Małą łyżeczką, ale stale

Redakcja
Witowice Dolne. W czym tkwi tajemnica sukcesów Victorii?

Tenis stołowy

Witowice Dolne. W czym tkwi tajemnica sukcesów Victorii?

   To prawdziwy precedens. Witowice Dolne, niewielka, żeby nie napisać maleńka miejscowość położona w okolicach Jeziora Rożnowskiego, słynie w Polsce południowej z bardzo dobrej, jak na nasze warunki, właściwie poukładanej piłki nożnej. Pierwsza drużyna tamtejszej ZUMD Sarata Victorii od sześciu lat nieprzerwanie występuje z dobrym skutkiem w IV lidze.
   Sezon, którego druga część niedawno się rozpoczęła, również zaznaczy się w klubowych kronikach jako jeden z bardziej udanych. Wskazują na to przynajmniej wyniki dotychczas uzyskiwane przez podopiecznych trenera Stanisława Filasa. Dwa zwycięstwa, w tym jedno odniesione na boisku rywala oraz niesprawiedliwa porażka na terenie lidera w Bochni mogą napawać optymizmem i satysfakcjonować coraz szerszą rzeszę witowickich kibiców.
   - W czym tkwią tajemnice sukcesów niedocenianej, maluczkiej Victorii? - zwracamy się do klubowego menedżera Ryszarda Piwowara.
   - W kilku czynnikach. Po pierwsze i bodaj najważniejsze: mierzymy siły na zamiary. Nie jesteśmy finansowym potentatem, kierujemy się więc zasadą: "brać małą łyżeczką, ale stale". Szczęśliwie maksyma ta znajduje zrozumienie zarówno wśród piłkarzy, jak i działaczy, sponsorów oraz samych kibiców. Realnie patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość, zdając sobie sprawę na ile i na co nas stać. A że o wielkich transferach możemy tylko pomarzyć, zatem koncentrujemy się na pracy z młodzieżą, która przynosi określone efekty. Właśnie dbałość o wychowanków to druga przyczyna naszych osiągnięć.
   - Nie byłoby ich z pewnością wiele, gdyby nie wsparcie płynące ze strony sponsorów?
   - Naturalnie. Pozwolę więc sobie w tym miejscu na wymienienie nazwisk naszych dobrodziejów. Oto oni: Andrzej Sarata, klubowy prezes Edward Oleksy, Józef Łagosz, Wiesław Basta, Kazimierz Duda, Zygmunt Paruch. Wielka wdzięczność z naszej strony należy się również Radzie Gminy Łososina Dolna z wójtem Stanisławem Golonką, którzy to panowie ze zrozumieniem spoglądają na nasze potrzeby.
   - Bezpośredni wpływ na rezultaty drużyny mają wszak głównie piłkarze... Drużyna jest typowa mieszanką rutyny z młodością?
   - Tak. Jej trzon stanowią piłkarze mocno emocjonalnie związany z Witowicami: Marek Pulit, Andrzej Maciaś, Lesław Gołąb, Mirosław Szewczyk, Dariusz Dudek czy Grzegorz Świerad. Jestem pewien, że każdy z tych graczy mógłby zrobić karierę w wyższej klasie rozgrywkowej. Zawodnicy wolą jednak pozostać w Victorii. Widać dobrze się tutaj czują. Przy ich boku ogrania, niezbędnego boiskowego doświadczenia nabierają młodzi, którzy coraz głośniej upominają się o swe czwartoligowe prawa.
   - Dwóch z nich znalazło właśnie uznanie w oczach trenerów kadry Małopolski?
   - Rzeczywiście: Rafał Augustyn oraz Maciej Mamak powołani zostali do młodzieżowej reprezentacji Makroregionu na międzynarodowy turniej pod egidą UEFA pn. Region’s Cup 2003. To dla nas dodatkowy powód do satysfakcji.
   - Cieszyć się powinien głównie jednak trener Stanisław Filas, czyż nie?
   - Staszek to bardzo skromny człowiek, przy tym znakomity fachowiec. Jestem niezmiernie rad, że decyduje się na pracę w Witowicach Dolnych na zaproponowanych mu przez nas skromnych, uczciwie mówiąc, warunkach.
   - Czy gra w czwartej lidze wyczerpuje aktualne ambicje Victorii?
   - W tym sezonie zdecydowanie tak. To trochę paradoksalne, ale jesienią graliśmy ładniej dla oka, co nie zawsze znajdowało przełożenie na wyniki. Teraz w meczach z Polanem, a zwłaszcza z Huraganem zaprezentowaliśmy się zdecydowanie słabiej. Mimo to zainkasowaliśmy komplet punktów. Żałuję jedynie, że ów nieszczęsny mecz z Bochnią przyszło nam rozegrać już na inaugurację rundy wiosennej. Gdyby do konfrontacji doszło dzisiaj, jego rezultat mógłby być zgoła odwrotny. Drużyna weszła bowiem w rytm meczowy, po prostu nabrała rozpędu. Natomiast co do naszych zamierzeń... Marzy nam się udział w barażach o III ligę. Choćby po to, by można było je odnotować w klubowych archiwach. Na grę w tej klasie rozgrywkowej bowiem nas finansowo nie stać. Choć, kto wie, jeśliby udało się uczynić ten pierwszy krok, to może znalazłby się jakiś możny sponsor? Na razie jednak żyjemy doczesnością.
Daniel Weimer

Najbardziej znani

Najbardziej znani wychowankowie Victorii: Adam Ciastoń - obecnie Sandecja, Sławomir Krzyściak - III-ligowe Radomsko, później Świt Krzeszowice, dzisiaj Kmita Zabierzów, Sławomir Zubel i Piotr Saratowicz - obydwaj kiedyś w Piaście Gliwice, obecnie na powrót w Victorii.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie