Małgosia. Kobieta, która gotuje, by biegać i biega, aby gotować

Katarzyna KachelZaktualizowano 
- Wszystkim opowiadam, co gotowanie i bieganie zrobiło dla mnie w życiu. Jak mi pomogło - mówi dr Małgorzata Majewska
- Wszystkim opowiadam, co gotowanie i bieganie zrobiło dla mnie w życiu. Jak mi pomogło - mówi dr Małgorzata Majewska Fot. Michał Gąciarz
Opowiedziała Helence o szamance z plemienia Czilupi. Wszystkowiedzącej wiedźmie, która zdradziła jej sekretne receptury, gwarantujące urodę i zdrowie. Plemię tak naprawdę nie istnieje, ale córka Małgorzaty Majewskiej zaczęła jeść. I rosnąć.

Kura domowa. Tak kiedyś myślała o kobietach, które stały przy garnkach. Nie widziała w tym niczego pociągającego. Dziś kocha to robić. Mówi: Gotuję, gdy jest mi dobrze, gotuję, kiedy jest mi źle. Gotuję, bo chcę to robić. Gotuję dla tych, którzy są dla mnie ważni, by dać im poczucie tego, jak są ważni.

Co zamieszało w głowie dr Małgorzaty Majewskiej, specjalistki od komunikacji werbalnej i niewerbalnej, na tyle mocno, że dziś o swoich smakach, pichceniu i filozofii życia pisze książkę? Odpowiedź po trochę tkwi w przypowieści o szamance z plemienia Czilupi. Trochę w jej życiowych losach. Przypadkach wcale niełatwych.

Może by i chciała, ale nie ma takich wspomnień. Nie opowie więc, jak w domu rodzinnym pachniało szarlotką, a mama uczyła ją abecadła kulinarnego. Bo zwyczajnie gotowało się mało. W jej pamięci, nawet gdy dobrze poszukać, nie będzie pierwszej zupy, którą nauczyła się gotować w podstawówce, nie będzie też sentymentalnych przepisów, które mogłaby dostać w posagu, wchodząc w dorosłe życie. Do wszystkiego dorastała powoli i sama.

Jak do przepisu na niespieszne warzywne leczo, pomidorową z wmiksowaną soczewicą czy jagnięcinę czekającą całą noc w piekarniku. Dziś opowiada o tym innym, bo wierzy, że wartość jej historii tkwi w jej szczerości.

Życie Małgorzaty Majewskiej biegło więc zawsze gdzieś obok dobrego jedzenia. - Zajadacz - tak bym siebie określiła - mówi. Kobieta podgryzająca, wrzucająca w siebie produkty bez ładu, bez składu. To był koszmar, którym postanowiła zająć się Helenka. Całkowicie nieświadomie, ale skutecznie.

Pojawienie się dziecka na świecie przewraca życie kobiety do góry nogami. Pojawienie się dziecka alergicznego działa niczym trzęsienie ziemi. - I ja to trzęsienie przeżyłam - nie ukrywa, że zwycięstwo nad złym żywiołem cieszy ogromnie. Helenka miała dwa lata, kiedy przestała rosnąć. Badania nie przynosiły łatwych odpowiedzi. Przyniosła ją całkiem nieoczekiwana sytuacja. - Klasyczna medycyna nie wiedziała, dlaczego moja córka choruje i nie rozwija się fizycznie. Trafiłam do jakiejś dziwnej kobiety w upiornym fartuchu gdzieś na końcu świata. „Ratujcie ją”, powiedziała, gdy zobaczyła córkę. „Dziecko jest uczulone na gluten i laktozę. Mąka, mleko i cukier ją zabija” , usłyszałam. Byłam sceptyczna. Ja, naukowy umysł, mam jej uwierzyć? Ale pomyślałam: co mi szkodzi spróbować.

Wyrzuciła z rodzinnej diety wszystko, co miało gluten, laktozę i cukier. Tyle że w sklepach zaczęła wpadać w panikę. Każdy produkt, który wzięła do rąk, zawierał któryś z niebezpiecznych składników. Rady znajomych były zaś sprzeczne. - Wtedy postanowiłam, że pójdę za swoją intuicją. Zaczęłam gotować. Jeszcze nie dlatego, że chciałam, ale dlatego, że musiałam - opowiada Majewska.

Zaczęła czytać i gotować. Był etap fascynacji kuchnią pięciu przemian, były też inne kulinarne ścieżki. Ale najważniejsze, że w domu zaczęli jeść rzeczy, przygotowywane w domu z prostych ekologicznych składników. Zaczęło działać. Organizm Małgosi i Helenki oczyścił się w dwa tygodnie. Po miesiącu córce zniknęły sińce pod oczami, a cera zrobiła się różowa. -To inne dziecko - mówili sąsiedzi.

To mógł być jeden z całkiem normalnych dni. Tyle że Karolina, opiekunka Helenki, zapytała, czy nie została jakaś zupa „z wczoraj”. -To było objawienie. Że to, co gotuję, może smakować innym. I smakuje. Że zdrowe jedzenie nie musi się kojarzyć z czymś paskudnym.

I wtedy zaczęło się szaleństwo. Może nawet prawdziwa korba. Na śniadanie kasza jaglana, czasami rosół. Z czosnkiem i imbirem. Gotowała makaron ryżowy, piekła ciasta bez mąki. Z ich kuchni w Michałowicach powoli znikało wszystko, co jest przetworzone. Warzywa kupowała od sąsiadów, mięso, jajka także. - Helence wymyśliłam historię o plemieniu Czilupi, żywiącym się tym, co dała natura - opowiada Małgorzata. - Szamanka miała mi podarować tajne receptury, według których przygotowywałam w domu posiłki.

Z czasem kuchnia przestała być tak ortodoksyjna. Dziś jest w niej gluten w postaci makaronów razowych, laktoza w jogurcie czy białym serze, cukier - pod postacią miodu czy ksylitolu.

Bieganie zaczęło się później. Najpierw marszobiegi. Potem maratony. Dziś ma na swoim koncie Koronę Maratonów Polskich. I gotuje jeszcze więcej. Z biegania i gotowania, i tego, co bieganie i gotowanie nam dobrego robi, powstała książka. - Może raczej nie nam, tylko co zrobiło mnie - mówi Majewska. - Opowiadam swoją historię. Kobiety, która zmieniły swoją historię, by uzdrowić swoją rodzinę. I z szacunku do siebie.

Książka ukaże się w marcu przyszłego roku nakładem wydawnictwa Znak.

Plebiscyt Smaki Krakowa ma stworzyć nietypowy przewodnik, z którym będziecie mogli Państwo smakować Kraków.
Rok temu oddaliśmy do Państwa rąk publikację „Smaki Krakowa 2014”, w której znalazło się 27 najlepszych restauracji w mieście. Te, które od dawna kreują pod Wawelem mody, wyznaczają trendy, a także miejsca nowe, które całkiem niedawno trafiły w gusta smakoszy.
Które lokale znajdą się w tegorocznym wydaniu?
Sami jesteśmy ciekawi. Kapituła wytypowała ścisłą czołówkę plebiscytu i jest w trakcie testowania dań w każdej z nich.
Niebawem poznamy zwycięzców. Cierpliwości!

Smaki Krakowa

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Materiał oryginalny: Małgosia. Kobieta, która gotuje, by biegać i biega, aby gotować - Plus Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3