowania rozpraw kwitnie, a uczelniom brakuje skutecznych sposobów na wyłapywanie oszustów
Magisterka za jeden przelew

©Fot. pixabay.com/Archiwum Polska Press

Za liczącą 60 stron, przygotowywaną od podstaw pracę licencjacką na zadany temat wystarczy zapłacić ok. 800 zł. Napisana na zlecenie magisterka to wydatek powyżej tysiąca złotych, a dokładny koszt zależy od objętości i stopnia skomplikowania pracy. Jeszcze taniej można kupić gotowe wzory rozpraw - ich ceny zaczynają się już od 200 zł!

Leniwi studenci w ofertach mogą przebierać. Na rynku roi się od firm oferujących „pomoc” w przygotowaniu różnego rodzaju prac dyplomowych.
Kuszą nie tylko promocyjnymi cenami i krótkim czasem realizacji zlecenia, ale również profesjonalną kadrą autorów, często ze stopniem naukowym. Efekty ich twórczości wystarczy jedynie wydrukować, oprawić i przedstawić promotorowi. Proceder kwitnie, bo pisanie prac na zamówienie nie jest sprzeczne z prawem. Przestępstwo popełnia dopiero student, który pod cudzą pracą podpisuje się własnym nazwiskiem, jednak uczelniom brakuje skutecznych narzędzi do wyłapywania oszustów.

- Problem jest poważny i wymaga dużej uwagi ze strony władz każdej uczelni - przyznaje prof. dr hab. inż. Wojciech Łużny, prorektor ds. kształcenia Akademii Górniczo--Hutniczej. - Trudno ocenić, jaka jest u nas skala tego zjawiska. Zwracamy bardzo dużą uwagę na to, czy prace powstają samodzielnie i dlatego wszystkie „przepuszczamy” przez system antyplagiatowy. Staramy się również maksymalnie ograniczyć liczbę studentów, jaką mają pod opieką promotorzy - dodaje.

Teoretycznie nauczyciel akademicki, który zna swoich studentów, z wychwyceniem oszustwa nie powinien mieć problemu. Rzecz w tym, że promotorzy często nadzorują powstawanie kilkunastu prac równocześnie i na ich dokładne studiowanie nie mają czasu. Egzaminu nie zdaje również system wychwytywania plagiatów. Programy, z jakich rodzime uczelnie korzystają na własną rękę, umożliwiają bowiem porównywanie magisterek jedynie z wąską bazą danych. - Cały czas czekamy na uruchomienie ogólnopolskiego systemu antyplagiatowego, w którym znajdą się wszystkie prace dyplomowe obronione w całym kraju od września 2009 r. To z pewnością ograniczyłoby również proceder kupowania rozpraw, bo nie łudziłbym się, że osoby które oferują tego rodzaju usługi, sprzedają daną pracę wyłącznie jednemu studentowi - wskazuje Piotr Szumliński, dyrektor Centrum Wsparcia Dydaktyki i Spraw Studenckich Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce ukrócić ten proceder? Ze szczegółów reformy przygotowywanej przez wicepremiera Jarosława Gowina, które wyciekają z resortu wynika, że obowiązek napisania rozprawy pozostanie jedynie na studiach magisterskich. W przypadku licencjatu to rektorzy decydowaliby, czy nie zastąpić obrony prac egzaminem końcowym. Zdaniem ekspertów to krok w dobrym kierunku. - Rzeczywiście można dyskutować, czy prace dyplomowe po pierwszym etapie studiów są konieczne. Jeśli takie rozwiązanie zostanie wprowadzone, weźmiemy pod uwagę możliwość zastąpienia ich egzaminem końcowym - zapowiada prof. Łużny.

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 18

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto


Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Pfff

Fff (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Strasznie mało sobie krzyczą te firmy...

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
nie tylko studenci

DNAA (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

Magisterki to tylko czubek góry lodowej. Dlazcego nie pisze się o kupowaniu doktoratów, habilitacji, a nawet publikacji. te same firmy często oferują również prace na "wyższym" poziomie.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Po co egzamin magisterski ?

gbm (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

Zastanówcie się po co w ogóle są prace magisterskie ?
Ktoś uczy się przez 5 lat , zdaje zaliczenia ,egzaminy czyli jest sprawdzany na bieżąco z posiadanej wiedzy a na koniec musi napisać pracę...rozwiń całość

Zastanówcie się po co w ogóle są prace magisterskie ?
Ktoś uczy się przez 5 lat , zdaje zaliczenia ,egzaminy czyli jest sprawdzany na bieżąco z posiadanej wiedzy a na koniec musi napisać pracę magisterską .

Po co i komu to jest potrzebne ?

I tak po krótkim czasie zapomina o 3/4 nabytej wiedzy w części niepotrzebnej w pracy zawodowej a znaczna część ludzi po kierunkach nie dających większych dochodów m.in. kierunki humanistyczne czy etnografia , nie pracuje w wyuczonym zawodzie lecz np. jak jedna etnograf (stroje i przyśpiewki ludowe ) idzie do polityki gdzie bez właściwej wiedzy fachowej rządzi gospodarką całego państwa za kilkadziesiąt tysięcy miesięcznej pensji .

Po co ,więc za pieniądze podatników studiowała etnografię ,skoro poszła pracować do partii i dalej dzięki partii a nie umiejętnościom do administracji publicznej .

Po co jej praca magisterska z etnografii i gdzie ja mole zjadają ,bo chyba nikt tego nie czyta .

Należy się zastanowić nad celowością tego rodzaju egzaminów i nie patrzeć na tradycje lecz myśleć i postępować racjonalnie .

Proszę pamiętać ,że dyplom może jedynie ułatwić przyjęcie do pracy ,ale wiedza i umiejętności są tam szybko weryfikowane i szybko można zakończyć karierę .
Gdyby było inaczej to w fotelach dyrektorskich i prezesowskich czy ministerialnych siedzieli by sami profesorowie a tak nie jest . zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo