Małgorzata Wassermann: Z prezydentem Majchrowskim zrealizowaliśmy wspólnie kilka projektów. Bez zbędnego hałasu

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Małgorzata Wassermann
Małgorzata Wassermann Andrzej Banaś
- Moim zdaniem trzeba i można robić wiele, aby poprawić, zmieniać na lepsze naszą rzeczywistość w mieście. To jest moje credo. Tak działam i za każdym razem jestem szczęśliwa, gdy do Krakowa płyną naprawdę duże pieniądze, i dzięki też mojej aktywności w tej dziedzinie wsparcie otrzymują różne instytucje, np. szpitale – mówi Małgorzata Wassermann, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, która osiągnęła drugi wynik w niedawnym sondażu przedwyborczym, dotyczącym prezydentury w Krakowie. Rozmawiamy z nią o współpracy z prezydentem Jackiem Majchrowskim, problemach Krakowa, sytuacji w kraju i międzynarodowej pozycji Polski.

Jak Pani ocenia wynik ostatniego sondażu prezydenckiego w Krakowie? Ma Pani 20-procentowe poparcie...
Żadnego sondażu nie lekceważę, ale na tym etapie nie przywiązuję do tego większej wagi. Do wyborów samorządowych mamy jeszcze półtora roku. To jest bardzo dużo czasu. Dzisiaj jestem w parlamencie i cała nasza praca, energia koncentruje się na tym, abyśmy przezwyciężyli z jak najmniej dotkliwymi skutkami inflację i trudności związane z wojną na Ukrainie. Przed nami są wybory do Sejmu. Robimy więc wszystko, co jest możliwe, aby przekonać Polaków, że dobre zmiany, które nastąpiły przez ostatnie siedem lat rządów Prawa i Sprawiedliwości muszą być kontynuowane, a zmiana władzy może grozić stabilności finansowej państwa i negatywnie wpłynąć na sytuację geopolityczną w naszej części świata. Wybory samorządowe to kolejne wyzwanie. Pracujemy nad tym, ale wiążące decyzje dopiero przed nami, łącznie z tym czy będę kandydować w Krakowie czy nie.

W niedawnym sondażu uzyskała Pani cztery procent głosów mniej od Łukasza Gibały. To dużo, czy mało biorąc pod uwagę, że Pani rywal jest radnym miasta i na co dzień może być aktywny na krakowskiej scenie politycznej?
Rzeczywiście, Łukasz Gibała od wielu lat prowadzi nieustanną kampanię wyborczą, stąd jest tak zauważalny w sondażach. Ja działam na rzecz miasta w inny sposób. Jeżeli miałabym walczyć o prezydenturę w Krakowie, jeśli będą takie decyzje, skoncentruję się również na tych problemach, które zajmują od lat radnego Gibałę. Dziś trudno mi się koncentrować np. na tym, dlaczego są zepsute schody ruchome w jakimś miejscu. Wydaje mi się, że to nie jest najważniejszym zadaniem dla posła.

W jaki sposób stara się Pani dbać o sprawy ważne dla Krakowa i Małopolski?
W parlamencie mamy inne zadania niż radni miejscy, ale problemy Krakowa są dla mnie równie ważne i mam nadzieję, że mieszkańcy Krakowa choć nie widzą mnie na codziennych konferencjach prasowych mogą to sami odczuć i przekonać się, że tak jest. To czym się zajmuję, to ukierunkowywanie i wsparcie dla miasta w pozyskiwaniu wszelkiego rodzaju środków ze wszystkich możliwych rządowych programów, które są przeznaczone dla samorządów. Inni wolą robić happeningi, konferencje i krytykować, że wszystko jest źle. Jakie są jednak tego efekty? Co konstruktywnego przynosi to mieszkańcom Krakowa?

Zakorkowane ulice Krakowa

Kraków zatkany. Wielkie korki na ulicach. Bo piątek? Nie, to...

Może dlatego niektórzy mieszkańcy protestują, ponieważ nie są w stanie przekonać do swoich postulatów władz miejskich...
Moim zdaniem trzeba i można robić wiele, aby poprawić, zmieniać na lepsze naszą rzeczywistość w mieście. To jest moje credo. Tak działam i za każdym razem jestem szczęśliwa, gdy do Krakowa płyną naprawdę duże pieniądze, i dzięki też mojej aktywności w tej dziedzinie wsparcie otrzymują różne instytucje, np. placówki medyczne. Przypomnę chociażby ostatnią rekordową dotację w kwocie 300 mln zł na rozbudowę Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Podejmuję też działania związane z ochroną powietrza, budową nowych dróg, czy ochroną dziedzictwa narodowego i przeznaczaniem funduszy na zabytkowe kościoły, obiekty sakralne, m.in. opactwo w Mogile, czy klasztor w Tyńcu. Mam nadzieję, że krakowianie dostrzegają też jak dużą pomoc prawną świadczy moje biuro poselskie. Jestem prawnikiem, moi pracownicy też mają takie wykształcenie, przyjmujemy wiele osób i staramy się im pomóc tak, jak tylko potrafimy.

W ostatnim czasie Pani i prezydent Krakowa Jacek Majchrowski nie szczędzicie sobie uprzejmości. Pytanie tylko jaki to ma wpływ na sondaże? Czy to pomaga Pani czy przeciwnie - szkodzi?
W ogóle nie oceniam tego w takich kategoriach. Wyborcy, komentatorzy, dziennikarze uważają, że politycy się nieustannie kłócą, walczą ze sobą nie bacząc na interes elektoratu a jedynie na swój własny. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że zupełnie nie mają racji, ale ja wolałabym by pamiętano to, co zrobiłam konstruktywnego w mojej pracy a nie to z kim i jakie prowadziłam spory. Dlatego wypowiedzi sugerujące, że jeśli współpracuję z prezydentem Jackiem Majchrowskim i mówię o nim dobrze, bo realizuje to, na co się umówiliśmy, że jest to już jakieś porozumienie polityczne wywołują jedynie mój uśmiech na twarzy. Nie spotykamy się, by prowadzić dyskusje ogólnopolityczne. Zawsze są to spotkania w konkretnym celu.

Czy to oznacza, że władza centralna, bez porozumienia z samorządem nie może wiele zrobić dla mieszkańców regionu?
Proszę pamiętać, że inwestycje w Krakowie są realizowane przez ludzi, którzy tym miastem zarządzają. Jak w takim razie przekazywać środki finansowe, realizować pomysły, organizować imprezy bez porozumienia z tymi, którzy podpisują umowy? To jest więc normalna współpraca. Tu – powtórzę - chodzi o dobro mieszkańców a nie z jakiej jesteśmy partii i jakie mamy poglądy. Oni od nas oczekują tylko jednego: rozwiązywania konkretnych problemów. Przykładem takiego działania jest nasza wspólna praca np. w sprawie ochrony terenów zalewowych w Bieżanowie. Tak sobie wyobrażam pracę publiczną i tak ją realizuję. Proszę nie szukać w tym podtekstu politycznego. Bardzo bym sobie życzyła, by taka współpraca z samorządami jak w Krakowie była w innych miastach. Kolejna sprawa. Węgiel, jego zakup, dystrybucja. To sytuacja nagła, ekstraordynaryjna, bo nikt nie przewidywał skutków wojny na Ukrainie. Rząd zrobił to, co do niego należało, poruszył niebo i ziemię i znalazł odpowiednią ilość węgla, żeby Polacy byli zabezpieczeni. I jeśli teraz, część samorządów odpowiada, że nie będzie współpracować w tych sprawach z rządem, to o czym to świadczy? Dla kogo pracują? Dla rządu czy dla ludzi mieszkających w swoich gminach? Dobrym przykładem jest Stalowa Wola, gdzie widać, że jeżeli się chce i współpracuje ze sobą, to tylko z korzyścią dla mieszkańców. Bardzo bym chciała, żeby tak to wyglądało w całej Polsce.

Prezydent Jacek Majchrowski powiedział kiedyś, że gdyby miał wybierać, to wskazałby Panią a nie Łukasza Gibałę na swojego następcę… To poważna deklaracja.
Prezydent Majchrowski zrealizował we współpracy ze mną kilka projektów dla miasta, bez zbędnego hałasu, nadmiernej oprawy medialnej. Co w tym czasie robi Łukasz Gibała? Krytykuje, protestuje i swoje działania nagłaśnia. Co konkretnego przynosi to miastu, jego mieszkańcom? To, że ktoś wiele sił i środków przeznacza na PR nie oznacza, że ma rację. Podobnie widzę rolę opozycji totalnej w Sejmie. Prezydent Majchrowski może w podobny sposób oceniać Łukasza Gibałę, który dość często go krytykuje. Pytanie tylko, ile jego pomysłów zostało w Krakowie zrealizowanych. Byłoby lepiej dla mieszkańców Krakowa, gdyby skuteczniej działał, a nie tylko umieszczał posty w mediach społecznościowych.

Łukasz Gibała rzeczywiście dba o odpowiednie nagłośnienie swoich działań, ale też szybko reaguje na to co nie podoba się mieszkańcom, na ich protesty i żądania...
Ja działam inaczej. Co jest lepsze? Czy pójdziemy i pokrzyczymy sobie głośno, czy bez krzyku znajdziemy rozwiązania? Jestem zwolenniczką tego drugiego sposobu postępowania.

Zapytam więc o konkretne sprawy. Poprawa rozwiązań transportowych w mieście była jednym z głównych Pani postulatów w kampanii prezydenckiej w Krakowie sprzed czterech lat. Coś się zmieniło?
Jestem zdruzgotana tym, jak się jeździ po Krakowie. Nie zgadzam się z taką polityką miasta aby drogi i miejsca parkingowe były likwidowane na korzyść ścieżek rowerowych. Takie ścieżki są potrzebne. Sama z nich korzystam, ale trzeba brać pod uwagę warunki, w jakich żyjemy. Wiele rodzin funkcjonuje w ten sposób, że rano rozwozi dzieci do szkoły, na zajęcia pozalekcyjne, musi jeszcze zrobić zakupy i nie da się tego zrobić na rowerach.

Wciąż jest Pani zwolenniczką budowy metra w Krakowie, bo prezydent proponuje podziemny tramwaj?
W kampanii prezydenckiej, w 2018 roku, pokazywałam wraz z ekspertami korzyści płynące z budowy metra. Uważam, że to jest temat nadal warty rozważenia. Wiem, że byłaby to inwestycja kosztowna i wieloletnia, ale jeżeli się jej nie rozpocznie, to nigdy się nie zakończy. To jest temat, do którego warto wrócić.

A nadal widzi Pani w mieście dyktat deweloperów?
Ten problem wciąż jest widoczny. Centrum Krakowa jest tak zabudowane, że trudno znaleźć tam jeszcze miejsce na nowe obiekty. Nie jestem przeciwna budownictwu, mieszkania są nam bardzo potrzebne, takie inwestycje napędzają gospodarkę ale na tego typu zabudowę trzeba szukać jednak miejsc poza centrum.

Krakowianie bardzo upominają się o zieleń. Jaki jest Pani pogląd w tej sprawie?
Jestem za ochroną przyrody. Ekologia jest ważna w moim życiu i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Zieleń i drzewa trzeba ocalić przed otaczającą nas betonozą. Bardzo niechętnie patrzę na te inwestycje, w których elementy zielone to doniczki postawione na dachach. Nie może być tak, że wycinamy drzewa a na terenach zielonych stawiamy budynki. Przez ekologię rozumiem też coś, co sama robię od wielu lat. Śmieci zaczęłam segregować dużo wcześniej niż wprowadzono związane z tym przepisy. Robię tak w domu, ale też poza nim, gdy np. zatrzymuję się w hotelu. Oszczędzam wodę i energię. Chciałabym mieć jak najwięcej zieleni wokół siebie, ale trzeba pamiętać, że żyjemy w mieście, które musi się rozwijać i chcąc nie chcąc nie służy nam ono wyłącznie do celów rekreacyjnych. Nie wyobrażam więc sobie takiej sytuacji, w której wyeliminowalibyśmy ruch samochodowy. Zabiegamy jednak o to, aby wymieniać w Krakowie autobusy komunikacji miejskiej na te, które nie emitują spalin. Stąd moja i prezesa PKN Orlen, Daniela Obajtka, niedawna wizyta u prezydenta Jacka Majchrowskiego. W Krakowie powstała już pierwsza stacja wodorowa Orlenu i jeżdżą pierwsze autobusy napędzane tego typu paliwem. Takich rozwiązań powinno być więcej, aby nam wszystkim lepiej się oddychało.

Dlatego w Krakowie obowiązuje zakaz palenia węglem, ale problemem jest dzisiaj smog nadciągający z sąsiednich gmin. Tam kopciuchy miały zniknąć do końca tego roku, ale Sejmik Województwa Małopolskiego podjął decyzję o wydłużeniu tego okresu do 30 kwietnia 2024 roku. Czy to właściwe rozwiązanie?

To jest trudny temat. Przesunięto ten termin z powodu kryzysu energetycznego wywołanego agresją Rosji na Ukrainę. Chodzi o to, by przetrwać najtrudniejszy okres jaki przed nami i na pewno do tematu wrócimy. To nie jest tak, że politykom PiS nie zależy na czystym powietrzu. Musimy jednak reagować na sytuację, która zmienia się bez naszego udziału. W obliczu kryzysu i grożącego ubóstwa energetycznego trzeba niestety odroczyć w czasie całkowity zakaz palenia węglem w Małopolsce. Prędzej czy później powinien on zostać jednak wprowadzony. Nie może być tak, że mieszkańcy Krakowa mają podlegać daleko idącym ograniczeniom, np. nie mogą palić w kominkach, a mieszkańcy ościennych miejscowości mogą wszystko wrzucać do pieca.

Za kryzys energetyczny odpowiada dzisiaj Kreml, jednak decyzje o uzależnieniu się od dostaw węglowodorów z Rosji podjęto znacznie wcześniej, w czasie gdy rządem kierowali politycy PO, a jeszcze wcześniej SLD i PSL. Jaki Pani zdaniem powinien być zakres prac komisji ds. bezpieczeństwa energetycznego, która ma być, według oponentów rządu, odpowiedzią PiS na proponowaną przez PO komisję śledczą dotyczącą afery podsłuchowej?
Myślę, że ten temat sam został wywołany przez Donalda Tuska, który domagał się w tej sprawie wyjaśnień. A przypomnę, że to za czasów jego rządów powstał rurociąg z Rosji do Niemiec Nord Stream 1, a później Nord Stream 2, który ostatecznie z trudem został zablokowany. To wiązało się z uzależnieniem Europy od rosyjskiego gazu. To za rządów Donalda Tuska doszło do aneksji Krymu i Donbasu przez Rosję. Przypominam 2014 rok i to, że premier polskiego rządu zapewniał, iż Polska nie będzie w krucjacie antyrosyjskiej.

Mówił to otwarcie w przyjaznej mu telewizji TVN, czym zaskoczył nawet prowadzącą program dziennikarkę...
Dlatego proszę porównać jakie działania podjął w ostatnich miesiącach premier Mateusz Morawiecki, który zmobilizował dużą część Europy, świata by pomóc Ukrainie i piętnował zachowania tych krajów, które się przed tym opierały czy były przeciwko sankcjom nałożonym na Rosję. Gdy ten sam Donald Tusk był przewodniczącym Rady Europejskiej Wielka Brytania opuściła Unię co znacznie osłabiło struktury wspólnoty. Przypomnę też projekt niekorzystnej dla Polski umowy gazowej z Rosją wynegocjowanej przez wicepremiera Waldemara Pawlaka.

Donald Tusk mimo tego, kreuje się dziś na polityka antyrosyjskiego i twierdzi nawet, że Rosjanie mieli być zainteresowani zmianą władzy w Polsce, a przynajmniej destabilizacją sytuacji politycznej i stąd taśmy Marka Falenty, które pomogły przejąć władzę przez Zjednoczoną Prawicę...
Donald Tusk mówi, że taśmy mogły zostać sprzedane Rosjanom, zanim zostały upublicznione. To jest to, na co zwracam uwagę. Bo to oznaczałoby, że jego czołowi politycy mogli być szantażowani przez Rosjan, którzy – według Donalda Tuska – mieli te materiały. Tak to odczytuję. Badająca to komisja byłaby jak najbardziej pożądana. To byłoby ważne nie tylko w kontekście wojny na Ukrainie, ale także zbliżających się wyborów parlamentarnych w naszym kraju. Polacy powinni wiedzieć, być świadomi tego, co czeka ich w kraju jeśli miałoby dojść do zmian władzy. Niech dziś każdy zada sobie pytanie, jak reagował rząd Mateusza Morawieckiego w przypadku pandemii, czy teraz podczas kryzysu spowodowanego wojną i przypomni sobie lata wcześniejsze. Przypomni sobie wysokie bezrobocie, wysokość najniższej pensji, sprawdzi jakie były wtedy stawki godzinowe, czy świadczenia o pracę. Można by tak wyliczać bez końca i bez trudu weryfikować jak na to wszystko reagował rząd Platformy Obywatelskiej. I jeśli nam udaje się coś zrobić dla Polaków, to tam była zawsze jedna odpowiedź: pieniędzy nie ma i nie będzie.

Pieniędzy nie chce na dzisiaj dać Unia Europejska. Opozycja mówi, że to wina PiS i zapowiada, że jak dojdzie do władzy, to pieniądze z UE napłyną szerokim strumieniem, także do Krakowa...
Wszyscy czekamy na te pieniądze, tym bardziej, że się nam absolutnie należą. Problem w tym, że władze UE zapomniały, jaki jest cel powstania i działania Wspólnoty Europejskiej. Chodziło przecież o działanie dla dobra mieszkańców, przede wszystkim w wymiarze rozwoju gospodarczego i swobody przepływu osób, towarów czy usług. Unia nie powstała po to, aby ingerować w sprawy wewnętrzne poszczególnych krajów, nie mówiąc o tym, że nie ma to nic wspólnego z elementarną sprawiedliwością. Proszę zwrócić uwagę, że Unia robi interesy z krajami, w których nagminnie łamane są prawa człowieka. Przykładem niech będzie putinowska Rosja czy komunistyczne Chiny. Eurokratom przeszkadzają natomiast rządy prawicowe w Polsce, na Węgrzech czy ostatnio we Włoszech. To niebywałe, co powiedziała niedawno szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na wieść o przewidywanym przez sondaże zwycięstwie koalicji Giorgii Meloni we Włoszech. Powiedziała, by mieszkańcy Włoch pamiętali kogo wybierają, bo może ich spotkać to, co Polskę.

Nowe stoisko kwiaciarek na Rynku Głównym kosztowało 114 tys....

Opozycja do walki przedwyborczej chętnie wykorzystuje też inflację.
Inflację obserwujemy dzisiaj na całym świecie. Nie znam drugiego takiego kraju oprócz Polski, gdzie rząd proponowałby tyle rozwiązań, by sobie poradzić z inflacją. Nasze działania naśladują rządy innych państw europejskich. Inflacja niestety jeszcze chwilę z nami zostanie i trzeba będzie przez to jakoś przejść. Pytanie, czy lepszy jest model, w którym bezrobocie sięga 20 procent i tak duży odsetek osób popada w ubóstwo, czy ten, gdzie państwo próbuje zminimalizować koszty inflacji szczególnie wśród ludzi, rodzin najmniej zamożnych?

Wokół inflacji, to pewne, ale wokół jakich jeszcze innych istotnych problemów, z którymi musi się zmierzyć nasze państwo, będzie się toczyć kampania do coraz bliższych wyborów parlamentarnych?
Najważniejsze to pozycja międzynarodowa Polski, sytuacja geopolityczna, stabilność polskiej gospodarki. Mimo inflacji jest ona oceniana bardzo wysoko i to się nie stało ot tak po prostu. To jest kwestia bardzo przemyślanych, konsekwentnie realizowanych projektów. Każdy powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, czy żyje mu się lepiej, czy gorzej niż kiedyś. Myślę, że większość Polaków może sobie odpowiedzieć, że żyje im się zdecydowanie lepiej i bardziej stabilnie. Głosując w wyborach będziemy decydowali, czy chcemy zmiany, rządów liberalnych i pozostawienia ludzi bez żadnych osłon socjalnych, czy państwo ma zostawić ich samym sobie, czy też będziemy żyć w kraju w którym państwo chce tworzyć wspólnotę obywateli, czuje się za nich odpowiedzialne, interweniuje, tam gdzie trzeba pomóc słabszym, dba o ich bezpieczeństwo. Szczególnie bezpieczeństwo to dzisiaj kluczowa sprawa. Mamy sąsiada jakiego mamy. Proszę zwrócić uwagę na bardzo aktywne działania ze strony Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka, który odbudowuje armię likwidowaną za rządów Platformy Obywatelskiej. Proszę popatrzyć jak znakomita jest współpraca z naszym głównym sojusznikiem, czyli Stanami Zjednoczonymi. Wojna na Ukrainie, kryzys energetyczny dobitnie pokazał jak fatalną była polityka PO budowy bezpieczeństwa Polski w oparciu o sojusz z Berlinem czy tzw. reset z Moskwą. Przed nami trudny czas. Dopóki trwa wojna u naszych granic nie jesteśmy bezpieczni. W naszym interesie jest to, by nasza armia była silna, a Ukraina zwyciężyła tę wojnę.

Ekspert KIG: W II poł. 2023 r. inflacja zacznie wyraźnie spadać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Małgorzata Wassermann: Z prezydentem Majchrowskim zrealizowaliśmy wspólnie kilka projektów. Bez zbędnego hałasu - Gazeta Krakowska

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
trutty
19 listopada, 19:46, Rudy z Budy:

Wstydem jest jakokolwiek kontakt z Przybleda z Sosnowca i podawanie mu reki. Ten koles zniszczyl Krakow a bycie z nim w tym samym pokoju mze spowodowac ze jego ZLO przejdzie i na innych. Do tej pory myslalem ze zaglosuje na Pania Wasserman ale juz mi sie odechcialo po przeczytaniu tych bredni o ktorych pisze Pani.

Ja tez starilem caly szacunek dla Pani Wasserman po tym artykule i po ujawnienu faktu ze ona wspolpracuje z Majchrowskim. Ten czlowiek wraz z przyjaciolmi (Tajster) i swoim rezimem (Franek) doprowadzili Krakow do upadku. Czy Pani Wasseman nie widzi zla ktore sie urodzilo w Krkowie pod rzadami Majchrowskiego. Ojciec Pani wasserman byl porzadnym czlowiekiem ale corka sie skundlila wspolpracujac z Majchrem.

R
Rudy z Budy
Wstydem jest jakokolwiek kontakt z Przybleda z Sosnowca i podawanie mu reki. Ten koles zniszczyl Krakow a bycie z nim w tym samym pokoju mze spowodowac ze jego ZLO przejdzie i na innych. Do tej pory myslalem ze zaglosuje na Pania Wasserman ale juz mi sie odechcialo po przeczytaniu tych bredni o ktorych pisze Pani.
G
Gość
Jak widać, kolejny sojusz. J.M. jest jednak mistrzem.
:)
Kto kocha panią Małgosię niech się tu wpisze.
G
Gość
No kolejna co wszystko wie, wszystko potrafi najlepiej.Pani WASSERMANOWO CZAS ZACZĄĆ RODZIĆ DZIECI,NAJMNIEJ CZWORO!!!!JAREK CZEKA.Po co Pani te polityczne klocki,z Jackiem Majchrowskim.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie